Od kilku tygodni trwają spekulacje na rynku dotyczącego tego, że rząd może znów sięgnąć po pieniądze zgromadzone w otwartych funduszach emerytalnych. Pojawiły się nawet informacje, że rząd może zdecydować się na przejęcie pieniędzy zgromadzonych w funduszach emerytalnych. Wzorem Węgier, które znacjonalizowały fundusze emerytalne.

Tego nie potwierdzają nasi rozmówcy. Według ekonomistów bardzo możliwy jest inny scenariusz, w którym nie tyle nastąpi likwidacja OFE, a raczej nie zostanie podniesiona składka przekazywana do tych instytucji. Zgodnie z prawem, które weszło w ubiegłym roku, składka do OFE ma wzrosnąć od 2013 r. z obecnych 2,3 do 2,8 proc. Innym możliwym scenariuszem, zanim rząd w krytycznej sytuacji budżetu, zdecydowałby się na likwidację OFE jest także przeniesienie osób w wieku przedemerytalnym do ZUS. Zamiast tworzenia nowego bezpiecznego funduszu emerytalnego chroniącego kapitał. Dzięki tej operacji, o której już dawno temu mówił minister Rostowski, rząd zyskał by dodatkowe pieniądze.

- Sprawę rozsądnego transferu środków do OFE rozwiązano już dwa lata temu i życie pokazuje, że była to dobra decyzja. Mało tego, Słowacja poszła w nasze ślady - powiedział w rozmowie z "Rz" Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej przez Premierze.

Jak dodał, Rada nie podejmuje żadnych decyzji, może jedynie opiniować pomysły. O kwestii zmian w OFE, jak przekonuje, nie było dyskusji na posiedzeniu Rady.

- Teraz przed nami przegląd funkcjonowania ustawy zmieniającej wielkość transferów do funduszy emerytalnych - dodał Jan Krzysztof Bielecki.

W przyszłym roku, dwa lata po obniżeniu składki do OFE (pierwotna jej wysokość to 7,3 proc.) ma odbyć się przegląd prawa dotyczącego OFE.

W serwisie www.MojaEmerytura.rp.pl trwa zaś sonda na temat tego, czy zgodzilibyśmy się na jakieś zmiany w OFE, gdyby sytuacja polskiego budżetu była zła. Zapraszamy do głosowania.