System emerytalny jest zbyt skomplikowany

Zachęty podatkowe mogą skłonić Polaków do oszczędzania. Ale nowy produkt Indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego, w którym taka zachęta jest przewidziana, nie spowoduje rewolucji

Publikacja: 06.06.2011 18:48

System emerytalny jest zbyt skomplikowany

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Połowa Polaków chce, aby ich przyszła emerytura była przynajmniej w połowie równa ostatnim zarobkom. Nie będzie to możliwe bez dodatkowego oszczędzania. Wysokość świadczenia z powszechnego systemu jakim jest ZUS i OFE zagwarantuje jedynie emeryturę wysokości ok. 30-proc. ostatnich zarobków. W Polsce wciąż jednak niewiele osób oszczędza regularnie na przyszłość.

O tym dlaczego Polacy nie oszczędzają i jak skłonić ich do tego, rozmawiali uczestnicy debaty dotyczącej III filara, która odbyła się w redakcji "Rz". Według prelegentów nie istnieje optymalny system emerytalny, można jednak korzystać z dobrych doświadczeń zagranicznych.

— Wszystkie doświadczenia światowe powinniśmy bardzo dobrze przeanalizować. Przenoszenie ich do naszego prawa powinna być jednak zgodna z poziomem rozwoju kraju, możliwościami ubezpieczonych, czynnikami kulturowymi i stanem świadomości. Jeżeli będziemy implementowali je wprost, to zostaną odrzucone — przekonywała Jolanta Fedak, minister pracy.

Skomplikowany system

Krzysztof Nowak, członek zarządu Mercer Polska, firmy konsultingowej, mówił, że system emerytalny jest zbyt skomplikowany. Na rynku istnieją takie produkty jak indywidualne konta emerytalne (IKE), indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE; wystartują z początkiem 2012 r.), pracownicze programy emerytalne (PPE), a do tego IV filar, czyli rozwiązania dla pracodawców poza PPE oraz indywidualny rynek inwestycyjny.

— Otrzymaliśmy w ostatnim czasie wiele pytań z innych krajów, dlaczego nasz system jest tak skomplikowany. Mamy pięć filarów, poza OFE i ZUS. Mnożymy byty. Nie ma sensu kopiować wszystkich wzorców zagranicznych, ale warto zastanowić się, które są sensowne. Wiele krajów je powiela. Zamiast korzystać ze wzorców, my jednak wymyślamy konstrukcję, łatając system. Dziś można odnieść wrażenie, że skoro odbieramy OFE składkę, to dodajmy ulgę w IKZE i pozwalamy PTE tworzyć ten produkt. Nie wiem, czy to ma sens — przekonuje Nowak.

Z tym, że system jest poszatkowany, zwłaszcza w III filarze zgadza się ekonomista Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich. — Dobrze byłoby raz porządnie podejść do tego zagadnienia i odpowiedzieć na pytanie, jaki system jest w Polsce pożądany — mówił Petru.

Zdaniem Nowaka państwo powinno zastanowić się, jaki rodzaj zachowań Polaków chce wykreować i dostosować do tego narzędzie. — Nie mamy zachowań, Polacy nie oszczędzają, bo nie mamy narzędzi. IKZE zapewne zmieni ten obraz, mam nadzieję, że pozytywnie, ale to tylko krok, a nie cały ruch — mówił Krzysztof Nowak.

Tylko zachęty przekonają Polaków

Zdaniem prelegentów dotychczasowe zachęty nie sprawdziły się, bo zarówno liczba oszczędzających na IKE, jak i w PPE jest mała. Dlatego zapowiedziana ulga dla oszczędzających na IKZE — możliwość odliczania wpłat od podstawy opodatkowania — może okazać się dobrym krokiem.

Zdaniem Ryszarda Petru, państwo powinno sobie jednak odpowiedź na pytanie, co chce właściwie wspierać. — To fundamentalna decyzja. Jeśli wprowadzamy istotną ulgę w III filarze, to inne powinny być zlikwidowane. Nie łudźmy się jednak - zachęty podatkowe oznaczają podwyżkę VAT lub akcyzy. Równocześnie, jeśli Polska wspiera dodatkowe oszczędzanie na emeryturę to musi zapewnić, że system będzie stabilny w długim okresie. Że nie będzie zmian co 2 - 3 lata. Dziś nie mam takiej pewności — tłumaczy Petru.

O tym, że wprowadzane przez państwo ulgi powinny być mądre, mówił także Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami. — Ulga na dzieci nie stymuluje do tego, by mieć dzieci, a ulga internetowa nie powoduje, że rośnie liczba osób z łączem internetowym. Ulga w przypadku IKZE powoduje, że pieniądze nie zostają w kieszeni, muszą być zainwestowane — tłumaczył Dyl.

Jak jednak dodawał, w krajach, w których wprowadzono podobną zachętę, liczba oszczędzających nie urosła znacząco.

— Doświadczenia Francji, Finlandii i Słowacji, pokazują, że po 5 latach od wprowadzenia ulgi oszczędza od 5 do 15 proc. osób — tłumaczył.

Przeciwnikiem zachęt podatkowych jest jednak prof. Marek Góra. — Zachęty sztucznie zmieniają preferencje. A politycy mogą zachętę dać i mogą ją odebrać.

Aby mieć wyższe dochody na starość musimy dłużej pracować i dodatkowo oszczędzać. Najpierw zastanówmy się, jaką część dzisiejszego dochodu chcemy przenieść na przyszłość. Nie po to jednak, by uciec od podatków — tłumaczył współtwórca koncepcji reformy emerytalnej. jego zdaniem reforma systemu emerytalnego zahamowała wzrost składki emerytalnej. — Bez tej zmiany dziś wyniosłaby ona dużo ponad 50 proc. (składka emerytalna wynosi 19,52 proc. — red.) To dało miejsce do dodatkowego oszczędzania — tłumaczy Góra.

Odliczanie składki od podstawy opodatkowania proponuje jednak większość krajów. Joanna Owczarek z SGH wymieniała te, które stosują takie zachęty dla obywateli. A są to m.in. Austria, Francja, Hiszpania, Wielka Brytania.

— Doświadczenia innych krajów z wprowadzenia zachęt nie są jednoznaczne. Badania pokazują, że osoby zamożniejsze z reguły przesuwają oszczędności, ale osoby o wyższych dochodach zbliżające się do wieku emerytalnego kreują dodatkowe oszczędności. Z kolei osoby o najniższych i średnich dochodach oszczędzają rezygnując z konsumpcji, czyli zwiększają ogólne oszczędności — mówiła Joanna Owczarek.

Piotr Dziewulski, były dyrektor Departamentu Długu Publicznego w resorcie finansów, przywołał przykład zachęt dla kupujących obligacje skarbowe wprowadzonej w latach 90. — Wprowadziliśmy ulgę podatkową na 2 lata. Ludzie ustawili się w kolejce po obligacje skarbowe. Chodzi o wytworzenie nawyku. Nie znajdzie się lepszego środka niż ulga — tłumaczył. Jak dodał, korzyść dla państwa jest ogromna, bo długoterminowe oszczędności oznaczają możliwość inwestycji.

— Niemcy na długookresowych oszczędnościach zbudowali dobrobyt — mówił Dziewulski.

Czas na edukację

Kolejny raz wrócił także wątek edukacji społecznej.

— Ważna jest rola edukacyjna państwa - by tłumaczyć Polakom, że emerytura z I i II filara nie będzie wysoka. Ważne także, żeby nie obiecywać za wiele. Ostatnia dyskusja na temat systemu emerytalnego wprowadziła zamęt. Na świecie ludzie dodatkowo oszczędzają, kiedy spodziewają się niskich emerytur z publicznego systemu. Im więcej państwo obiecuje, tym niższą skłonność mają do oszczędzania indywidualnego. Ważne jest, by Polacy mieli świadomość przyszłej emerytury i sami podejmowali decyzje — mówi Ryszard Petru.

Rafał Matusiak, prezes TFI SKOK, uważa. że edukacja powinna być realizowana siłami i środkami instytucji finansowych, ale punkt ciężkości powinien być po stronie państwa i administracji rządowej.

— Rząd nigdy nie chciał edukować. Były próby, ale ministerstwo pracy było co najmniej przeciwne — oceniał jednak Marek Góra.

— Zapytałem studentów, dlaczego społeczeństwo nauczyło się korzystać z prywatnych usług dentystycznych, a ludzie nie oszczędzają? Diagnoza była krótka. Jak boli, to biegnę do dentysty. I podobnie jest z oszczędzaniem. Musimy dostrzec, że mamy problem — mówi Marcin Dyl.

Katarzyna Ostrowska

Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami