Crowdfunding, czyli inaczej finansowanie społecznościowe, jest w Polsce popularny już od wielu lat. Każdego roku przybywa platform, które zbierają fundusze na rozwój projektów, biznesów, a nawet komercjalizację wynalazków i badań naukowych. Coraz większym zainteresowaniem cieszy się również crowdinvesting, czyli crowdfunding udziałowy, umożliwiający inwestowanie wielu osobom w rozwój startupów w zamian za udziały.

Bez względu na to, z jakim rodzajem projektu crowdfundingu mamy do czynienia, czy jest to przedsięwzięcie biznesowe, kulturalne, naukowe, społeczne, czy charytatywne, Polacy bardzo chętnie i już masowo angażują się w finansowe ich wspieranie. Analizując zarówno wyniki tego rynku z 2018 r., jak i prognozy na bieżący rok, można uznać, że obecny będzie dla crowdfundingu w Polsce przełomowy. Po raz pierwszy w historii wartość mobilnego finansowania społecznościowego przekroczy połowę wartości całej branży.

– Wartość rynku crowdfundingu wzrośnie w tym roku do 0,7 mld zł, tj. o 141,4 proc., a mobilnego zwiększy się o 165 proc., do poziomu 392 mln zł. Zatem finansowanie społecznościowe na komórkach i tabletach stanowić będzie aż 56 proc. wartości całego rynku – prognozuje Tomasz Chołast, współzałożyciel portalu zrzutka.pl.

Więcej na ten temat: Crowdfunding w Polsce. O co w tym chodzi?

Na pewno rynek finansowania społecznościowego ma bardzo duży potencjał, o czym świadczy sukces sprzedaży akcji Wisły Kraków. W niespełna 24 godziny od ponad 9 tys. inwestorów zebrano 4 mln zł. Akcja pomocy klubowi z Krakowa otwiera więc nowy rozdział w branży.

W Wielkiej Brytanii niemal 30 proc. biznesów pozyskuje finansowanie za pośrednictwem platform crowdfundingowych. W Polsce ten rynek dopiero raczkuje. Crowdfunding w Polsce nabrał szczególnego rozpędu stosunkowo niedawno, gdy weszły w życie przepisy, które podniosły limit 100 tys. euro, jakie spółki akcyjne mogły otrzymać w ramach zbiórek, do poziomu 1 mln euro. Wkrótce branża może dostać kolejny impuls do szybszego rozwoju. Trwają bowiem prace nad ustaleniem jeszcze wyższego limitu, najczęściej mówi się o 2,5 mln euro.

Inwestowanie jest proste, wystarczy wybrać odpowiednią ofertę i opłacić udziały bezpośrednio na platformie. Emitenci po zebraniu odpowiedniej wysokości funduszy, maksymalnie po dwóch miesiącach od zakończenia oferty, wysyłają inwestorom numerowane imienne akcje w formie papierowej i wpisują ich do księgi akcjonariuszy. W ten sposób inwestorzy uzyskują prawa do udziału w walnych zgromadzeniach akcjonariuszy, do wyboru zarządu i otrzymywania dywidendy. Cała inwestycja przebiega szybko, nie wymaga wizyty u notariusza, wystarczy zaakceptowanie warunków umowy przy rozpoczęciu inwestycji. Ryzyko inwestycji w startupy jest jednak wysokie, ponieważ większość młodych spółek upada.

Przed zainwestowaniem lepiej się zapoznać z dokumentem ofertowym każdej spółki, zobaczyć, ile już zostało zebranych pieniędzy, ilu inwestorów zainwestowało i jakiej wysokości są wpłaty. Można też zadawać spółce pytania i wziąć udział w toczącej się dyskusji, aby rozwiać ewentualne wątpliwości dotyczące planów spółki czy prognoz finansowych.