Emerytura z dwóch źródeł jest bezpieczniejsza

Prezydent podpisał ustawę wprowadzającą istotne zmiany w polskim systemie emerytalnym, jednocześnie kierując ją do Trybunału Konstytucyjnego. Czy zmiany te są korzystne dla przyszłych emerytów?

Publikacja: 09.01.2014 04:45

Emerytura z dwóch źródeł jest bezpieczniejsza

Foto: Fotorzepa, Robert gardziński RG Robert gardziński

Aby sobie odpowiedzieć na to pytanie, warto wcześniej zrozumieć, czym jest faktycznie system emerytalny z punktu widzenia „przeciętnego" Kowalskiego. Jest on mianowicie narzędziem, które umożliwia przeniesienie części dochodów (a przez to konsumpcji) z okresu aktywności zawodowej do okresu starości, kiedy już Kowalski nie pracuje, a tym samym nie ma dochodów z pracy.

Oszczędzając poprzez opłacanie składek emerytalnych, dokonuje faktycznie bardzo długoterminowej lokaty.  Posiada swój indywidualny portfel emerytalny, w którym znajdują się określone aktywa. W obecnym polskim systemie emerytalnym są to: należności wynikające z zapisów na koncie w ZUS, aktywa w OFE oraz inne dobrowolne aktywa emerytalne (w tym III filar, czyli PPE, IKE, IKZE). Składniki te mają charakter należności wynikających z udzielonej za pośrednictwem ZUS pożyczki międzypokoleniowej, którą w przyszłości obiecało spłacić państwo (z przyszłych składek emerytalnych) – I filar, oraz instrumentów finansowych, emitowanych przez sektory publiczny i prywatny – II i III filar.

Można więc powiedzieć, że mamy do czynienia z czymś na wzór portfela inwestycyjnego, a do niego odnosi się zasada „nie wszystkie jajka w jednym koszyku" oznaczająca, że mniej ryzykowne jest ulokowanie aktywów w różne instrumenty finansowe (czy też w różne fundusze), a nie w jeden. Nie ma powodu, aby myśleć, że w przypadku portfela emerytalnego jest inaczej. Tym samym oparcie całego bazowego systemu emerytalnego np. wyłącznie na I filarze (ZUS) sprawia, że wysokość przyszłych świadczeń emerytalnych jest w pełni uzależniona od sytuacji gospodarczej i demograficznej kraju. W dobie starzejącego się społeczeństwa, gdzie coraz więcej jest osób pobierających świadczenia, a coraz mniej opłacających składki, takie rozwiązanie jest niebezpieczne i zwiększa ryzyko wypłaty przyszłych świadczeń emerytalnych.

Podobnie ryzykowne byłoby oparcie całego systemu emerytalnego na funduszach emerytalnych (OFE). Wówczas wysokość przyszłych świadczeń emerytalnych zostałaby zupełnie podporządkowana koniunkturze na rynkach finansowych. Na marginesie warto dodać, że z tego względu ostatnia propozycja PiS, zgodnie z którą Polacy mieliby dokonać jednorazowego i mającego ostateczny charakter wyboru pomiędzy ZUS i OFE (bez możliwości łączenia dwóch filarów) jest zupełnie niezrozumiała z punktu widzenia bezpieczeństwa finansowego emerytów.

Dywersyfikację w systemie emerytalnym może dotyczyć:

· metody finansowania świadczeń (model repartycyjny vs. model kapitałowy),

· podziału

lokat pomiędzy należności od państwa (ZUS, obligacje rządowe) i sektora prywatnego (przede wszystkim akcje i obligacje przedsiębiorstw),

· zakresu

geograficznego (inwestycje wyłącznie na krajowym rynku finansowym vs. inwestycje na krajowym i na międzynarodowych rynkach finansowych).

Transfer dochodu z okresu aktywności zawodowej do okresu emerytalnego dokonuje się w ściśle określonych warunkach, które odnoszą się zarówno do okresu oszczędzania, jak i okresu konsumpcji kapitału emerytalnego. Zarówno jedna, jak i druga faza, jest determinowana przez bieżący podział PKB między pokolenie pracujących i pokolenie emerytów. Jeżeli PKB będzie mały, to bez względu na to, jaka będzie struktura jego podziału między pokolenia, bez względu na to, w jakim systemie były odprowadzane składki, świadczenia emerytalne będą niskie. W związku z tym, czy zawsze bezpieczne dla finansów emerytalnych danego kraju jest oparcie całego systemu emerytalnego na własnym wzroście gospodarczym? W przypadku takiego systemu stopa zwrotu w długim okresie jest w przybliżeniu zbieżna ze stopą wzrostu PKB. Przykładem takich systemów emerytalnych są systemy z jednym filarem – repartycyjnym oraz systemy z dwoma filarami: pierwszym repartycyjnym oraz drugim kapitałowym, lecz z zerowym (lub bliskim zeru) limitem dla lokat funduszy emerytalnych na zagranicznych rynkach finansowych.

W przypadku braku możliwości lokowania aktywów emerytalnych za granicą w ramach obowiązkowego systemu emerytalnego, nie bez znaczenia pozostaje fakt, czy składki są odprowadzane do systemu repartycyjnego (ZUS), czy też do systemu kapitałowego (OFE). Chodzi bowiem o to, które ze zobowiązań państwa charakteryzuje się mniejszym ryzykiem niedotrzymania warunków: zapis na koncie w ZUS (będący elementem tzw. długu ukrytego) czy też zobowiązanie wynikające z emisji i sprzedaży obligacji (element długu jawnego)? Jeżeli w przyszłości rząd stanąłby przed dylematem: obniżyć emerytury z ZUS i wykupić obligacje rządowe czy nie wykupywać obligacji rządowych, ale też nie obniżać emerytur z ZUS, prawdopodobnie wybierze to pierwsze rozwiązanie. Może więc wystąpić rozbieżność interesów polskich emerytów, odprowadzających składki do ZUS, oraz międzynarodowych inwestorów, posiadających w swoich portfelach obligacje emitowane przez polski rząd.

W systemie repartycyjnym świadczenia emerytalne są finansowane z odprowadzanych na bieżąco składek emerytalnych. Te znów zależą od bazy składkowej, ta od dochodów, a dochody od sytuacji gospodarczej. W systemie tym stopa zwrotu (waloryzacji) zależy więc w całości od realnych procesów gospodarczych (od dynamiki PKB) oraz od decyzji politycznych (o zmianie zasad tej waloryzacji). W systemie kapitałowym natomiast świadczenia emerytalne są finansowane poprzez upłynnianie aktywów emerytalnych za pośrednictwem rynków finansowych. To, jaka stopa zwrotu z zainwestowanego kapitału na tych rynkach zostanie zrealizowana, zależy od koniunktury, efektywności zarządzania kapitałem, od możliwości jego lokowania w różnego typu instrumenty finansowe oraz od tego, gdzie te aktywa mogą być lokowane. Limity inwestycyjne, narzucone funduszom emerytalnym wyznaczają poziom dywersyfikacji, jaki mogą stosować te podmioty w zakresie rozdzielenie ryzyka pomiędzy sektor publiczny a sektor prywatny. Ważne jest, by fundusze mogły odpowiednio rozproszyć ryzyko inwestycyjne pomiędzy obligacje rządowe a instrumenty emitowane przez przedsiębiorstwa.

Zmiany w systemie emerytalnym, zaakceptowane właśnie przez Prezydenta, ową dywersyfikację w odniesieniu do OFE mocno ograniczają, ponieważ OFE nie będą mogły lokować w obligacje rządowe – zarówno polskie, jak i zagraniczne. Zakaz inwestowania w polskie obligacje, poza tym, że niekorzystny z punktu widzenia członków OFE, nie jest do końca zrozumiały. Okazuje się bowiem, że obligacje polskiego rządu kupione przez Kowalskiego bezpośrednio na rynku są pod jakimś (nie do końca zrozumiałym) względem lepsze od obligacji kupionych przez tego samego Kowalskiego za pośrednictwem jego OFE.  Niekorzystny jest również zakaz inwestowanie przez fundusze w obligacje emitowane przez rządy innych państw, ponieważ ogranicza to możliwość stosowania dywersyfikacji geograficznej w systemie emerytalnym.

I właśnie dywersyfikacja geograficzna jest kolejnym sposobem rozproszenia ryzyka w systemie emerytalnym, daje ona bowiem możliwość częściowego uniezależnienia stopy zwrotu od krajowego wzrostu gospodarczego oraz stóp zwrotu na rynku finansowym w kraju. Przesłanki do jej stosowania są różne. Pierwszą z nich jest demografia. W obliczu starzejących się społeczeństw, konkurencja pomiędzy krajami w zakresie powiększania zasobów siły roboczej poprzez migracje będzie narastać. Kraje, które odnotują odpływ siły roboczej, pogorszą swoje perspektywy rozwojowe, co wpłynie w sposób wymierny na system emerytalny w części, w której jest on zależny od realnych procesów gospodarczych w kraju oraz od stóp zwrotu na krajowym rynku finansowym.

Aby temu zapobiegać, kraje te powinny posiadać częściowo otwarte systemy emerytalne, tzn. systemy, charakteryzujące się możliwością lokowania części aktywów emerytalnych za granicą. Druga przesłanka wynika z rozmiarów rynku finansowego kraju oraz jego struktury, a także koniunktury gospodarczej. Oczywiście kwestią dyskusyjną pozostaje to, na ile aktywa emerytalne powinny służyć stymulowaniu wzrostu gospodarczego kraju ich pochodzenia, a na ile mogą wspierać rozwój innych krajów. Jednak, jeżeli w danym okresie aktywa te nie mogą w kraju zostać efektywnie ulokowane, np. z powodu zbyt małej kapitalizacji krajowego rynku kapitałowego w stosunku do wartości aktywów emerytalnych, nieefektywnego zarządzania przedsiębiorstwami, niekoniecznie będą one służyć rozwojowi gospodarczemu tego kraju.

Przez to nie zostaną pomnożone równie efektywnie, jak mogłoby to mieć miejsce przy większym wykorzystaniu zagranicznych rynków finansowych. Nie chodzi o to, by koniecznie lokować aktywa emerytalne za granicą, chodzi o to, by istniała taka możliwość na wypadek, gdyby zagraniczne lokaty okazały się zdecydowanie bardziej opłacalne. Zmiany, wprowadzone właśnie w polskim systemie emerytalnym, zwiększą stopniowo możliwości lokowania przez OFE zagranicą, co należy ocenić pozytywnie. Limit dla tego rodzaju lokat z obecnych 5 proc. zostanie podniesiony stopniowo do 30 proc. począwszy od 2016 roku. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że w przypadku osoby, która wybierze opcję ZUS+OFE, do funduszy trafi niespełna 15 proc. z kwoty całej składki emerytalnej, poziom dywersyfikacji geograficznej w obowiązkowym systemie emerytalnym będzie dość niski. Oczywiście u osób, które wybiorą tylko ZUS, poziom ten będzie zerowy.

Inną przesłanką stosowania dywersyfikacji geograficznej w systemie emerytalnym są zróżnicowane stopy zwrotu z rynków finansowych na świecie. Wykorzystywanie w systemie emerytalnym instrumentów notowanych na wielu różnych zagranicznych rynkach finansowych zwiększa szanse tworzenia portfela emerytalnego, którego składniki charakteryzują się nisko skorelowanymi stopami zwrotu. Międzynarodowa struktura aktywów portfela emerytalnego, w przeciwieństwie do struktury w pełni krajowej sprawia, że portfel ten nie jest w całości narażony na czynniki ryzyka, charakterystyczne dla kraju pochodzenia kapitału emerytalnego, w tym na czynniki polityczne.

Zmiany w obowiązkowym systemie emerytalnym w Polsce obniżają stopień dywersyfikacji ryzyka związanego z wypłatą przyszłych świadczeń emerytalnych, a tym samym nie mają nic wspólnego ze zwiększeniem bezpieczeństwa tego systemu. Twierdzenie, że ZUS jest bezpieczniejszy od OFE i uzasadnienie tego wysokim ryzykiem inwestycyjnym funduszy przy jednoczesnym wprowadzeniu zmian skutkujących podniesieniem tego ryzyka (zakaz inwestowania przez OFE w obligacje rządowe i minimalny limit zaangażowania w akcje równy 75 proc., stopniowo obniżany, a w przyszłości zniesiony) jest niedorzeczne.

Nikt dzisiaj nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy wyższa będzie stopa waloryzacji w ZUS, czy wyższa będzie stopa zwrotu OFE. Dlatego właśnie bezpieczny system emerytalny to system zdywersyfikowany, oparty na rozsądnej proporcji pomiędzy filarem repartycyjnym, a dobrze skonstruowanym filarem kapitałowym, system zarządzany po części publicznie, a po części prywatnie, oczywiście z odpowiednim nadzorem ze strony państwa. Nasz system w ciągu ostatnich trzech lat stał się zdecydowanie bardziej repartycyjny i zdecydowanie bardziej zarządzany publicznie. A nie w tą stronę miały iść zmiany, zapoczątkowane w 1997 roku. Co pozostaje Kowalskiemu? Pozostaje mu oszczędzanie w III filarze, który jest kapitałowy i zarządzany prywatnie. I nie chodzi już tylko o podniesienie przyszłej emerytury, ale również o zmniejszenie ryzyka poprzez rozłożenie „jajek emerytalnych" do kilku koszyków. Skoro ponownie skupiliśmy niemal cały system (obowiązkowy) na sektorze publicznym, musimy „doprywatyzować" go III filarem i przez to uczynić nasze portfele emerytalne bezpieczniejszymi.

Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami