Prof. Marek Góra w wywiadzie udzielonym portalowi money.pl odniósł się do niedawnej wypowiedzi Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która powiedziała w programie „Tłit” Wirtualnej Polski, że jest za zrównaniem wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, zwłaszcza w przypadku bezdzietnych pań. Ministra funduszy i polityki regionalnej wysunęła zaskakującą propozycję, aby o wieku emerytalnym kobiet decydowało macierzyństwo. Zgodnie z jej pomysłem matki mogłyby kończyć aktywność zawodową wcześniej, natomiast kobiety bezdzietne pracowałyby dłużej, na takich samych zasadach jak mężczyźni.

Prof. Marek Góra: Pomysł Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz jest całkowicie chybiony

Ekonomista skrytykował to rozwiązanie, twierdząc, że minimalny wiek emerytalny powinien być równy dla wszystkich, „niezależnie od jakichkolwiek indywidualnych cech, które są poza naszą kontrolą”.

Czytaj więcej

Przeciętne wynagrodzenie w Polsce spadło o kilkaset złotych. GUS podał nowe dane

– Nie ma żadnych dobrych argumentów za jego zróżnicowaniem. Utrzymując niższy minimalny wiek emerytalny kobiet, działamy na ich szkodę i dobrze, że minister Pełczyńska-Nałęcz o tym mówi. Ale pomysł, aby łączyć to z macierzyństwem, jest całkowicie chybiony – ocenił prof. Marek Góra.

Jak dodał, mitem jest, że zróżnicowanie wieku emerytalnego ze względu na płeć wynika z obciążenia kobiet macierzyństwem i obowiązkami domowymi. – Historycznie zróżnicowanie wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet wynikało z tego, że zarówno rynek pracy, jak i spięty z nim system emerytalny były zbudowane dla mężczyzn. Ponad 100 lat temu, gdy powstawały zręby powszechnych systemów emerytalnych, na rynku pracy obecni byli głównie mężczyźni. Kobiety pracowały rzadko i zwykle krótko. Ustalenie niższego wieku emerytalnego dla kobiet w tych warunkach wydawało się naturalne i nikomu nie przeszkadzało – wyjaśnił.

Prof. Marek Góra: Będziemy musieli pracować dłużej o pięć albo dziesięć lat

Ekonomista podkreślił, że podwyższenie wieku emerytalnego jest nieuniknione. – Wystarczy spojrzeć na trendy demograficzne, na strukturę populacji według wieku oraz na wydłużanie się życia, aby zrozumieć, co z tego wszystkiego wynika: za 10-15 lat będziemy pracowali dłużej. Będziemy musieli – a zapewne też mogli i chcieli – pracować dłużej. I nie o rok czy dwa lata, tylko o pięć albo dziesięć lat – prognozuje.

Czytaj więcej

Emerytalna „kara” za bezdzietność. Sondaż ujawnił, co sądzą o tym Polacy

Jak zaznaczył, powinniśmy więc podejmować z wyprzedzeniem działania, by przygotować się do dłuższej aktywności zawodowej. – Jeśli ktoś ma 40 lat i pomyśli o swojej zatrudnialności za 10 lat, to w wieku 50 lat będzie mu łatwiej. Jeśli w wieku 50 lat pomyśli o swojej zatrudnialności za 10 lat, to w wieku 60 lat nie będzie miał problemu z tym, żeby dalej funkcjonować na rynku pracy – wyjaśnił.

„Słono zapłacimy za zastępowanie umów o pracę kontraktami B2B”

Prof. Marek Góra krytycznie odniósł się też do niskich składek emerytalnych płaconych przez osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. – Nie tylko jest to nieuzasadnione, ale też niedobre dla wszystkich, włącznie z tymi, którzy teraz tę furtkę wykorzystują. Można jeszcze jakoś zrozumieć preferencje podatkowe dla samozatrudnionych, choć jestem tu nastawiony wyraźnie krytycznie. Ale składki emerytalne nie są podatkiem, tylko oszczędnościami – podkreślił.

Jak dodał, „za stworzenie tak silnych zachęt do zastępowania umów o pracę kontraktami B2B w przyszłości słono zapłacimy”.