Potop chętnych do OFE, systemy nie wytrzymały

Ostatniego dnia wyboru ZUS przeżył prawdziwe oblężenie. W OFE mogą zostać 2 mln osób.

Publikacja: 01.08.2014 04:25

Potop chętnych do OFE, systemy nie wytrzymały

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Czwartek był ostatnim dniem, w którym każdy z 16,7 mln członków OFE mógł zdecydować, dokąd ma płynąć część jego składki emerytalnej.

Do środy włącznie dokładnie 1,37 mln osób postanowiło powierzyć swoje pieniądze funduszom emerytalnym. Tylko 30 lipca złożono niemal 170 tys. podpisanych oświadczeń, co było najwyższym poziomem od początku czteromiesięcznego okresu wyboru.

Nawałnica

Jak można było przewidzieć, Polacy złożenie wniosku do ZUS zostawili na ostatnią chwilę. W efekcie ZUS na finiszu okna transferowego przeżył prawdziwe oblężenie. Ogromne kolejki w urzędach, blokujące się serwery i niedziałające zusomaty – złożenie deklaracji okazało się dla wielu prawdziwym biegiem z przeszkodami.

– Klienci próbują wkładać do zusomatów nieodpowiednie dokumenty. Maszyny są przygotowane do przyjmowania wyłącznie kartek w formacie A4 – mówi „Rz" Radosław Milczarski z centrali ZUS. – Niektórzy wkładają dokumenty w kopercie lub złożone kartki, a to powoduje blokadę urządzenia.

Koszt wdrożenia zusomatów w 2012 roku wyniósł 12,5 mln zł, z czego 85 proc. pokryła Unia Europejska, a 15 proc. budżet państwa.

Wczoraj do południa nie działała również strona www.zus.pl. Mielczarski tłumaczył, że ruch jest tak duży, że strona i serwis PUE mogą pracować wolniej.

W czwartek przestał funkcjonować także system ePUAP (elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej). Portal – który z założenia ma służyć do sprawniejszej komunikacji między obywatelami a administracją publiczną i umożliwić logowanie za pomocą profilu zaufanego do systemu ZUS, aby złożyć deklarację – był dla użytkowników niedostępny.

Jak tłumaczy nam Artur Koziołek, rzecznik prasowy Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, powodem była zbyt duża liczba użytkowników.

W ubiegłym roku koszt funkcjonowania ePUAP sięgnął aż 32 mln zł. Niestety, przy zwiększonym ruchu ten drogi system nie zdał egzaminu.

– To pokazuje, jak cyfryzacja polskiego państwa jest jeszcze zapóźniona – mówi Maciej Bitner, główny ekonomista Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych. Jego zdaniem zabrakło odpowiedniej kampanii informacyjnej ze strony rządu, która pozwoliłaby rozłożyć w czasie zapisy do OFE. – W efekcie Polacy ruszyli do urzędów w ostatniej chwili i system nie wytrzymał – dodaje Bitner.

Nawet do ósmej wieczorem

Ogromna rzesza chętnych do pozostania w funduszach i wiele awarii systemowych spowodowały szybką reakcję ZUS, który zdecydował się w czwartek wydłużyć godziny pracy swoich urzędów. Placówki były czynne do godz. 18, a w niektórych miastach nawet do 20.

Ponadto zakład wydelegował osoby do obsługi zusomatów, które pomagały klientom także po zamknięciu urzędów.

Jak szacują eksperci, zaskakujący finał zapisów może sprawić, że w OFE ostatecznie zostaną nawet 2 mln osób, czyli około 12 proc. obecnych członków funduszy.

– Wynika to z tego, że ok. 60 proc. deklaracji spływa pocztą. Przy utrzymaniu obecnego tempa w czwartek powinno napłynąć ok. 169 tys. deklaracji, a później już tylko drogą pocztową po ok. 100 tys. dziennie – wylicza Kamil Artyszuk, analityk DM BPS. – Zakładając, że deklaracje te będą spływać przez pięć dni roboczych, można przyjąć, że w OFE pozostanie nawet nieco powyżej 2 mln osób – szacuje ekspert.

Zdaniem Macieja Bitnera najważniejszą informacją jest teraz to, jaki udział składki trafi w efekcie do OFE.

– Zakładając, że wyboru dokonały głównie osoby zarabiające więcej niż średnia, szacuję, że udział składki może być nawet dwa razy większy niż udział członków, którzy w OFE pozostaną – wylicza Bitner. – Byłby to odsetek, który pozwoliłby w przyszłym roku zatrzymać odpływ kapitału z warszawskiej giełdy.

Według szacunków „Rz" przy 2 mln członków funduszy emerytalnych składka płynąca do funduszy może wynieść w tym roku ok. 6,6 mld zł. Przez siedem miesięcy OFE dostawały składkę od 16,7 mln klientów. W przyszłym roku z tytułu składki fundusze emerytalne mogą otrzymać ok. 2,3 mld zł.

Wpływ OFE na rynki

Lepsze wieści dla giełdy

Zmiany w OFE najprawdopodobniej ograniczą płynność spółek notowanych na GPW. Oznacza to mniej transakcji, ale niekoniecznie niższe ceny akcji. Zdaniem niektórych analityków mniejszy obrót na giełdzie to problem głównie dla inwestorów instytucjonalnych, bo dla dużych graczy, w tym zagranicznych, płynność ma istotne znaczenie. Ich zainteresowanie GPW może więc przejściowo spaść, ale nie powinno to poskutkować wyprzedażą. Według Jacka Buczyńskiego, analityka Biura Maklerskiego Deutsche Banku, ograniczenie roli OFE może się jednak mocno odbić na rynku pierwotnym. Spółkom wchodzącym na giełdę trudniej już będzie chociażby o plasowanie emisji, w którym OFE dotychczas chętnie brały udział. Lukę po OFE giełda zapewne będzie starała się zapełnić, pozyskując nowych inwestorów, m.in. za pośrednictwem TFI. Jednak analitycy nie spodziewają się znacznego wzrostu zainteresowania giełdą w krótkim terminie.

ZUS

Czwartek był ostatnim dniem, w którym każdy z 16,7 mln członków OFE mógł zdecydować, dokąd ma płynąć część jego składki emerytalnej.

Do środy włącznie dokładnie 1,37 mln osób postanowiło powierzyć swoje pieniądze funduszom emerytalnym. Tylko 30 lipca złożono niemal 170 tys. podpisanych oświadczeń, co było najwyższym poziomem od początku czteromiesięcznego okresu wyboru.

Pozostało 92% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami