Trudny czas dla oszczędzających

Niewiele dobrego spotyka ostatnio osoby, które zdecydowały się samodzielnie zatroszczyć o przyszłe emerytury.

Publikacja: 11.01.2016 11:41

Krzysztof Nowak, członek zarządu Mercer Polska

Krzysztof Nowak, członek zarządu Mercer Polska

Foto: Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska

Niezwykle trudno znaleźć (w kraju) powody do optymizmu. Spadki cen akcji, wprowadzenie podatku od instytucji finansowych (piszę ten tekst w momencie, kiedy Sejm właśnie przyjął ustawę), czy w końcu planowany na przyszły rok „przegląd systemu emerytalnego" i pojawiające się w mediach pierwsze głosy w dyskusji „co dalej z OFE" zdecydowanie nie wpływają na optymizm inwestorów. Szczęście, że mamy FED z jego decyzją o pierwszej od kilku lat podwyżce stóp procentowych w Stanach, która uspokoiła rynki i wniosła przekonanie o trwałym wzroście amerykańskiej gospodarki. Nawet zwyczajowy „rajd świętego Mikołaja" i grudniowe wzrosty na Warszawskiej Giełdzie wyraźnie nie spełniły oczekiwań inwestorów. Z tej perspektywy krytykowane przez ekspertów obniżenie wieku emerytalnego można by uznać za właściwie neutralne zdarzenie dla inwestorów. W końcu w znacznie większym stopniu skutki powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego odczują nie ci co dzisiaj oszczędzają, ale osoby pozbawione oszczędności, dla których niższa (wcześniejsza) emerytura „obowiązkowa" stanowić będzie w przyszłości 100% dochodów. Jeżeli dorzucimy do tego przyszłoroczne otwarcie „okna transferowego" w OFE, orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o niezgodnym z prawem zakazie prowadzenie działalności marketingowej przez OFE to uzasadnionym staje się teza, że przyszły rok z perspektywy tematów emerytalnych z pewnością będzie jednym z najciekawszym w całym ostatnim 25-leciu.

Gdybym musiał wybrać dwa najciekawsze tematy to osobiście „stawiałbym" zdecydowanie na OFE oraz podatek od instytucji finansowych. Wiem, że wielu uważa, że temat OFE właściwie został już „zakończony" i , że Polacy pogodzili się z utratą swoich oszczędności gromadzonych w Funduszach. Sądzę jednak, że wcale tak nie jest. OFE wciąż dla wielu mogą być testem wiarygodności polityków i dlatego uważam, że temat ten może być niezwykle istotnym elementem przyszłorocznej debaty emerytalnej. Moim zdaniem w obu tych tematach toczyć będziemy w przyszłym roku zażarte dyskusje i czekać nas mogą zaskakujące zwroty akcji, rozwiązania i pomysły, które dzisiaj nawet trudno sobie wyobrazić.

Zacznijmy może od tej drugiej kwestii, czyli podatku od banków, firm ubezpieczeniowych i instytucji pożyczkowych (te ostatnie mogą mieć poczucie największego przegranego bo przecież „przypomniano" sobie o nich właściwie na kilka dni przed ostatecznym głosowaniem ustawy w Sejmie). W tym temacie trudno nie dołączyć do chóru krytyków tego rozwiązania (choć osobiście preferuję termin „obawiających się jego skutków) – wiele świadczy bowiem o tym, że ustawa w wersji w jakiej została przyjęta przez Sejm nie do końca jest przemyślana:

Po pierwsze widać wyraźnie, że stawki podatku w Polsce będą znacząco wyższe niż w innych krajach Unii. W efekcie materialnym może być ryzyko, że podmioty zależne od zagranicznych instytucji finansowych, mam tu głównie na myśli firmy ubezpieczeniowe, wykorzystają możliwości świadczenia usług w oparciu o zasadę swobody prowadzenia działalności ubezpieczeniowej. W ten sposób część instytucji może chcieć ograniczać swoją obecność w Polsce wprowadzając działania optymalizujące podatki właśnie w sferze „organizacyjnej".

Po drugie wątpliwości, na szczęście jedynie na początku procesu legislacyjnego budziła różnica w stawkach podatku pomiędzy bankami i zakładami ubezpieczeń. Co więcej w tym ostatnim przypadku trudno było się nie oprzeć wrażeniu, że firmy ubezpieczeniowe zostały „dopisane do ustawy" w ostatniej chwili. W pierwotnym uzasadnieniu do ustawy nie było właściwie przedstawionych żadnych skutków regulacji dla rynku ubezpieczeniowego (odwrotnie niż w stosunku do banków – tutaj uzasadnienie zawierało szereg informacji). Przy okazji mówi się również, że towarzystwom funduszy inwestycyjnych (TFI) udało się w „ostatniej chwili" uciec od podatku. Trudno uznać, że taki tryb prac nad przepisami świadczy dobrze o autorach ustawy. Zauważmy przy okazji, że w przypadku tej ostatniej grupy podmiotów, czyli TFI doszłoby do zaskakującej sytuacji. Gdyby bowiem aktywa funduszy inwestycyjnych miały zostać rzeczywiście obciążone podatkiem to w praktyce oznaczałoby, że podatek zapłacą bezpośrednio inwestorzy. Aktywa funduszy nie stanowią bowiem aktywów TFI, ale są wydzieloną masą majątkową należącą wyłącznie do inwestorów. Z pewnością wzięto to pod uwagę definiując ostatecznie krąg podmiotów objętych podatkiem – w tym miejscu pozostaje jedynie podziękować autorom ustawy o funduszach inwestycyjnych, że przed wieloma laty taką właśnie konstrukcję funduszy wybrali. Gdyby nie to, pewnie i te środki obciążone zostałyby podatkiem.

Po trzecie ciekawe jest wprowadzenie limitów (4 mld zł dla banków, 2 mld zł dla firm ubezpieczeniowych i 200 mln zł dla firm pożyczkowych), jako granicy wyznaczającej „wielkość podmiotów" objętych podatkiem. W praktyce limit spowodować może istotne zróżnicowanie warunków konkurencji pomiędzy poszczególnymi podmiotami (np. w przypadku zakładów ubezpieczeń jedynie część zostanie objęta podatkiem, a wśród ponad 50 SKOK-ów jedynie jeden – największy SKOK Stefczyka zapłaci ten podatek). Na uwagę zasługuje również fakt, że jednym z podmiotów najbardziej dotkniętych podatkiem w jego „pierwotnej, czyli mniej korzystnej wersji" była Grupa PZU, czyli firma, której znaczącym akcjonariuszem jest skarb państwa. W ten sposób państwo uszczuplając zysk PZU ryzykowało obniżenie swojej dywidendy, którą hojnie dotąd wypłacał spółka. Oficjalne uzasadnienie dla wprowadzenia limitów przekonuje niewielu. Przypomnijmy, że w skrócie brzmi ono następująco: limit wprowadza się w celu ochrony powstających instytucji, które pozytywnie wpływają na konkurencję na rynku. Jednocześnie zarzut, że dzięki limitowi właściwie wszystkie SKOK-i unikną tego podatku też wydaje się być nie do końca właściwy – wiemy bowiem, że ta grupa instytucji boryka się obecnie z wieloma problemami, w tym część z nich realizuje programy naprawcze. W efekcie dodatkowe obciążenie mogłoby stanowić dla nich ciężar znacznie trudniejszy do udźwignięcia niż dla wielu innych instytucji finansowych.

Po czwarte niezwykle interesującą jest również kwestia prawdopodobnego przerzucenia skutków podatku na klientów banków (firm pożyczkowych) i zakładów ubezpieczeń. Nie bardzo bowiem wiadomo jak ma wyglądać skuteczny mechanizm ma zabezpieczenia klientów przed wzrostem cen usług bankowych czy np. stawek ubezpieczeniowych. Przyznajmy, że „straszenie" Bankiem PKO BP takim mechanizmem w praktyce raczej nie będzie. W efekcie wiara, że banki nie podwyższą cen swoich usług wydaje się być nieco naiwna. Być może kilka instytucji będzie tutaj bardziej ostrożnych. Z drugiej jednak strony trudno liczyć, że ich akcjonariusze zaakceptują trwałe różnice w rentowności firm tego samego sektora – z pewnością część z nich oczekiwać będzie „odpowiedniej" reakcji na spadek zysków. Już dzisiaj widać jaka to może być reakcja – jeden z banków już zdecydował się na podwyżkę marży w kredytach hipotecznych o 0,65% (czego trudno nie wiązać z zapowiedziami wprowadzenia podatku). Kolejne miesiące z pewnością udowodnią, że wyobraźnia komercyjnych podmiotów znacznie przekracza życzeniowe często pomysły polityków.

Po piąte zwróćmy uwagę na bezpośredni skutek wprowadzenia podatku dla osób oszczędzających na emeryturę. Nie wszyscy zdają się pamiętać, że środki gromadzone w ramach tzw. ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych – UFK (często będących jednocześnie częścią funduszy zarządzanych przez TFI) formalnie stanowią aktywa zakładów ubezpieczeń. A więc to również one (obok składek ubezpieczeniowych finansujących np. ubezpieczenia na życie, czy ubezpieczenia komunikacyjne) zostaną obciążone podatkiem. Poziom podatku, czyli 0.44% rocznie to często równowartość połowy, a czasami nawet 100% kosztów zarządzania pobieranych przez TFI od najbardziej bezpiecznych klas aktywów w grupowych programach inwestycyjnych (fundusze pieniężne, dłużne). W efekcie obciążenie UFK ww. podatkiem prowadzić będzie do znacznej nierównowagi pomiędzy TFI a zakładami ubezpieczeń. Oczywiście można liczyć, że te ostatnie nie obciążą nimi klientów UFK, ale w takim razie kto te koszty pokryje?

Wszystkie wymienione powyżej wątpliwości nie oznaczają, że tego typu podatki są z zasady złe. W obecnej wersji budzą jednak już teraz zbyt dużo kontrowersji i obaw. Warto przy okazji pamiętać, że zazwyczaj to „biznes" jest znacznie bardziej kreatywny w „optymalizacji obciążeń podatkowych", niż państwo w egzekwowaniu podatków. Wiele już dzisiaj wskazuje, że z tego typu „rywalizacją" również i w tym przypadku będziemy mieli do czynienia.

Odnośnie drugiego z powołanych na wstępie tematów, czyli OFE to tutaj mamy właściwie do czynienia wyłącznie z listą pytań i kwestii, o których trudno jest dzisiaj prognozować. Wszystko zacznie się w miarę szybko klarować w pierwszych miesiącach nowego roku. Rząd zobligowany przepisami prawa rozpocznie bowiem przegląd systemu emerytalnego. W efekcie niedługo wiadomym będzie w jakim kierunku zmierzać będzie „rządowe" myślenie o emeryturach, w tym o OFE. Pamiętajmy jedynie, że dyskusja ta będzie miała kluczowe znaczenie dla wielu różnych dziedzin naszego życia. Dotyczyć bowiem może m.in. kosztów pracy (składki na ZUS), Giełdy (aktywa OFE), wysokości deficytu budżetowego (skutki zmiany wieku emerytalnego), czy szerzej sposobu finansowania przyszłych emerytur i ich wysokości (koncepcja powrotu do modelu repartycyjnego, czy kontynuowanie „myślenia" o emeryturze obywatelskiej). W tym zakresie możemy liczyć się zarówno ze scenariuszami niesprzyjającymi inwestycjom, jak i takimi, które stymulować będą rozwój prywatnych i dobrowolnych oszczędności. Wierzmy, że właśnie ten drugi scenariusz będzie się realizował w przyszłym roku.

Podsumowując, rok 2016 z pewnością będzie obfitował w wiele interesujących zdarzeń, które pośrednio lub bezpośrednio dotkną osoby oszczędzające i to niezależnie od tego czy ich oszczędności mają formę lokaty bankowej, czy inwestycji w akcje. Najważniejszym jednak jest zrozumienie, że konsekwencje ewentualnych pomysłów polityków dotyczyć będą nie tysięcy, ale setek tysięcy, a bym może nawet milionów obywateli Polski. To zdecydowanie dobra okoliczność, pozwalają wierzyć, że zmiany będą przemyślane i ostatecznie uwzględnią w optymalnym stopniu interesy wszystkich uczestników rynku.

Niezwykle trudno znaleźć (w kraju) powody do optymizmu. Spadki cen akcji, wprowadzenie podatku od instytucji finansowych (piszę ten tekst w momencie, kiedy Sejm właśnie przyjął ustawę), czy w końcu planowany na przyszły rok „przegląd systemu emerytalnego" i pojawiające się w mediach pierwsze głosy w dyskusji „co dalej z OFE" zdecydowanie nie wpływają na optymizm inwestorów. Szczęście, że mamy FED z jego decyzją o pierwszej od kilku lat podwyżce stóp procentowych w Stanach, która uspokoiła rynki i wniosła przekonanie o trwałym wzroście amerykańskiej gospodarki. Nawet zwyczajowy „rajd świętego Mikołaja" i grudniowe wzrosty na Warszawskiej Giełdzie wyraźnie nie spełniły oczekiwań inwestorów. Z tej perspektywy krytykowane przez ekspertów obniżenie wieku emerytalnego można by uznać za właściwie neutralne zdarzenie dla inwestorów. W końcu w znacznie większym stopniu skutki powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego odczują nie ci co dzisiaj oszczędzają, ale osoby pozbawione oszczędności, dla których niższa (wcześniejsza) emerytura „obowiązkowa" stanowić będzie w przyszłości 100% dochodów. Jeżeli dorzucimy do tego przyszłoroczne otwarcie „okna transferowego" w OFE, orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o niezgodnym z prawem zakazie prowadzenie działalności marketingowej przez OFE to uzasadnionym staje się teza, że przyszły rok z perspektywy tematów emerytalnych z pewnością będzie jednym z najciekawszym w całym ostatnim 25-leciu.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami
Emerytura
Emeryci zadłużeni średnio na 12,5 tys. zł. Jak poprawić portfel seniora