Emerytalna potyczka studentów

Studenci proponują wprowadzenie dobrowolnego systemu emerytalnego w którym każdy decyduje kiedy chce przejść na emeryturę po uzbieraniu odpowiedniego kapitału.

Publikacja: 27.01.2016 15:18

Emerytalna potyczka studentów

Foto: materiały prasowe

To jeden z pomysłów, który padł podczas debaty oksfordzkiej zorganizowanej w Sali Notowań Giełdy Papierów Wartościowych przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie oraz Uniwersytet Gdański 15 stycznia br. Debata była elementem szerzenia rzetelnej wiedzy finansowej i wciągnięcia młodych ludzi dyskusję o ważnych kwestiach. Na przeciwko siebie stanęły czteroosobowe drużyny, które miały za zadanie bronić lub obalić tezę, że należy skrócić wiek emerytalny. W wyniku losowania studenci z SGH musieli przekonywać osoby zgromadzone na sali do słuszności obniżenia wieku emerytalnego. Zadanie było o tyle trudne, że tylko 21 osób na widowni podzielało ten pogląd, a aż 58 było przeciw.

Zdrowie a apokalipsa

Studenci SGH już na samym początku zaznaczyli, że mimo iż są za obniżeniem wieku emerytalnego to wcale nie uważają, że ludzie powinni przechodzić wcześniej na emeryturę, ale powinni mieć do tego prawo. Wojciech Bednarski zauważył, że oczekiwana długość życia wydłuża się znacząco w państwach europejskich, ale długość życia w zdrowiu jest zupełnie inna. W Polsce starsi zanim dożyją wieku emerytalnego są już na rencie.

-Czy to tak naprawdę nie jest wcześniejsza emerytura? - pytał. Zauważył również problem niedotrzymywania umów z już ubezpieczonymi ludźmi, a samo podnoszenie wieku emerytalnego wg niego jako reforma jest nieefektywne, gdyż nie można go wydłużać w nieskończoność. Trzecia kwestia to przesuwanie się drabiny zatrudnienia.

-Ludzie starsi zalegają w miejscach pracy i jest w związku z tym problem z przyjmowaniem nowych ludzi do pracy i powstawaniu nowych etatów -tłumaczył Bednarski.

Angelika Krawczyk z opozycyjnej drużyny, przeciwnej obniżaniu wieku emerytalnego, rozpoczęła od przedstawienia wizji przyszłości w której wspomniany wiek został obniżony. -Jest rok 2040. Wychodzicie z dworca centralnego w Warszawie i mijacie tłumy emerytów, którzy proszą o pomoc. Nie mają pieniędzy na leki, na jedzenie. Wokoło domu starców stworzono tzw. 'no go areas' ze względu na wysoką przestępczość. To brzmi jak czarny scenariusz, jak żart – opowiadała. Aby taki scenariusz się nie spełnił grupa z Uniwersytetu Gdańskiego postanowiła użyć argumentów demograficznych, ekonomicznych i finansowych aby odwieźć zgromadzonych od popierania obniżenia wieku emerytalnego.

-Obecnie wiek emerytalny dla kobiet wynosi 60 lat i 9 miesięcy, natomiast dla mężczyzn 65 lat i 9 miesięcy. Do zakładanego progu 67 lat dla kobiet dojdziemy w roku 2040, natomiast dla mężczyzn w 2020. Zważając na wydłużający się średni czas trwania życia ta zmiana nie jest drastyczna – uspokajała Krawczyk. Przypomniała, że przechodzenie na emeryturę w zbyt wczesnym wieku jest szkodliwe dla gospodarki ze względu na obniżenie podaży pracy co przyczyni się do spowolnienia gospodarczego. System emerytalny jest sposobem podziału PKB. Kiedy tort będzie mały to świadczenia też będą niskie – argumentowała. Na koniec odniosła się do konstytucji, która mówi, że Polska jest państwem urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

- Czy sprawiedliwym będzie nadmierne obciążanie przyszłych pokoleń rosnącymi kosztami związanymi emeryturami? – pytała studentka. Obecne składki wystarczają tylko na pokrycie 60 procent wypłacanych emerytur.

Łatanie dziur a zachowanie równowagi

Jakub Okrzesa z drużyny SGH zaczął od rozwinięcia kwestii rynku pracy. Widział sprzeczność między 22 procentowym bezrobociem wśród osób młodych i ich uciekaniem za granicę, a dociskaniem śruby starszym żeby jeszcze dłużej pracowali. Powrócił też do kwestii oczekiwanej długości życia w zdrowiu.

-Wiecie ile wynosi? 59 lat. A chcemy podnosić wiek emerytalny do 67? Jak wy sobie wyobrażacie pracę potem tych osób, którzy mają pracować tak długo? - pytał. Podał przykład Niemiec gdzie w 2007 roku podwyższono wiek emerytalny do 67 lat a w 2014 z powrotem obniżono zdecydowaną przewagą głosów w Bundestagu. -464 osoby były za obniżką wieku, tylko 60 osób przeciwko. To coś pokazuje – mówił. Przyznał, że nie wszystko w polskim systemie emerytalnym działa świetnie.

-Jest mnóstwo dziur w naszym systemie do załatania, mnóstwo grup uprzywilejowanych, mnóstwo sposobów na unikanie płacenia składek. Poprzedni rząd próbował załatwić tę sprawę idąc po linii najmniejszego oporu po prostu podwyższając ten wiek i to do takiego poziomu, że tylko w kilku krajach na świecie jest taki sam a w jednym tylko o rok większy – podsumował Okrzesa.

Uniwersytet Gdański zripostował to danymi demograficznymi. Błażej Dobek zauważył dwa nakładające się trendy przeciętnej długości życia i dzietności. Średnio co 5 lat średnia długość życia wydłuża się o kolejny rok a w 2014 roku współczynnik dzietności wynosił w Polsce około 1,3. Dla samej tylko zastępowalności pokoleń współczynnik ten powinien oscylować w granicach około 2,1 – argumentował. Aby uniknąć negatywnych skutków tego trendu należy podwyższać wiek emerytalny a to zajmuje trochę czasu, więc proces ten trzeba zacząć odpowiednio wcześniej.

-Obniżenie wieku emerytalnego spowoduje zmniejszenie podaży pracy przy jednoczesnym zwiększaniu liczby emerytów. To tak jakbyśmy mieli studnię, zmniejszyli do niej dopływ wody, częściowo zasypali a na dodatek zwiększyli liczbę osób z niej korzystających – zobrazował Dobek. Na koniec pokazał zmiany jakie zaszły na przestrzeni ostatnich 25 lat. -Od 1990 roku przeciętnie mężczyzna przepracowywał dwie trzecie swojego życia, kobieta ponad 50 proc. W 2011 roku mężczyzna przepracowywał 55 proc. swojego życia a kobieta 45 proc.. Jeżeli nasz system emerytalny ma zachować stabilność musimy zrównoważyć okres pracy a okres przebywania na zasłużonym wypoczynku – skonkludował.

Wolność a obciążenie pracujących Podniesienie wieku emerytalnego wcale nie jest koniecznością, jest to tylko brutalna metoda skłonienia ludzi do dłuższej pracy i dłuższego płacenia podatków – rozpoczął swoją wypowiedź Konrad Konefał z SGH. Jako alternatywę zaproponował system dobrowolny.

- Zamiast ustalać jeden sztywny wiek emerytalny chcemy zaproponować system w którym należy uzbierać odpowiedni kapitał. Ten kapitał na bieżąco będziemy obserwować. Wywnioskujemy ile będziemy mieli emerytury jeśli w danym momencie przejdziemy na nią – przedstawił. Żeby to się jednak udało konieczna jest poprawa polityki informacyjnej wpływająca na racjonalność zachowań społeczeństwa. Na koniec powrócił do grup uprzywilejowany.

- Obciążenie systemu emerytalnego drastycznie by spadło jeśli wyłączymy te grupy. Roczne koszty dezaktywizacji zawodowej 3 proc. PKB i one odpowiadają za ponad jedną piątą pozapłacowych kosztów pracy. Jest to spore pole do popisu – podsumował Konefał.

Oponent przypomniał, że celem systemu emerytalnego jest finansowanie konsumpcji pokoleń emerytów przy możliwie najmniejszym obciążeniu ludzi obecnie pracujących.

- Mamy do czynienia z całkowitą utratą zdolności odtworzenia pokoleń. Wiek emerytalny jest kluczowym elementem mającym wpływ na sytuację FUS. Ma wpływ na wysokość pojedynczej emerytury oraz na rynek pracy i wzrost gospodarczy – tłumaczył Michał Czyżewski. Dyskutant odniósł się do zalegania osób starszych w miejscach pracy. -To jest dyskryminacja ze względu na wiek. Ludzie niezależnie od wieku, od koloru skóry mają prawo do pracy – mówił. Odnośnie oczekiwanej długości życia w zdrowiu przetoczył wyniki badania z którego wynika, że 99 procent osób starszych w wieku 66-69 lat ma zdolność do pracy. - Ja mając astmę jestem w stanie pracować. Tak samo czy to jest nadciśnienie, czy cukrzyca również ludzie są zdolni do pracy – dodał Czyżewski.

-Obniżenie wieku to antyreforma oraz może prowokować zjawisko miopii czyli krótkowzroczności. Ludzie, jak wynika z badań finansów behawioralnych przechodzą na emeryturę wtedy kiedy mogą, przy pierwszej okazji. Patrzą krótkowzrocznie, planują pobierać emeryturę a następnie zarobkować. Po czym tracą zdolność do zarobkowania i środki, które posiadają już nie wystarczają na utrzymanie się – podsumował przedstawiciel grupy UG.

Informowanie a walka z trendem

Krótkowzroczne planowanie można rozwiązać poprzez politykę informacyjną.

- Najważniejsze jest uświadamianie ludziom iż im później przejdą na emeryturę tym większe świadczenie otrzymają. Należy zwiększać umiejętność racjonalnego myślenia w tej kwestii ludzi – odparł obawy przeciwnego obozu Michał Żak. Odnosząc się do bezrobocia przypomniał, że ostatnimi czasy spada, jednakże nadal jest 3 razy więcej osób bezrobotnych w młodym wieku aniżeli w wieku około-emerytalnym powyżej 60 lat. Na koniec podał przykład Austrii, jako kraju gdzie też mają podobne problemy, ale nie rozwiązują ich tak drastycznie jak w Polce.

-Wiek emerytalny osiąga tam obecnie 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Docelowo w 2033 roku osiągnie dla obu płci 65 lat. Powinniśmy naśladować inne kraje i obcinać wydatki budżetowe nie najłatwiejszym sposobem, czyli podniesieniem wieku emerytalnego, ale reformą innych struktur wydatkowych typu KRUS, przywilejów emerytalnych oraz szukaniem wpływów budżetowych z innych źródeł – zakończył Żak.

Wojciech Rosener z UG podsumowując obalanie tezy, że wiek emerytalny powinien zostać obniżony przypomniał, że powszechny wiek emerytalny jest częścią wielkiej maszyny zwanej systemem emerytalnym.

- Napędem tej maszyny są demografia i gospodarka. Zmagamy się z bardzo niekorzystnym trendem demograficznym i nasza maszyna staje – mówił. Rozwiązanie tego problemu wg niego miało miejsce w 2013 roku kiedy został rozpoczęty proces podwyższania wieku emerytalnego. Zaletę takiego rozwiązania pokazał na przykładzie, który najlepiej trafia do obywateli, czyli portfela.

-Im dłużej pracujemy tym większą mamy emeryturę. Im krócej pracujemy tym nasza emerytura będzie niższa. Wg ZUSu każdy rok pracy dłużej to około 9 procent wyższa emerytura. Świadczenie emerytalne mężczyzn wzrośnie o 20 procent, a kobiet nawet o 60. Mówiąc prościej, pracując parę lat dłużej można zamienić wczasy pod gruszą na wakacje pod palmami -tłumaczył. Działania obniżające wiek emerytalny przyczynią się do uszczuplenia naszego portfela i to nie tylko na emeryturze. Chcą państwo oddawać nawet 300 zł z każdego ciężko zarobionego tysiąca i to tylko na emerytury? My nie. Czy chcemy przy okazji zmaterializować model emerytalny Sztaudyngera , czyli „Dać w ziemię nura - najlepsza to emerytura"? - pytał.

-Oczywiście moglibyśmy powiedzieć, że wiek powszechnej emerytury to tylko sugestia i liczyć, że ludzie zachowując się racjonalnie będą pracować dalej, ale wyniki badań pozostają bezlitosne. Przeciętny Kowalski przechodzi na emeryturę jak dochodzi do ustawowego wieku emerytalnego – zakończył Rosener.

Opinia ekspertów i wynik starcia

Debacie przysłuchiwali się trzej eksperci. Prof. Marek Góra, prof. Witold Orłowski i prezes Wiesław Rozłucki. Przyznali, że walka była nieco nierówna bo bycie za albo przeciw było niesymetryczne. Prof. Góra wypunktował argument studentów SGH za tym, że jak starsi pójdą na emeryturę to dla młodszych będzie praca.

- Tak nie jest i jest na to literatura teoretyczna, badania empiryczne – powiedział. Prezes Rozłucki zauważył, że „wakacje pod palmami" używane do poparcia tezy nie działają bo termin ten jest skompromitowany tak samo jak „zielona wyspa".

-Być może chodzi o tę palmę na rondzie De Gaulle'a – wtrącił prof. Orłowski. -Ludzi tak naprawdę z całej tej przemowy zapamiętują jedną wiadomość, jedną odzywkę i to jest to co decyduje potem o wyniku głosowania – radził na przyszłość.

A to właśnie wynik głosowania decydował, która drużyna wygra. Ta która w drugim głosowaniu odebrała głosy drużynie przeciwnej. Tym razem górą była ekipa z Uniwersytetu Gdańskiego. Drugie głosowanie pokazało, że przekonali swoją argumentacją 4 z 21 osób, które początkowo były za obniżeniem wieku emerytalnego.

To jeden z pomysłów, który padł podczas debaty oksfordzkiej zorganizowanej w Sali Notowań Giełdy Papierów Wartościowych przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie oraz Uniwersytet Gdański 15 stycznia br. Debata była elementem szerzenia rzetelnej wiedzy finansowej i wciągnięcia młodych ludzi dyskusję o ważnych kwestiach. Na przeciwko siebie stanęły czteroosobowe drużyny, które miały za zadanie bronić lub obalić tezę, że należy skrócić wiek emerytalny. W wyniku losowania studenci z SGH musieli przekonywać osoby zgromadzone na sali do słuszności obniżenia wieku emerytalnego. Zadanie było o tyle trudne, że tylko 21 osób na widowni podzielało ten pogląd, a aż 58 było przeciw.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami
Materiał Promocyjny
Czym charakteryzuje się rola polskich banków na tle innych krajów regionu CEE?