Prognozy wzrostu kosztów budowy domu na 2020 – zmiany cen materiałów i zaostrzenie przepisów dotyczące ochrony cieplnej budynków

Strzelające w pierwszych minutach Nowego Roku i wybuchające fajerwerki to nie tylko wyraz radości z początku czegoś nowego, ale też niezamierzony wiwat na cześć podwyżek cen, których nieuchronność chętnie wypieramy z pamięci. Tymczasem rok 2020 i następne dadzą Polakom ostro po kieszeni. Także inwestorom budującym nowe domy i kupującym od deweloperów mieszkania.

Najpierw prąd i płaca minimalna, potem…

To nie spekulacje, lecz pewność: rok 2020 to podwyżka cen prądu, zarówno dla użytkowników indywidualnych, jak i – przede wszystkim – dla firm. W tych ostatnich wzrosną także koszty pracy: w górę idzie płaca minimalna, firmy zatrudniające powyżej 50 pracowników zostają objęte obowiązkiem wdrożenia Pracowniczych Planów Kapitałowych, a ponadto niemiecki rynek pracy otworzy się na Ukraińców, co niechybnie jeszcze zwiększy presję płacową.

Tym samym podrożeje wiele towarów i usług, jeśli nie wszystkie. Zmiany cen obejmą więc także rynek materiałów budowlanych oraz koszty robocizny. Co więcej, powszechnie rosnące ceny spowodują impuls inflacyjny, na który być może zareaguje Rada Polityki Pieniężnej. Jest po wyborach, nie ma więc powodu do sztucznego utrzymywania stóp procentowych na niezmienionym poziomie – a to oznacza prawdopodobieństwo droższych kredytów.

Większa energooszczędność wymaga nakładów

Proekologiczna krucjata Unii Europejskiej to nie tylko plan osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Znacznie wcześniej powstała dyrektywa nakazująca wszystkim państwom członkowskim zmodyfikowanie prawa budowlanego pod kątem zapotrzebowania budynków na energię. Mowa o współczynniku EP określającym to, ile energii pochodzącej ze źródeł nieodnawialnych potrzeba w ciągu roku, by nie tylko ogrzewać i schładzać budynek, wentylować go, podgrzewać ciepłą wodę użytkową oraz zasilać działające w domu urządzenia elektryczne z oświetleniem włącznie. O ile dziś EP wynosi maksymalnie 95 kWh/(m2rok), o tyle od 2021 roku spadnie do 70 kWh/(m2rok). Oznacza to wzrost nakładów na energooszczędność budynku.

Od 2021 roku zmieni się także współczynnik U, oznaczający stopień przenikania ciepła. Obecnie wynosi on na przykład dla ścian zewnętrznych przy temperaturze równej lub wyższej od 16°C 0,23 [W/(m2-K)], natomiast za rok już tylko 0,20. Podobnie jest z oknami: przy tej samej temperaturze obecne U może wynosić do 1,1 [W/(m2-K)], a od 1 stycznia 2021 tylko 0,9. Dostosowanie się do tak rosnących wymagań musi kosztować. Eksperci przewidują, że będzie to wzrost o 5%-10%.

Ogrzewanie – tak, ale jakie?

Niemałym dylematem stanie się kwestia ogrzewania nowego budynku. Jeszcze do niedawna można było spokojnie myśleć o kotle węglowym, najbliższa przyszłość jednak zmieni to myślenie. Po pierwsze dlatego, że już od 1 stycznia dopuszczalne będą w całej UE wyłącznie kotły niskoemisyjne. Po drugie – już teraz niektóre samorządy wprowadzają zakaz stosowania paliw stałych, co oznacza, że ani kocioł, ani nawet kominek opalany drewnem nie jest rozsądnym wyborem, bo albo już nie wolno, albo w niedalekiej przyszłości przestanie być wolno z nich korzystać. W praktyce odpada też ogrzewanie elektryczne, bo jest i będzie bardzo kosztowne, a ponadto zwiększa współczynnik EP. Trzeba więc stawiać na ogrzewanie gazowe lub czerpiące energię ze źródeł odnawialnych, np. pompy ciepła wykorzystujące temperaturę powietrza lub gruntu. Warto też od razu pomyśleć o fotowoltaice, czy to na dachu, czy na gruncie w pobliżu budynku.

Zaoszczędzić można na gotowym projekcie

Warto już teraz odwiedzić stronę oferującą gotowe projekty domów energooszczędnych i poszukać pomysłu na dom, który da się postawić w rozsądnej cenie. Oczywiście gotowe projekty domów to rozwiązanie nie dla wszystkich: niektórzy wolą stawiać coś, co zostało dla nich zaprojektowane na indywidualne zamówienie. Gotowy projekt jest jednak tańszy i dostępny bardzo szybko wraz z dokumentacją. Traktuje o tym tekst „Projekty domów – gotowe czy indywidualne?„.

Ceny wzrosną, lecz o ile?

Bardzo ciekawą prognozę wzrostu kosztów budowy podał niedawno Bankier.pl. Wynika z niej, że choć rok 2019 przyniósł wzrost liczby budowanych domów, to jej dalszy przyrost stoi pod znakiem zapytania, a to ze względu na spodziewaną drożyznę. Przywołując dane Głównego Urzędu Statystycznego, serwis podał, że przeciętny koszt budowy jednego mkw bloku mieszkalnego wyniósł między kwietniem 2018 a kwietniem 2019 r. ok. 7%, a domu jednorodzinnego (dwukondygnacyjnego z częściowym podpiwniczeniem) 4,2%. Inne przywołane źródła wskazują jednak 9,1-10%, a nawet 15%. Z kolei według money.pl w ciągu ostatnich dwóch lat koszt budowy wzrósł o 20%-25%.

Tak było, a jak będzie? Szacuje się, że ok. jednej trzeciej kosztów budowy pochłania stan surowy zamknięty. Jest to zarazem, jak twierdzi money.pl, 59%-62% kosztów osiągnięcia stanu deweloperskiego. Reszta to wykończenie. Serwis przewiduje, że w roku 2020 podwyżka średnich kosztów budowy wyniesie ok. 10%-15%. Powinni to brać pod uwagę zwłaszcza inwestorzy korzystający z kredytów bankowych.

Materiał Promocyjny 

Mogą Ci się również spodobać

Trading to nie hazard – co zrobić, by inwestowanie nie zmieniło się w drogę do bankructwa?

Inwestowanie na giełdzie, handel kryptowalutami, operacje na kontraktach CFD – tego typu działania cieszą ...

Bezpieczne pożyczki online, czyli jak pożyczać pieniądze przez internet?

Dostęp do szybkiej i znaczącej gotówki jest kuszący dla wielu osób. Potrzebując pieniędzy „od ...

Srebrne monety bulionowe

W srebro można inwestować na kilka różnych sposobów. Jednym z tych najlepszych jest zakup ...