Grecka lekcja emerytalnej logiki

W przypadku Grecji mamy unikalną szansę analizować skutki funkcjonowania systemu emerytalnego pozostającego poza jakąkolwiek kontrolą, pozbawionego wewnętrznej logiki, niesprawiedliwego społecznie, a przy tym kosztownego i niezwykle skomplikowanego.

Publikacja: 03.07.2015 13:44

Świadczenia socjalne już od wielu lat stanowią powód do zmartwień rządów na całym świecie. Polska nie jest tutaj wyjątkiem, a czasy „cudownych" rozwiązań, typu ograniczenie wysokości składek do OFE, czy przejęcie części środków OFE są dzisiaj bardzo ograniczone. W tym aspekcie wiara, że tylko innym przydarzają się nieszczęścia jest tak samo naiwna, jak przekonanie o wyjątkowości i lokalnej specyfice emerytalnych problemów.

O Grecji pisze się w różny sposób. Nierzadko złośliwie, wskazując na odpowiedzialność kolejnych rządów (czyli niezidentyfikowanego często „państwa), rzadziej samych Greków za ich niezwykle skomplikowaną sytuację. Warto na grecki problem spróbować spojrzeć z naszej polskiej perspektywy i wykorzystać greckie doświadczenie do zdefiniowania zasad, których należy przestrzegać zmieniając system emerytalny w naszym kraju. I nie ma tutaj znaczenia jak silnym argumentem „społecznym" będziemy się posługiwać. W takiej logice dwa cukierki dodane do dwóch innych zawsze dają cztery i nie zmieni to fakt, że nasze dziecko jest głodne lub głośno domaga się piątego. Oczywiście wyznaczenie takich granic jest niezmiernie trudne, ale jak pokazują greckie doświadczenia bardzo ważne. Katalog zasad wcale nie musi być długi i wystarczy, że wszyscy zgodzą się co do kilku kluczowych z perspektywy bezpieczeństwa systemu.

Czego nas Grecja nauczyła?

Patrząc na doświadczenia Grecji lista tych najważniejszych zasad wyglądać mogłaby następująco:

Zasada 1

– Koszty emerytur powinny być proste do wyliczenia. W ten sposób będziemy mieli pewność, że znamy wszystkie obecne oraz przyszłe (szacunkowe) wydatki systemu i potrafimy dopasować do nich źródła finansowania.

Zasada 2

– państwo musi wziąć odpowiedzialność za system emerytalny, w tym za zbudowanie systemu, który dzięki polityce zachęt, gwarancji, obowiązkowych składek itp. dostarczy świadczenia w odpowiedniej wysokości. 

Rządzący ponoszą pełną odpowiedzialność za utrzymanie kosztów emerytur na poziomie, który nie zagraża finansom publicznym i to zarówno w krótkiej jak i długiej perspektywie.

Zasad 3

– System powinien być maksymalnie przejrzysty i prosty. Im bardziej skomplikowany tym mniejsza pewność, że potrafimy nim skutecznie zarządzać.

Zasada 4

- Katalog wyjątków, w tym przywilejów należnych wybranym grupom społecznym, czy zawodowym powinien być maksymalnie krótki. Zasady powinny być równe, powszechne i obowiązywać wszystkich.

Choć na liście „zasad" nie uwzględniono takich parametrów jak wysokość świadczeń, wiek emerytalny, czy sposób finansowania emerytur to oczywistym jest, że wszystkie te kwestie są krytyczne z perspektywy jakości systemu. Trudno bowiem sobie wyobrazić dobry system, ale z emeryturami poniżej progu ubóstwa. Odpowiednia wysokość emerytur jest jednym z kluczowym elementów decydujących o tym, że jeden system jest lepszy od innego. I wcale nie musi to oznaczać sytuacji, w której to budżet wypłaca wysokie świadczenia.

Można wręcz założyć, że nie znajdziemy na świecie dzisiaj dobrego systemu emerytalnego, w którym to państwo bezpośrednio wypłaca odpowiednio wysokie świadczenia, W tych najlepszych systemach (Dania, Australia, Wielka Brytania, Kanada, Singapur i inne) uzupełnieniem państwowych emerytur zawsze są środki pochodzące z oszczędności, z tzw. systemu kapitałowego i co staje się coraz bardziej powszechnym rozwiązaniem wcale nie z dobrowolnych oszczędności. W tym zakresie coraz więcej krajów sięga bowiem do rozwiązań „obowiązkowych", przyjmując, że dla pełnej powszechności nie wystarczy już tylko zachęcanie do oszczędzania (np. podatkami). W praktyce znacznie bardziej skuteczne są bowiem rozwiązania częściowo przynajmniej obowiązkowe (np. na wzór naszych OFE).

Oczywiście oznacza to zazwyczaj dodatkowy ciężar dla pracowników lub pracodawców, ale we właściwie zbudowanym modelu gwarantuje również wystarczające dochody na emeryturze.

Pamiętajmy przy tym jednak, że system emerytalny to zespół szeregu parametrów pozostających ze sobą we wzajemnych interakcjach. Na przykład obniżając wiek emerytalny i nie zmieniając przy tym wysokości świadczeń gwarantowanych przez państwo musimy znaleźć środki na sfinansowanie tego dodatkowego kosztu. Możemy wówczas wybrać pomiędzy: podwyższeniem składek lub podatków, zwiększeniem deficytu budżetowego, obniżeniem innych wydatków publicznych, zobowiązaniem pracowników do długoterminowe oszczędzania, itp. Tego typu decyzje podejmują politycy. Ważne, aby znali ich skutki i to nie tylko w perspektywie roku, ale również kilku, czy kilkunastu lat. Aby tak właśnie wyglądał proces decyzyjny nie wystarczy jedynie „wola polityczna". Rządzącym należy przede wszystkim dostarczyć narzędzi analitycznych, które pozwolą oszacować konsekwencje takich decyzji i co równie ważne zakomunikować je później społeczeństwu.

U podstaw sformułowania tych zasad leżą doświadczenia Grecji i wnioski z lekcji zatytułowanej „jak nie powinien wyglądać system emerytalny". Greckie doświadczenia dostarczają również wiedzy o tym, jak trudno odbiera się przywileje, w którym momencie system emerytalny staje się "niezarządzalny" i jakie zagrożenia niesie niesprawny system emerytalny dla państwa i jego gospodarki. W przypadku Grecji mamy do czynienia z niezwykle jaskrawym przypadkiem braku odpowiedzialności elit w stosunku do państwa i jego obywateli. W efekcie mamy unikalną szansę analizować skutki funkcjonowania systemu pozostającego poza jakąkolwiek kontrolą, pozbawionego wewnętrznej logiki, niesprawiedliwego społecznie, a przy tym kosztownego i niezwykle skomplikowanego. Grecka lekcja jest dla nas prawie „za darmo". Nie traćmy więc okazji, aby przeanalizować tą historię i by wyciągnąć właściwe wnioski również dla Polski.

Jak wiele podobnych historii również i ta zakończyła się w chwili załamania gospodarki światowej i kryzysu roku 2008. W sposób bezwzględny kryzys obnażył słabości i nadużycia, których dopuściły się w przeszłości greckie rządy. Greckiego systemu emerytalnego z pewnością nie budowano w sposób bezpieczny. Można odnieść wrażenie, że sprawa jego jakości nigdy nie była priorytetem. W efekcie jedynie kwestią czasu było jego załamanie i problemy z którymi Grecy mierzą się dzisiaj.

Państwo jako wyłączny płatnik i gwarant emerytur

Patrząc na konstrukcję systemu to w zasadzie niewiele się ona różni od tego, który funkcjonował w Polsce przed 1999 rokiem. Jego podstawę stanowił (i wciąż stanowi) odpowiednik „starego" polskiego ZUS. System taki w teorii określa się terminem defined benefit (DB). W systemach DB z góry określa się wysokość świadczenia (jest one w ten sposób „obiecane" każdemu emerytowi). Świadczenie takie pozostaje jedynie w luźnej relacji do wpłacanych składek. Systemy DB zazwyczaj działają w oparciu o zasadę „solidaryzmu społecznego". Wypłaty świadczeń nie są tutaj finansowane z oszczędności, ale pochodzą z bieżących wpłat składek (taki system określa się dodatkowym terminem Pay as You Go).

W swojej konstrukcji Grecki system emerytalny składa się z dwóch obowiązkowych filarów. Pierwszy stanowiący podstawowe źródło świadczeń to tzw. basic protection insurance fund. Drugi, również obowiązkowy, ale jednak o mniejszym znaczeniu to uzupełniający tzw. main supplementary insurance fund. W przypadku obu obowiązkowych filarów emerytury wypłacają odrębnie administrowane publiczne fundusze. Przed reformą było ich 133 (!). Obecnie zredukowano ich liczbę do mniej niż 10. Fundusze obsługiwały (i obsługują) różne grupy zawodowe i sektory gospodarki. Warto zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie te fundusze działają od siebie niezależnie, gromadząc składki i wypłacając świadczenia swoim członkom. Dla przykładu „własne" fundusze wciąż posiadają pracownicy Banku Grecji, dziennikarze, inżynierowie, lekarze, prawnicy itd. Co więcej zasady na jakich działały fundusze często znacznie się od siebie różniły. W efekcie koszty administrowania systemem były ogromne, a jego przejrzystość ograniczona. Odrębnym systemem objęci są w Grecji pracownicy publiczni (ich emerytury wypłacano bezpośrednio z budżetu) oraz sektor rolny.

W odróżnieniu od Polski, która w 1999 roku podjęła próbę zreformowania emerytur (przypomnijmy powołanie otwartych funduszy emerytalnych, zmianę sposobu obliczania emerytur i ich uzależnienie od wartości składek, a w końcu próbę powołania dobrowolnego III filara) – Grecy do dzisiaj nie zmienili podstawowych zasad systemu. Na emerytury nadal składają się pracujący, a system kapitałowy nie odgrywa tam większej roli.

Wiek emerytalny, czyli jak najprościej przewrócić każdy system

Kolejny ważny element greckiej historii to wiek emerytalny – szczególnie interesujący parametr z polskiej perspektywy i toczącej się dzisiaj dyskusji o obniżeniu wieku emerytalnego i powrocie do 60/65 lat. Przed kryzysem oficjalny wiek emerytalny w Grecji wynosił 57 lat. Dodatkowo powszechnym było korzystanie z przywileju przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Z przywileju tego szczególnie powszechnie korzystały kobiety. W rezultacie wiele z nich stawało się emerytkami już po przekroczeniu 50-tki.

Pamiętajmy przy tym, że mówimy o kraju ze „złą" strukturą demograficzną, ze znacznie większym udziałem osób starszych niż np. ma to miejsce w Polsce również nie będącej liderem tych statystyk. Co więcej Grecy należą do długowiecznych narodów – oczekiwana długość życia w Grecji (całkowita, czyli liczona od chwili urodzenia) jest tam znacznie wyższa niż w Polsce i wynosi w latach (przykład mężczyzn) 78,3. Ten sam parametr dla mężczyzny w Polsce to dzisiaj jedynie 72,2 (za: United Nations, World Population Prospects – 2012 Revision).

Jeżeli dodamy jeszcze do tego wysokość emerytur – prezentowaną w postaci tzw. stopy zastąpienia (czyli stosunku emerytury do ostatnich zarobków), która wynosiła blisko 100 proc. to mamy gotowy przepis na załamanie się finansów każdego państwa. Aby jeszcze bardziej „pognębić" greckie rozwiązania to powiedzmy, że w przeszłości bazą do naliczania tych wysokich emerytur wcale nie były średnie zarobki z okresu zatrudnienia (jak zazwyczaj ma to miejsce w tego typu systemach – podobnie zresztą jak przed 1999 rokiem w Polsce), ale ostatnie zarobki pracownika (a więc z zasady te najwyższe). Nie trzeba dodawać, że zarówno zasadę obliczania, jak i wysokość emerytur zmieniono jako jedne z pierwszych.

A teraz o innym elemencie, którego również nie można lekceważyć. Otóż do dnia dzisiejszego nie wszyscy wierzą w greckie statystki dot. kosztów emerytur. Jednym z powodów takiej sytuacji był brak powszechnego systemu numerów ubezpieczenia społecznego. W efekcie niewykluczone, że historyczne dane dotyczące wypłat świadczeń, liczby świadczeniobiorców itp. wciąż nie do końca są właściwe. Z drugiej strony warto podkreślić, że obecnie powszechny system numerów ubezpieczenia już działa.

Greckie reformy, koniec czy wciąż początek?

To teraz kilka zdań o wprowadzonych zmianach. Przypomnijmy jedynie, że oczekiwanie dalszych zmian greckiego systemu emerytalnego jest wciąż jednym z kluczowych warunków dla dalszego finansowania programu reform stawianych Grecji przez Komisję Europejską. Z drugiej strony w świadomości wielu Greków nie ma już właściwie miejsca na kolejne zmiany i cięcia. Obie strony mają swoje racje, ale wiele wskazuje, że to jednak nie koniec reform.

Przypomnijmy, grecki system emerytalny reformowano dwukrotnie, w 2010 oraz 2012 roku. Już pierwsza z reform wywołała ogromne niezadowolenie społeczne. Na ulicę Aten wyszło w 2010 roku ponad 80 tys. ludzi. Jedną z najważniejszych zmian było podniesienie wieku emerytalnego z 57 do 62 lat (z uzupełniającym warunkiem 12 000 „kwalifikowanych dni składkowych") lub 67 lat (przy minimum 4 500 kwalifikowanych dni). Pozostawiono jednak w systemie wciąż szereg „furtek" dla przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Zasadą, którą pozostawiono w systemie jest specjalne traktowanie osób pracujących w ciężkich warunkach. I co do zasady to pewnie jest to rozwiązanie uzasadnione. Jednak jak zawsze pozostaje tutaj uzasadniona wątpliwość, czy zastosowano właściwą klasyfikację takich zawodów.

Przypomnijmy, przed reformami aż 30 proc. Greków korzystało z przywilejów dla „szczególnych" grup zawodowych. Z pewnością była to patologia i błąd w systemie (jako dowód na taką tezę wskazuje się np., że do „ciężkich" zawodów zaliczano kiedyś zawód fryzjera). Obecnie w przypadku pracy w ciężkich warunkach wiek emerytalny wynosi 62 lata (przy minimum 10 500 dniach składkowych, w tym 7 500 dniach pracy w ciężkich warunkach).

Bezwzględnie jednak należy podkreślić, że w wyniku reform mocno ograniczono prawo do wcześniejszych emerytur, w tym ograniczono liczbę grup zawodowych, które korzystały z takich przywilejów. Dodatkowo, jedną z ważniejszych zmian dotyczących wieku emerytalnego było wprowadzenie zasady – co prawda zacznie ona obowiązywać dopiero od 2021 – zgodnie z którą wiek emerytalny ma być ściślej związany ze zmianami tzw. oczekiwanej długości życia (expected life expectancy). Warto zauważyć, że podobny postulat pod adresem polskiego (i nie tylko) systemu emerytalnego zgłaszają niektórzy eksperci.

Obliczanie wysokości emerytur - trudne zadanie nawet dla matematyka

Kolejna ważna zmiana wprowadzona w trakcie reform to sposób obliczania emerytur. Już w ramach pierwszej reformy (z 2010 roku) dokonano korekt w tym obszarze. Nowe zasady zaczęły w pełni obowiązywać osoby, które przeszły na emeryturę po 2011, a jedynie częściowo tych, które w tym czasie już pobierały świadczenia. Nowe emerytury (czyli te od 2011 roku) są wciąż naliczane jako procent zarobków pracownika z zastrzeżeniem, że podstawą wyliczenia emerytury jest teraz średnie wynagrodzenia za cały okres pracy zawodowej.

Dodatkowo zmieniono tzw. wskaźnik accrual rate (służy on do wyliczenia emerytury za każdy rok pracy i w praktyce mnożony jest przez średnie wynagrodzenie w danym roku). Obecnie wysokość wskaźnika zależy od długości kwalifikowanego stażu. Im dłuższy staż, tym wyższy wskaźnik. Dla przykładu za staż wynoszący od 19 do 21 lat emeryt otrzymuje 0,92 średniego wynagrodzenia (za każdy rok). Za staż 37 do 39 jest to już 1,40. Poza kwotą wyliczoną w oparciu o ww. wskaźnik do każdej emerytury dodaje się również element stały (tzw. the means-tested basic flat rate component) wynoszący w 2015 roku 360 euro miesięcznie.

Jak już wspomniano sposób obliczania emerytur różni się w zależności do roku przejścia na emeryturę i zasady przedstawione powyżej dotyczą jedynie tych którzy przeszli na emeryturę po 2011 roku.

Wspomniano też, że w ramach systemu obowiązkowego działa również „uzupełniający" filar (main supplementary insurance fund). Tutaj emerytura obliczana jest jeszcze inaczej. W skrócie zależy ona od "klasy dochodów" (earnings class of the employee) oraz liczby dni składkowych i jest kalkulowana jako 25-krotność średniego wynagrodzenia dziennego pracownika niewykwalifikowanego (obecnie 26,18) euro pomnożonego przez 9 proc. Tak obliczona kwota zostaje jeszcze podwyższona o maksymalnie 324 proc., w zależności od tzw. insurance class. Wynik jest dodatkowo korygowany o liczbę dni składkowych (np. o 3 proc. za każdy rok w przypadku 25 i więcej lat składkowych). Emerytury pochodzące z tego uzupełniającego filara stanowią nie więcej niż 20 do 30 proc. średniego wynagrodzenia pracownika (choć w pewnych przypadkach mogą być i wyższe). Nie sądzę, aby po tym opisie ktokolwiek uznał grecki sposób obliczania emerytur za prosty i przejrzysty. I choć system uproszczono to zdecydowanie nie zasługuje on na miano przejrzystego i prostego.

System emerytalny w Grecji finansowany jest ze składek (nie z podatków, czyli podobnie jak w Polsce), opłacanych zarówno przez pracodawców jak i pracowników. Składka pracodawcy do podstawowego filara (łącznie, emerytalna, rentowa, chorobowa itd.) wynosi 17,88 proc. wynagrodzenia pracownika. Do uzupełniającego filara 3 proc. Pracownicy płacą odpowiednio 9,22 proc. oraz 3 proc. Wszystkie te składki są wyższe dla osób pracujących w ciężkich warunkach (przypomnijmy, że w Polsce taką „zmienną" składką jest konkretnie składka wypadkowa, a to oznacza, że prawo do wcześniejszych emerytur nie jest związane w Polsce z wyższą składką emerytalną).

Podobnie jak w Polsce również w Grecji składki opłacane są do limitu. W 2015 roku wynosi on nieco ponad 5 500 euro miesięcznie (co stanowi ok. 280 tys. złotych rocznie, przy „polskim" limicie w kwocie niecałych 119 tysięcy, czyli zdecydowanie więcej, czego wcale nie tłumaczą różnice w wynagrodzeniach w obu krajach). Łatwo obliczyć, że łączna składka na ubezpieczenie społeczne w Grecji wynosi 33,1 proc. W Polsce to mniej więcej 32 proc. (plus dodatkowe składki na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych). Jak widać poziom obciążeń w Polsce nie różni się zasadniczo od greckiego.

Biedny grecki emeryt?

A teraz kilka zdań o efektach zmian, w tym skutkujących obniżeniem emerytur, na co powszechnie narzekają Grecy. W ramach reform z 2012 roku emerytury z podstawowego filaru obniżono o 12 proc. (dla emerytur powyżej 1300 euro miesięcznie). W dodatkowym, obowiązkowym filarze świadczenia obniżono o 10 proc. (dla przedziału 200 do 250 euro miesięcznie), o 15 proc. (dla przedziału 250 do 300 euro) i 20 proc. dla wyższych.

Począwszy od stycznia 2013 roku wszystkie emerytury powyżej 1000 euro miesięcznie zostały dodatkowo obniżone o 5 do 20 proc. Szacuje się, że w efekcie wszystkich tych reform wysokość emerytur obniżono o ponad 40 proc. Przy średnich dochodach stopy zastąpienia spadły z blisko 100 proc. do 54 proc. Ten sam wskaźnik dla osób najniżej zarabiających spadł do 75 proc.

Na marginesie przypomnijmy, że Polskie emerytury (uwzględniając wszystkie ostatnie zmiany w systemie emerytalnym oraz obecne statystyki dot. oczekiwanej długości życia) szacuje się na 45 proc. do 50 proc. (dla osób o średnich i wyższych zarobkach) oraz zdecydowanie mniej dla osób, których dochód przekracza roczny limit składek przekazywanych do ZUS (blisko 119 tys. złotych dochodów brutto w 2015 roku).

Z danych Eurostatu wynika, że średnia grecka emerytura wynosi obecnie 882 euro (713 euro pochodzi z podstawowego filaru, a 169 euro z uzupełniającego). W Europie średnie emerytury wynoszą od 250 do 1500 euro. Dla przykładu w Portugalii jest to poziom 833 euro, w Hiszpanii 1021 euro, ale w krajach naszego regionu już zdecydowanie niżej. Na Litwie 242 euro, na Słowacji 408 euro, a w Polsce 503 euro.

Z tej perspektywy Greccy emeryci nadal otrzymują relatywnie wysokie emerytury, choć z drugiej strony należy pamiętać, że koszty życia w Grecji są wyższe niż w krajach Europy Wschodniej.

Jak system emerytalny może osłabić gospodarkę kraju

Niezależnie od wszystkich tych reform Grecja nadal wydaje najwięcej na emerytury spośród wszystkich krajów UE (prawie 18% PKB w 2012 roku – dane Eurostat). Pamiętajmy jednak, że PKB Grecji spadł w okresie od 2009 do 2013 o ponad 20%. Gdyby więc odnieść to do PKB sprzed krachu wskaźnik z 18% spadłby do 15% - a to oznacza, że Grecja zajmowałaby pozycję 4-5 na liście „najdroższych systemów emerytalnych", tuż obok Austrii i Portugalii. Najniżej w tym zestawieniu były: Irlandia, Litwa, Estonia, Łotwa i Słowacja (do 8%). Przy okazji krótkie porównanie do Polski – wg danych Eurostat, w Polsce na emerytury i renty wydaliśmy w 2009 roku równowartość 12% PKB. W tym samym roku średnia dla UE wynosiła 12,8%. Szacuje się, że gdyby w Grecji nie wprowadzono żadnych zmian w systemie emerytalnym, udział wydatków emerytalnych w PKB w 2050 roku przekroczyłby poziom 25% PKB (i to PKB sprzed kryzysu!). Plus jeszcze jedna informacja nt wydatków – łącznie wydatki greckiego systemu opieki społecznej wyniosły w 2014 roku 24% PKB (dane Axco Global Statistics / Industry Associations and Regulatory Bodies), czyli co czwarte budżetowe Euro pochłaniały wydatki socjalne. Na tak wysoki udział wydatków emerytalnych wpływ mają nie tylko same kwoty emerytur (choć te nawet po zmianach wcale nie należą do najniższych w Europie), czy wciąż funkcjonujące przywileje emerytalne oraz relatywnie niski rzeczywisty wiek przechodzenia na emerytury (przynajmniej w porównaniu do europejskich średnich). W ogromnym stopniu przyczynia się do tego również demografia. 20% greckiego społeczeństwa jest dzisiaj w wieku 65+ (25% powyżej 60-tki). Te 20% to jeden z najwyższych wskaźników w UE. Dla przykładu, na podstawie danych GUS w Polsce ten sam wskaźnik wynosi 13,4%. Warto też pamiętać, że oczekiwana długość życia greckiego emeryta jest znacznie dłuższa niż w Polsce. Na przykład mężczyzna w Grecji, który przekroczył wiek 65 lat będzie pobierał emeryturę średnio przez kolejnych prawie 17 lat, podczas, gdy w Polsce jedynie przez 14 (za Pensions at a Glance 2011: Retirement-income Systems in OECD and G20 Countries - © OECD 2011).

Polska druga Irlandią, czy może ........?

Przeciwnicy reform, w tym dalszych cięć emerytur przekonują, że obecne emerytury w Grecji trudno uznać za wysokie. Jako argument przywołują fakt, że obecnie 12,5% spośród wszystkich 2,6 miliona emerytów otrzymuję emerytury niższe niż próg ubóstwa (wg danych Eurostat). Oczywiście, przynajmniej część Greków świadoma jest słabości swojego systemu emerytalnego. Wiedzą, że pomimo wprowadzonych w ostatnich 5 latach zmian wciąż niezbędne są działania, które uszczelnią system, powodując, że będzie on bardziej transparentny, efektywny i dopasowany do możliwości finansów państwa. W tym miejscu warto również zadać sobie pytanie, jak na tym tle wyglądają nasze rozwiązania, czy sposób obliczania wysokości emerytur jest w Polsce prostszy od Greckiego? Czy nacjonalizacja połowy aktywów OFE oznaczająca w praktyce wzrost obciążeń systemu publicznego jest bezpiecznym rozwiązaniem? I czy szerzej marginalne znaczenie systemu kapitałowego to kwestia, którą możemy wciąż ignorować? Niestety grecka lekcja nie jest jedynie teoretycznym ćwiczeniem. Powinniśmy dokładnie przyglądać się temu co zrobili kiedyś Grecy ze swoim systemem, aby uniknąć ryzyka, że nasz system znajdzie się kiedykolwiek w podobnej sytuacji. Warto zawsze przy tym pamiętać, że na koszty systemu wpływ ma szereg różnych elementów, w tym zakresie tak samo ważne mogą być: wysokość emerytur, rzeczywisty wiek przechodzenia na emeryturę, poziom składek i liczba pracowników odprowadzających skłądki, czy w końcu liczba pobierających świadczenia. Emerytury to model „wieloczynnikowy", zmiana jednego parametru często decyduje o innym. Jeżeli zwiększamy jego koszty to pamiętajmy, że musimy znaleźć źródła ich finansowania i to nie tylko w danym roku budżetowym, ale również za lat 5, czy 15. Obyśmy w tym przypadku nie musieli stosować zasady „mądry Polak po szkodzie". Łatwiej jest wykorzystać greckie doświadczenia, które stanowią dla nas darmowy kurs z dziedziny „uprawiania mało odpowiedzialnej polityki gospodarczej".

Świadczenia socjalne już od wielu lat stanowią powód do zmartwień rządów na całym świecie. Polska nie jest tutaj wyjątkiem, a czasy „cudownych" rozwiązań, typu ograniczenie wysokości składek do OFE, czy przejęcie części środków OFE są dzisiaj bardzo ograniczone. W tym aspekcie wiara, że tylko innym przydarzają się nieszczęścia jest tak samo naiwna, jak przekonanie o wyjątkowości i lokalnej specyfice emerytalnych problemów.

Pozostało 98% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami