Kłopotliwe koszty ekspertyzy po rozbiciu auta

Fotolia

Zaniżenie wartości pojazdu z dnia szkody, zawyżenie kosztów naprawy pojazdu i wartości rozbitego auta to częste punkty sporne między poszkodowanymi w wypadkach komunikacyjnych a ubezpieczycielami, wymagające opinii niezależnego rzeczoznawcy.

Rzecznik Finansowy chce, żeby za ekspertyzę płacił ubezpieczyciel i wystąpił w tej sprawie do Sądu Najwyższego.

Jak wynika z analizy Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości z ubiegłego roku, ponad 90 proc. sporów sądowych z ubezpieczycielami zakończyło się uwzględnieniem roszczeń klientów w całości lub w części. Nie wszystkie sprawy jednak trafiają przed oblicze Temidy.

Zwłaszcza w niewielkich sprawach poszkodowani nie decydują się zbyt chętnie na drogę sądową, a jedną z przyczyn jest obawa o koszty. O ile strona przegrana opłaca koszty postępowania, to sądy nie zawsze przyznają poszkodowanemu zwrot kosztów opinii niezależnego rzeczoznawcy a bez takiej opinii trudno dochodzić swoich praw.

Rzecznik chce pomóc

Z tej przyczyny Rzecznik Finansowy zwrócił się do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie dostrzeżonej rozbieżności w orzecznictwie.

– Zdecydowałam się złożyć 21 wniosek o uchwałę Sądu Najwyższego, widząc kolejny przykład nierównowagi między klientami a ubezpieczycielami w procesie likwidacji szkody- mówi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.

Przeciętny klient otrzymując od ubezpieczyciela wyliczenia ze specjalistycznego systemu np. Audatex lub Eurotaxglass’s, nie ma możliwości samodzielnej weryfikacji takiego dokumentu. To kilka czy kilkanaście stron pełnych wyliczeń i technicznego żargonu. Rzeczoznawcy dobrze wiedzą, na jakie elementy należy zwrócić uwagę, gdzie najczęściej dochodzi do „błędów” w wyliczeniach ubezpieczyciela.

– Dlatego uważam koszty ich pracy na rzecz klienta powinny być pokrywane z polisy OC komunikacyjnego sprawcy szkody, jeśli odszkodowanie zostało przez ubezpieczyciela zaniżone – dodaje Wiktorow.

Rzeczoznawcy kosztują

Koszt ekspertyzy rzeczoznawcy samochodowego prostej sprawie to co najmniej 200-400 zł. A wydatki te mogą być dużo wyższe, jeśli sprawa jest skomplikowana. Nic dziwnego, że poszkodowani, którym towarzystwo zaniżyło odszkodowanie o 1000 czy 1500 zł rezygnują z dochodzenia swoich praw z obawy na dodatkowe koszty.

Przykładowo; koszt naprawy samochodu oszacowany przez warsztat wybrany przez klienta wyniósł np. 3 tys. zł. Ubezpieczyciel wypłacił 2 tys. zł. Z kolei z ekspertyzy rzeczoznawcy wyszło, że ubezpieczyciel powinien dopłacić 800 zł. Rzecznik Finansowy chce, aby w takiej sytuacji ubezpieczyciel wypłacił te 800 zł plus 200-400 zł wydatku na rzeczoznawcę. Powinien zrobić to dobrowolnie, bez konieczności dochodzenia przez klienta jego praw w sądzie. Jak łatwo policzyć na naszym przykładzie, bez uwzględnienia kosztów rzeczoznawcy – klient w wyniku sporu dostanie 400-600 zł.

– Wielu klientów odpuści walkę o takie kwoty. To powoduje, że w obecnym systemie opłacalne jest zaniżanie wypłat, bo wiadomo, że na spór sądowy zdecyduje się niewielki odsetek osób – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego.

Czytaj także: Co robić, gdy sprawca wypadku uciekł, albo nie miał OC

Przedstawiciele Rzecznika Finansowego już ponad rok temu zgłaszali w ramach prac Rady Rozwoju Rynku Finansowego działającej przy Ministerstwie Finansów projekt wprowadzenia niezależnego rzeczoznawcy do systemu likwidacji szkód, ale od tego czasu sprawa się nie posunęła. Pomysł Rzecznika polegał na tym, że poszkodowany mógłby zlecić sporządzenie opinii niezależnemu rzeczoznawcy, jeśli uważa, że towarzystwo zaniżyło odszkodowanie, a przy tym nie uznaje uzasadnionej reklamacji. Jeśli okaże się, że ubezpieczyciel rzeczywiście zaniżył wycenę, będzie musiał wypłacić takie odszkodowanie, jakie wyliczył niezależny rzeczoznawca, i zwrócić koszty przygotowania przezeń opinii. Gdy zechce podważyć tę opinię, będzie musiał wykazać tzw. istotny błąd. Nie będzie mógł tego zrobić z wykorzystaniem swoich specjalistów, tylko skorzystać z usług innego niezależnego rzeczoznawcy. Jeśli ubezpieczyciel dobrze określi szkodę lub wykaże istotny błąd, nie będzie musiał zwracać za opinię, czyli jej koszty poniesie klient.

– Wierzę, że jeśli Sąd Najwyższy jasno określi zasady zwrotu takich kosztów, łatwiej będzie podjąć decyzję o wprowadzeniu odpowiedniej regulacji ustawowej lub co najmniej uzupełnienia w tym zakresie wytycznych nadzorczych w sprawie likwidacji szkód komunikacyjnych – podkreśla Aleksander Daszewski.

Po co wsparcie rzeczoznawcy?

Eksperci Rzecznika Finansowego zwracają uwagę na wyroki wskazujące na konsekwencje sytuacji w których poszkodowani kwestionowaliby wycenę ubezpieczyciela opierając się tylko na własnym przeświadczeniu, nie popartym opinią rzeczoznawcy. Ryzykowaliby wtedy ponoszenie kosztów ewentualnego sporu sądowego. Dzięki uzyskanej ekspertyzie poszkodowani mają niezbędną wiedzę techniczną o wysokości powstałej szkody, w szczególności zakresu, sposobu naprawy i rodzaju części użytych do naprawy pojazdu.

– Sporządzenie wyceny przez niezależnego rzeczoznawcę znacznie ułatwia poszkodowanemu prawidłowe sformułowanie roszczeń odszkodowawczych na etapie przedsądowym. Jest to niezwykle istotne również w toku postępowania sądowego. Ustalenie przez poszkodowanego wysokości roszczenia, pozwala ustalić wartość przedmiotu sporu i wysokość opłaty, co jest warunkiem skuteczności powództwa – zwraca uwagę Mateusz Kościelniak z Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w biurze Rzecznika Finansowego.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Rodzina może liczyć na zniżki

Oferty na wyjazdy wakacyjne z dziećmi Wyjazd rodzinny na wakacje oznacza sporo wydatków. Jednym ...

Ubezpieczyciele radzą, jak ograniczyć podwyżki OC

Można wprowadzić regulacje, które zahamują wzrost cen OC – pisze Polska Izba Ubezpieczeń w ...

Nowy właściciel a wygaśniecie polisy OC

W listopadzie zeszłego roku kupiłem samochód z ubezpieczeniem OC do lipca tego roku. Dokonałem ...