Dobrowolność wraca jak bumerang

Dobrowolność uczestnictwa w funduszach emerytalnych, zawieszenie przekazywania do nich składek na kilka lat, a nawet likwidacja II filara – te wszystkie scenariusze rozważał dotychczas rząd. Na co się zdecyduje?

Publikacja: 12.06.2013 01:24

Rząd kierowany przez Donalda Tuska zdecyduje co dalej z OFE

Rząd kierowany przez Donalda Tuska zdecyduje co dalej z OFE

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Premier Donald Tusk dostał kilka dni temu raport z przeglądu systemu emerytalnego, z którego wynikają rekomendacje dotyczące Otwartych Funduszy Emerytalnych. Jak zapowiedział, niedługo ma być on dostępny szerokiej publiczności. Nie jest wykluczone, że na najbliższym posiedzeniu raportem zajmie się rada ministrów.

- Na pewno nie ma mowy o tym, żeby państwo sięgnęło po pieniądze, które Polacy odkładali w OFE, niezależnie od tego, że to nie był system, który pozwalał odkładać je dobrowolnie - powiedział Tusk w ostatnim programie "Tomasz Lis. Na żywo".

Premier nie chciał ujawnić szczegółów, poinformował jedynie, że jednym z rozważanych wariantów jest dobrowolność uczestnictwa w funduszach emerytalnych.

- Dzisiaj dla nas najważniejszą kwestią jest, żeby Polak dysponujący swoimi pieniędzmi wiedział, że to jest naprawdę jego decyzja, w jaki sposób chce oszczędzać na emeryturę - podkreślił Tusk.

Odgrzewane pomysły

Nad dobrowolnością uczestnictwa w OFE rząd zastanawiał się już w 2010 r. Podobnie jak nad zawieszeniem przekazywania składek oraz obniżeniem wysokości składki przekazywanej do OFE. Wybrano wówczas to ostatnie rozwiązanie.

– Gdybyśmy wprowadzili dobrowolność, to nagle okazałoby się, że miliardowe sumy trzeba wycofać z rynku kapitałowego. Być może państwo musiałoby odkupić własne obligacje wcześniej, za niższe pieniądze. Straty dla finansów publicznych byłyby ogromne – przekonywał w 2010 r. Michał Boni, dziś minister cyfryzacji, a wówczas minister w Kancelarii Premiera. I kategorycznie zastrzegał, że z pewnością rząd nie zgodzi się na to. – Opcja dobrowolności mogłaby zniszczyć publiczny charakter tego systemu – dodawał.

Czy teraz rząd zmienił zdanie? Lista zwolenników takiego kroku jest coraz dłuższa. Dobrowolność uczestnictwa w OFE proponowało już Ministerstwo Gospodarki, a wśród zwolenników takiego rozwiązania jest wielu ekonomistów m.in. Andrzej Bratkowski, członek Rady Polityki Pieniężnej. Popiera je też była minister pracy Jolanta Fedak, a także OPZZ.

111,1 mld zł

to wartość akcji w portfelach inwestycyjnych OFE na koniec maja - wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego. Wartość portfela obligacji skarbowych była tylko o nieco ponad 9 mld zł wyższa

Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich, pisał jakiś czas temu na blogu, że od likwidacji kapitałowej części OFE lepsza jest już właśnie dobrowolność. - Byłaby to oczywiście rewolucja, ale przynajmniej rewolucja pozytywna, która umożliwiłaby utrzymanie kapitałowej części systemu emerytalnego – pisał Petru.

Przeciwnikiem wprowadzenia dobrowolności nie jest też Mirosław Gronicki, były minister finansów i członek Komitetu Obywatelskiego ds. Bezpieczeństwa Emerytalnego. Ale jak podkreśla, diabeł tkwi w szczegółach.

- Czy w każdej chwili będzie można wyjść z OFE? A co jeśli ktoś się pomylił i będzie chciał wrócić. Ile będzie miał na to czasu? Czy można także zrezygnować z ZUS? Podobne pytania można mnożyć. Bo jeśli mówimy o całkowitej dobrowolności, to czy w ogóle mogę zrezygnować z publicznego systemu emerytalnego? – pyta Mirosław Gronicki.

Z kolei prof. Marek Góra, współautor koncepcji reformy emerytalnej z 1999 r., uważa, że dobrowolność to gorszy pomysł od wszelkich manipulacji przy składce. A Michał Rutkowski z Banku Światowego, też współautor koncepcji reformy emerytalnej, akceptuje umożliwienie pracownikom wyjścia z OFE jeżeli tego chcą. Jednak jeżeli niczego nie zrobią - pozostają w OFE.

Nacjonalizacji nie będzie?

Przypomnijmy, że Ministerstwo Finansów, proponowało też powrót do ZUS osób w wieku przedemerytalnym i to już na 10 lat przed uzyskaniem prawa do świadczenia, wraz ze stopniowym przenoszeniem ich aktywów zgromadzonych w OFE. Nie jest też wciąż wykluczone, że rząd zdecyduje się na zawieszenie przekazywania nowych składek do OFE przez jakiś okres, np. kilku lat, tłumacząc to trudną sytuacją gospodarczą.

Nic jednak nie wskazuje na to, że zapadnie decyzja o likwidacji OFE, choć i to wcześniej rząd rozważał. Ale jak zauważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, wtorkowe słowa premiera oznaczają, że "OFE nie są najlepszym pomysłem".

Dlaczego likwidacja nie byłaby dobrym rozwiązaniem? Z jednej strony wątpliwości budzi kwestia własności pieniędzy zgromadzonych w OFE. Premier powiedział we wtorek na konferencji prasowej, że pieniądze w OFE nie należą do ludzi i nie mogą oni nimi dysponować. Ale - co wynika z badań - sami Polacy uważają je za swoją własność. A i konstytucjonaliści jak np. Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, są innego zdania.

Poza tym taka operacja, aby przynieść korzyści finansom publicznym, musiałaby zostać bardzo szybko przeprowadzona. Powodem jest wchodzący w życie nowy system rachunków narodowych i regionalnych ESA2010, zgodnie z którym jednorazowa likwidacja OFE wpłynie na wzrost przychodów, ale nie dochodów państwa. A zatem rządowi nie uda się zmniejszyć deficytu (tak jak było w przypadku operacji nacjonalizacji funduszy na Węgrzech), a jedynie obniżyć dług publiczny i to tylko o część aktywów OFE ulokowanych w obligacjach skarbowych. Innym problemem byłoby spieniężenie należących do OFE akcji, które spowodowałoby duże perturbacje na rynku kapitałowym.

 

Zgodnie z prawem rząd ma dokonywać przeglądu systemu emerytalnego wraz z propozycjami zmian nie rzadziej niż co 3 lata. Ten zapis został wprowadzony w 2011 r. Przy czym pierwszy przegląd musi zostać przeprowadzony już po dwóch latach, czyli do końca tego roku. I stąd też od wielu tygodni trwają prace nad raportem w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwie Finansów. Od początku budzi on wiele emocji. Zwłaszcza, że jak podkreślają ekonomiści, powinien objąć cały system, a nie tylko fundusze emerytalne, a to właśnie o tych instytucjach najwięcej się mówi w kontekście przeglądu systemu emerytalnego.

Możliwe zmiany w działalności funduszy nie będą pierwszymi. Rząd już kilka razy dokonywał nowelizacji ustawy o OFE. Nie tylko w 2011 r., gdy zdecydował m.in. o obniżeniu składek przekazywanych do tych instytucji oraz zakazie akwizycji. Wcześniej dwukrotnie obniżał wysokość opłat pobieranych przez te podmioty. Pierwszy raz w 2004 r., drugi zaś z początkiem 2010 r.

Nie ma ekonomisty, który nie postulowałby dalszych zmian w OFE. Większość podkreśla jednak, że należy skoncentrować się na poprawie efektywności działania tych instytucji. Propozycje w tym zakresie były przygotowane w 2010 r. przez ekspertów w zespole pracującym dla Michała Boniego.

Premier Donald Tusk dostał kilka dni temu raport z przeglądu systemu emerytalnego, z którego wynikają rekomendacje dotyczące Otwartych Funduszy Emerytalnych. Jak zapowiedział, niedługo ma być on dostępny szerokiej publiczności. Nie jest wykluczone, że na najbliższym posiedzeniu raportem zajmie się rada ministrów.

- Na pewno nie ma mowy o tym, żeby państwo sięgnęło po pieniądze, które Polacy odkładali w OFE, niezależnie od tego, że to nie był system, który pozwalał odkładać je dobrowolnie - powiedział Tusk w ostatnim programie "Tomasz Lis. Na żywo".

Pozostało 91% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy