Zmieni się wskaźnik oceny inwestycji OFE?

Do jakiego wskaźnika odnosić inwestycje funduszy emerytalnych. Zdania są podzielone nawet wśród zarządzających

Publikacja: 08.03.2010 02:36

Benchmark zewnętrzny czy wewnętrzny? Okazuje się, że odpowiedź nie jest prosta. Fundusze od początku działalności porównują się do siebie nawzajem, bo punktem odniesienia dla nich jest średni wynik wypracowany przez wszystkie podmioty. Większość OFE oraz Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych wskazują na wady tej konstrukcji. Uważają, że powinien obowiązywać benchmark zewnętrzny, skonstruowany z różnych indeksów, np. akcji i obligacji.

Grzegorz Chłopek, wiceprezes ING PTE, uważa, że wadą obecnego benchmarku jest ograniczona kontrola ryzyka inwestycyjnego. Klient nie wie, jak zbudowany jest portfel inwestycyjny jego funduszu. A benchmark zewnętrzny spowoduje, że decyzje zarządzających staną się niezależne od poczynań innych OFE. Zwolennikami benchmarku zewnętrznego są też Wojciech Olszewski, dyrektor Departamentu Inwestycji PTE Polsat, i Robert Garnczarek, prezes Axa PTE.

Rafał Mikusiński, wiceprezes i dyr. inwestycyjny Amplico PTE, przekonuje zaś, że benchmark zewnętrzny nie jest wartością samą w sobie. Jego skuteczność, czyli zwiększenie konkurencyjności między OFE, zależy od równoczesnego wprowadzenia innych modyfikacji w działalności inwestycyjnej funduszy. M.in. zniesienie lub ewolucja mechanizmu minimalnej stopy zwrotu i dopłaty czy podniesienie limitów na inwestycje zagraniczne.

[wyimek]-1,7 procent to wg „Rz” przeciętna stopa zwrotu OFE od końca marca 2007 r. do 26 lutego 2010 r.[/wyimek]

Są też głosy broniące dotychczasowego benchmarku. Przekonują, że same OFE powinny mieć wpływ na jego konstrukcję. To zmusza do stałego monitorowania rynku i konkurowania stopą zwrotu.

– Przy benchmarku skonstruowanym tak jak dziś fundusze emerytalne mają szansę zarobić coś ekstra dla klientów. Mogą osiągnąć przewagę konkurencyjną, bo aktywnie szukają zyskownych inwestycji, niezależnie czy dane spółki mają duży czy mały udział w indeksie – uważa Rafał Markiewicz, członek zarządu i szef inwestycji Generali PTE. – Zmiana na benchmark zewnętrzny, zbudowany z indeksów rynku akcji i obligacji, oznaczać będzie mniejszą konkurencję. Fundusze będą mieć portfele zbliżone do benchmarku, czyli jeszcze bardziej do siebie podobne. To zaś oznacza bardziej pasywne zarządzanie pieniędzmi klientów, a stopy zwrotu osiągane przez OFE mogą być jeszcze bardziej zbliżone. Podobnie uważa Adam Kałdus, dyrektor Biura Inwestycji PKO BP Bankowy PTE.

Nawet zwolennicy benchmarku opartego na indeksie akcji i obligacji wskazują na jego wady. Choćby taką, że OFE w dużo mniejszym stopniu mają wpływ na jego kształt. Ryzykiem stają się zaś decyzje polityczne. Poza tym koszt dostosowania się do niego może okazać się zbyt duży.

Benchmark zewnętrzny czy wewnętrzny? Okazuje się, że odpowiedź nie jest prosta. Fundusze od początku działalności porównują się do siebie nawzajem, bo punktem odniesienia dla nich jest średni wynik wypracowany przez wszystkie podmioty. Większość OFE oraz Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych wskazują na wady tej konstrukcji. Uważają, że powinien obowiązywać benchmark zewnętrzny, skonstruowany z różnych indeksów, np. akcji i obligacji.

Grzegorz Chłopek, wiceprezes ING PTE, uważa, że wadą obecnego benchmarku jest ograniczona kontrola ryzyka inwestycyjnego. Klient nie wie, jak zbudowany jest portfel inwestycyjny jego funduszu. A benchmark zewnętrzny spowoduje, że decyzje zarządzających staną się niezależne od poczynań innych OFE. Zwolennikami benchmarku zewnętrznego są też Wojciech Olszewski, dyrektor Departamentu Inwestycji PTE Polsat, i Robert Garnczarek, prezes Axa PTE.

Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami