Fundusze obligacji mogą jeszcze pokazać pazur

Bloomberg

Uwagę ekspertów, inaczej niż zazwyczaj, przykuwają teraz papiery dłużne.

Ostatnie dwa miesiące nie upłynęły klientom TFI w urlopowej atmosferze. Najpierw, w sierpniu, zaledwie 18 proc., z ponad 600 funduszy zarządzanych przez polskie TFI, osiągnęło dodatnie stopy zwrotu. Później – we wrześniu – sytuacja poprawiła się zaledwie kosmetycznie – odsetek ten wzrósł do 20 proc.

Czy misie zapadną w letarg?

Jeżeli jednak spojrzymy na wyniki funduszy osiągnięte od początku roku, zauważymy, że po trzech kwartałach część zarządzających osiągnęła całkiem niezły zysk. Zwłaszcza ci od funduszy akcji polskich małych i średnich spółek, z których najlepsze zarobiły nawet 9–11 proc., oraz funduszy zamkniętych, inwestujących według strategii absolutnej stopy zwrotu, którym udało się zarobić ponad 20 proc. Stało się to przede wszystkim dzięki… polskim małym i średnim spółkom (fundusze zamknięte mogą budować bardziej skoncentrowane portfele akcji i w większym zakresie zabezpieczać je przed spadkami na giełdzie, wykorzystując instrumenty pochodne).

Czy wciąż warto stawiać na „misie”, decydując się na fundusze inwestycyjne teraz i przyjmując roczny horyzont inwestycyjny? Co zaskakujące, eksperci są podzieleni – zazwyczaj zarządzający pytani o to, w jakie klasy aktywów inwestować, bez wahania odpowiadają: „akcje”. Na funduszach akcji zarabiają trzy razy więcej niż na bezpiecznych funduszach gotówkowych i pieniężnych.

– Wbrew przewidywaniom z początku roku fundusze obligacji mogą okazać się w 2015 r. dobrą inwestycją – przyznaje Jarosław Niedzielewski, dyrektor inwestycyjny Investors TFI. – Opublikowane w piątek dane z amerykańskiego rynku pracy oddalają prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych przez Fed jeszcze w tym roku, a utrzymująca się deflacja w naszym kraju umacnia w inwestorach przekonanie, że czeka nas jeszcze jedna obniżka stóp procentowych przez RPP. To wszystko sprzyja obligacjom, a co za tym idzie i inwestującym w nie funduszom – tłumaczy.

Obligacje i…

– Tak naprawdę trudno podać jedną kategorię aktywów, która będzie zarabiała systematycznie przez pełne 12 miesięcy – przekonuje Kamil Krukowski, doradca inwestycyjny, analityk w Grupie Copernicus. – Jeśli Fed nie podniesie stóp procentowych w tym roku, skorzystać powinny rynki wschodzące, co było widać po reakcji np. polskich obligacji skarbowych na piątkowe dane o rynku pracy w USA. Uważamy również, że jest kilka klas aktywów, które warto obserwować, np. greckie obligacje czy chińskie akcje po mocnej przecenie w tym roku. Być może szansę na odbicie ma niemiecki rynek akcji, który ucierpiał na fali negatywnych informacji płynących z Volkswagena – konkluduje.

Zdecydowanie na akcje – również polskich małych i średnich spółek – radzi postawić Michał Górczewski, główny analityk F-Trust. – Racjonalny inwestor wie, że dobrze jest kupować tanio i poszukiwać okazji na rynkach najbardziej przecenionych. Patrząc przez pryzmat klas aktywów, największą przeceną w ostatnim okresie zostały dotknięte akcje – przekonuje.

– Notowania polskich spółek przestały odzwierciedlać wzrost PKB, brak inflacji, poprawę w zatrudnieniu i wysokie dywidendy, są za to sterowane obawami związanymi z obietnicami politycznymi. W Polsce warto więc rozglądać się za spółkami, które nie są wrażliwe na tzw. ryzyko polityczne, czyli przede wszystkim za średnimi i małymi firmami. W Europie interesująca wydaje się nie tylko giełda polska, ale również włoska oraz brytyjska – mówi Kamil Krukowski.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Uwaga na fundusze nieruchomości. Stają się ryzykowne

Rynek nieruchomości zwalnia, oparte na nim fundusze stają się ryzykowne. Rynek funduszy nieruchomości przez lata ...

Optymistyczne prognozy analityków

Wśród firm poprawiających wyniki znajdują się m.in. spółki surowcowe, odzieżowe, deweloperzy. Zaczął się sezon ...

Odsetki od 2 do 2,5 proc. rocznie

W grudniu oprocentowanie obligacji oszczędnościowych sprzedawanych w PKO BP (oraz przez internet) powróciło do ...