Z tego artykułu się dowiesz:

  • Co mówią lutowe dane GUS o tendencjach w koniunkturze konsumenckiej i jakie są ich długoterminowe implikacje?
  • Jak postrzegana jest sytuacja gospodarcza kraju przez konsumentów w porównaniu do okresu sprzed pandemii?
  • W jaki sposób zmienia się podejście Polaków do oszczędzania i jakie są tego główne przyczyny?

Najnowsze, lutowe dane GUS o koniunkturze konsumenckiej nie pobiły rekordów, ale potwierdzają tendencje widoczne w ostatnim czasie. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej wyniósł –9,1 pkt (względem –9,6 pkt w styczniu), co było najwyższym wynikiem od pół roku i drugim z najwyższych od wybuchu pandemii. Ujemny wynik BWUK sugeruje, że wciąż więcej jest wśród nas sceptyków – przykładowo, poprawę sytuacji finansowej swojego gospodarstwa domowego w ciągu ostatniego roku deklaruje około 18,5 proc. badanych, a jej pogorszenie około 26,5 proc. Niemniej to i tak niewielki rozdźwięk na tle ostatnich lat. Ostatni raz osoby meldujące poprawę miały przewagę w czasach „przedcovidowych”.

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Jednocześnie nie jest źle także, jeśli chodzi o oczekiwania na przyszłość. Tego, że ich sytuacja finansowa poprawi się w ciągu najbliższych 12 miesięcy spodziewa się 19 proc. badanych, pogorszenia obawia się 21 proc. Wciąż przewagę mają więc pesymiści, ale i ona jest właściwie najniższa od pandemii. Tzw. wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (który agreguje wyłącznie przewidywania badanych na przyszłość, w przeciwieństwie do bieżącego wskaźnika, który zbiera zarówno oceny aktualnej sytuacji, jak i oczekiwania na kolejny rok) w lutym wyniósł –7 pkt, lekko niżej niż w styczniu (–6,7 pkt), ale wciąż blisko najlepszych danych od pandemii (około –4 pkt).

Czytaj więcej

Inflacja przebiła oczekiwania rynku. GUS pokazał pierwszy odczyt za styczeń

Bezrobocie głównym straszakiem dla Polaków

W zasadzie taki sam obraz rysują też oceny aktualnej sytuacji gospodarczej kraju. Szklanka do połowy pusta wygląda tak, że odpowiedzi są nieco gorsze niż przed pandemią, i wciąż z przewagą „pesymistów”. Do połowy pełna natomiast jest taka, że te oceny są lepsze niż przed rokiem i blisko maksimum z ostatnich sześciu lat.

Warto też odnotować, że z biegiem czasu zmienia się główny „straszak” dla Polaków: przestała być nim już inflacja, natomiast dość wysokie są obawy o bezrobocie. Mimo pozytywnych prognoz ekonomistów, w lutym wzrostu stopy bezrobocia w ciągu kolejnych 12 miesięcy spodziewało się blisko 41 proc. badanych, spadku – tylko niecałe 7 proc. Oceny dotyczące przyszłej stopy bezrobocia to jedyna ze składowych badania nastrojów konsumenckich, która nie poprawiła się względem lutego ub.r.

Stabilne w ostatnich miesiącach – i dobre na tle poprzednich lat – nastroje konsumenckie to jeden z filarów solidnych wzrostów konsumpcji prywatnej. W lutym również wskaźniki dotyczące ważnych zakupów (zarówno obecnych, jak i przyszłych) – czyli m.in. mebli czy sprzętu RTV/AGD – były bliskie najwyższym od pandemii.

Czytaj więcej

Stopniowo rośnie skala zagrożenia importem z Chin dla przemysłu. Oto zagrożone branże

Możemy sporo wydawać i oszczędzać

Mimo lekkiego pogorszenia względem stycznia w ocenach aktualnych i przyszłych możliwości oszczędzania, generalna obserwacja z ostatnich kwartałów pozostaje w mocy: coraz więcej Polaków widzi możliwości odkładania pieniędzy. W lutym blisko 46 proc. badanych oceniło, że jest obecnie dobry czas na oszczędzanie. Prawie 64 proc. respondentów zadeklarowało, że jest w stanie oszczędzać, a 60 proc. stwierdziło, że prawdopodobnie coś odłoży w ciągu kolejnych 12 miesięcy.

Słowem: sytuacja w Polsce wyraźnie zmienia się w kierunku takiej, w której nie tylko jesteśmy w stanie sporo wydawać, ale jednocześnie też oszczędzać. – Bardzo wysoka inflacja po pandemii i wybuchu wojny w Ukrainie oczywiście nadszarpnęła oszczędności, ale była jednocześnie impulsem, aby te oszczędności potem odbudowywać. Już przed pandemią doświadczaliśmy kryzysów gospodarczych i gospodarstwa domowe nauczyły się, że oszczędności są potrzebne. Widzę tę zmianę mentalności – mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Jak zauważa, obecnie stopa bezrobocia jest wciąż praktycznie najniższa po transformacji. Wynagrodzenia rosną w solidnym tempie, do tego w poprzednich latach dochodziły też transfery socjalne. – Gwałtowny spadek stóp procentowych w 2025 r. nie zachęca do oszczędzania, ale widzimy, że gospodarstwa domowe nauczyły się poszukiwać w sytuacji niższych stóp procentowych innych form oszczędzania niż np. lokaty bankowe, i robią to coraz odważniej – mówi  Monika Kurtek. I dodaje: do społeczeństwa coraz bardziej dociera też to, jaka może być ich emerytura. – Obserwuję tu rosnącą świadomość, a ta zachęca do oszczędzania i zabezpieczania się na przyszłość – zauważa.