Chodzi o dość popularny system zdefiniowanego świadczenia, gdzie pracodawca z góry określa, ile wyniesie przyszłe świadczenie.

W Polsce pracownicze programy emerytalne (PPE) mają zdefiniowane tylko składki. Ale zmiany wymusza na nas unijna dyrektywa i Komisja Europejska, która zaskarżyła Polskę w marcu do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Jej zdaniem polskie przepisy blokują m.in. wspólne zarządzanie aktywami pracowników z kilku państw.  

Jak dowiedziała się „Rz”, założenia do zmian przepisów przygotowane przez resort pracy są już po konsultacjach i projektem zajmie się Komitet Spraw Europejskich Rady Ministrów.

[wyimek]5,2 procent zarobiły średnio w I kw. 2010 r. pracownicze fundusze. To o 0,4 pkt proc. więcej niż OFE[/wyimek]

Dla obecnych członków pracowniczych programów właściwie nic się nie zmieni. Większość z nich prowadzona jest dla polskich firm, a ich nowela ustawy dotyczyć nie będzie. Zresztą w czasie kryzysu nasz system okazał się bezpieczniejszy, a firmy z USA i Europy często stawały na krawędzi bankructwa z powodu obietnic emerytalnych i programy zamykały.

Możliwa jest za to inna zmiana. W Sejmie dyskutowana jest teraz ulga podatkowa dla osób oszczędzających na emeryturę samodzielnie. Ale o PPE posłowie też chcą pomyśleć.

– Bardzo ciekawy i do odkurzenia jest pomysł Lesława Gajka, wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego – mówi nam poseł PO Janusz Cichoń. – Z ulgi można byłoby skorzystać, gdyby składkę emerytalną odprowadzał i pracodawca, i pracownik – dodaje.