Nowe zasady naliczania świadczenia emerytalnego - według tzw. zdefiniowanej składki - są skrajnie niekorzystne dla osób o krótszym stażu pracy i przechodzących na emeryturę w młodszym wieku. Liczy się bowiem suma odłożonych środków podzielonych przez średnie dalsze trwanie życia dla osób w wieku przechodzenia na emeryturę. Dla osób urodzonych po 1 stycznia 1949 roku ZUS już zaczął wypłacać emerytury według nowych zasad. I jak się okazuje są one o około 30-40% niższe od wyliczanych na starych zasadach.
Są to przede wszystkim emerytury kobiet.
W przyszłym roku, w wieku 65 lat, zaczną przechodzić na emeryturę według nowych zasad mężczyźni. Ich świadczenie będzie o około 30-40% wyższe od kobiety przechodzącej w wieku 60 lat, przy takim samym poziomie średnich wynagrodzeń z najlepszych 10 lat pracy, które były podstawą do wyliczenia świadczenia według starych zasad.
Czy tak duże zróżnicowanie świadczeń emerytalnych kobiet i mężczyzn dla obowiązującego wieku emerytalnego (60 i 65 lat) jest zgodne z konstytucyjną zasadą równości? Dobre pytanie.
Tak oczywiście nie miało być. Wiek emerytalny, według twórców reformy, miał być zrównany i wynosić 62 lata dla kobiet i mężczyzn. Co więcej, nigdzie na świecie nie istnieje system o zdefiniowanej składce (tak jak teraz w Polsce), w którym byłby różny wiek dla kobiet i mężczyzn.
Jak widać przez 14 lat żaden z polityków nie zrozumiał zasad ustalania świadczeń emerytalnych w systemie o zdefiniowanej składce, a raczej nie pofatygował się aby zrozumieć. Niemal wszyscy politycy bronili prawa kobiet do przechodzenia w wieku 60 lat. Jednak w systemie o zdefiniowanej składce takie prawo to bezprawie, to jawna dyskryminacja kobiet. Jeśli dojdzie do unieważnienia reformy emerytalnej przez Trybunał Konstytucyjny za sprawą zaskarżenia przepisów na przykład przez związki zawodowe, a w mojej opinii jest ku temu podstawa, bo różny wiek przechodzenia na emeryturę dla mężczyzn i kobiet w systemie o zdefiniowanej składce jest bezsensem - co przyzna każdy kto ma jakiekolwiek pojęcie o nowym systemie emerytalnym - to wyłącznie będzie to wina ustawodawcy, który w okresie 14 lat nie doprowadził do zrównania wieku emerytalnego.