W piątek w czasie debaty z udziałem przedstawicielek związków zawodowych, m.in. OPZZ i Solidarności, premier Donald Tusk powiedział, że zdaje sobie sprawę, jak odbierany jest w niektórych środowiskach kobiecych rządowy projekt ws. podniesienia do 67 lat i zrównania wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet.
- Z punktu widzenia rządu, który proponuje taki projekt, im więcej możliwości przedstawienia naszych intencji, informacji, powodów, dla których na to się decydujemy, tym większa szansa, że nas nie zabijecie - powiedział premier.
Odniósł się też postulatu dobrowolności, czyli zaoferowania możliwości wyboru momentu przejścia na emeryturę. Jak mówił, obecny system emerytalny "aby zapewnić wypłacanie dziś i w przyszłości emerytur, jest systemem obowiązkowym, przymusowym w samej swej istocie".
- Możemy się zastanawiać, czy w przyszłości nie powinno się odchodzić od obligatoryjnego systemu ubezpieczeń społecznych, w tym ubezpieczenia emerytalnego (...), z tym że doświadczenia z czasów, gdy nie było obowiązkowego ubezpieczenia pokazywało, że bardzo niewielki odsetek ludzi był gotów inwestować w swoją starość - powiedział premier.
- Uważam, że dzisiaj to nie jest moment, by dyskutować, czy rezygnujemy z tego obowiązkowego systemy emerytalnego, bo gdybyśmy chcieli od niego odejść natychmiast, to zawaliłaby się możliwość wypłacania emerytur - ocenił premier.
Minister finansów Jacek Rostowski w Programie Pierwszym Polskiego Radia powiedział z kolei, że podniesienie wieku emerytalnego jest naturalnym procesem, który obserwujemy w całej Europie. Gość Programu Pierwszego Polskiego Radia dodaje, że ma to związek nie tylko z kondycją gospodarczą Wspólnoty, ale również z sytuacją demograficzną w Polsce i Unii, gdzie obserwujemy starzenie się społeczeństw.
Minister uważa, że podniesienie wieku emerytalnego jest tendencją, którą możemy zaobserwować w Europie. Przypomniał jednocześnie, że obecnie mamy jeden z najniższych wieków emerytalnych, szczególnie jeżeli chodzi o kobiety. Jacek Rostowski dodał, że do w 2040 roku, czyli wtedy gdy 67-lat stanie się granicą przechodzenia na emeryturę dla kobiet, ten wiek nie będzie niczym szczególnym w Unii Europejskiej. Rostowski uspokajał także, że zmiany te będą wprowadzane spokojnie, a cały proces będzie rozciągnięty w czasie. Ma to na celu przygotowanie społeczeństwa i przedsiębiorców na te zmiany - dodał szef resortu finansów.
Jacek Rostowski uważa, że mamy szansę dogonić państwa Unii Europejskiej do 2025 roku. Podkreślił, że w tym czasie będziemy zarabiać tyle, co mieszkańcy pozostałych państw Wspólnoty, jednak nadal będziemy szybciej przechodzić na emerytury. Stanie się tak w przypadku podtrzymania obecnej skali rozwoju i bogacenia się państwa. Minister finansów dodał także, że nasz kraj przed 2030 rokiem będzie mógł osiągnąć poziom prezentowany chociażby przez Niemcy.
Szef resortu finansów wierzy, że zmiany w systemie ubezpieczeń emerytalnych jest odpowiedzią na sytuację demograficzną kraju. Przypomniał jednocześnie, że nasze społeczeństwo się starzeje, a w 2020 roku rynek pracy przestanie być tak nasycony i zacznie nam brakować rąk do pracy. Dlatego podwyższenie wieku emerytalnego nie wpłynie negatywnie na poziom zatrudnienia, a osoby starsze bez problemu powinno mieć pracę.