Jest nas coraz mniej

Demografia rozłoży naszą gospodarkę na łopatki – alarmują od kilku lat ekonomiści, wzywając rząd do odważnych i głębokich reform.

Publikacja: 24.10.2014 13:31

Jest nas coraz mniej

Foto: Fotorzepa, Bosiacki Roman Bos Roman Bosiacki

Potwierdzeniem najczarniejszych scenariuszy jest ostatnia prognoza demograficzna Polski do 2050 roku, którą przedstawił Główny Urząd Statystyczny. Zgodnie z jej wskazaniami liczba ludności Polski w 2050 r. wyniesie 34 mln – liczebność naszego narodu skurczy się więc o 4,5 mln osób. według GUS depopulacja dotyczyć będzie prawie wyłącznie terenów miejskich – na wsi liczba ludności do 2050 r. utrzymywać się będzie na obecnym poziomie 15 milionów. Ale to co budzi największe obawy to struktura społeczeństwa. Polska gospodarka będzie musiała się zmierzyć nie tylko ze stopniowym ubytkiem liczby ludności, lecz także z procesem starzenia się społeczeństwa. Aktualnie sytuacja wygląda tak: 24,5 mln obywateli czyli niemal 64 proc. społeczeństwa to osoby w wieku produkcyjnym, który statystycy określili w przedziale od 18 roku życia do osiągnięcia wieku emerytalnego. Ci ludzie muszą utrzymać niemal 7 mln osób w wieku poprodukcyjnym (powyżej wieku emerytalnego), którzy stanowią 18 proc. społeczeństwa. To oznacza, że na jednego emeryta teoretycznie pracuje 3,5 pracownika.

Według GUS przy obecnych trendach w 2050 roku ta relacja będzie znacznie gorsza. Produkujących będzie tylko 56 proc., natomiast emerytów niemal 30 proc. Jednego emeryta będzie więc utrzymywać 1,9 pracownika.

- Warto jednak podkreślić, że to jest relacja odnosząca się tylko i wyłącznie do struktury wieku ludności. Jeżeli nałożymy na to aktywność ekonomiczną oraz faktyczne przechodzenie na emeryturę, to już dzisiaj te relacje są podobne - w 2013 r. mieliśmy 14,5 mln osób ubezpieczonych w ZUS przy 7,6 mln emerytów i rencistów – tłumaczy ekonomistka, wykładowca SGH, była wiceminister pracy.

Procesy te z pewnością narzucą nowe wymagania związane z zarządzaniem zasobami ludzkimi, kształceniem pracowników czy wyposażeniem stanowisk, a nawet całych zakładów pracy.

- Musimy pamiętać także o tym, że wraz ze starzeniem się społeczeństwa będzie spadała mobilność i elastyczność zawodowa Polaków – osoba w wieku 25–30 lat postrzega zmianę miejsca pracy i zamieszkania zupełnie inaczej niż pracownik w wieku 50–60 lat – mówi Jacek Brzozowski, ekspert Pracodawców RP. - Z drugiej strony należy brać pod uwagę fakt, że powstaną wówczas nowe rynki dla usług i produktów dla osób starszych – dodaje.

Zdaniem Wiktora Wojciechowskiego, głównego ekonomisty Plus Banku bez kompleksowych reform, czeka nas stopniowe hamowanie rozwoju gospodarczego.

- Kurczenie się zasobów pracy będzie skutkować spadkiem liczby pracujących, a zatem także wolniejszą dynamiką wzrostu produkcji i niższymi wpływami podatkowymi – mówi ekonomista.

Jacek Brzozowski podkreśla, że zamiany te w konsekwencji zwiększą obciążenia systemu emerytalnego. - Także system opieki zdrowotnej czekają coraz poważniejsze wyzwania – zaznacza ekspert Pracodawców RP.

Już dziś system ubezpieczeń społecznych jest niewydolny. Do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wpływa za mało pieniędzy ze składek od pracujących Polaków. Z szacunków Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że dziura w przyszłym roku może wynieść nawet 75 mld zł. Narastający od lat ubytek zasypywany jest dotacją z budżetu państwa, transferem środków z Funduszu Rezerwy Demograficznej i kredytami. Fatalna demografia tylko tę już teraz tragiczną sytuację będzie pogarszać.

Zdaniem Agnieszki Chłoń-Domińczak z problemem tym jesteśmy jednak sobie w stanie poradzić. Przede wszystkim musimy zadbać o to, aby coraz lepiej i efektywniej wykorzystywać zasoby pracy, tak aby wskaźnik zatrudnienia Polaków był jak najwyższy.

- Młodzi Polacy powinni jak najszybciej wchodzić na rynek pracy, ważne jest inwestowanie w rozwój kompetencji i umiejętności dorosłych Polaków – mówi ekonomistka. - Ważnym filarem polityki wobec procesu starzenia się ludności jest również dbanie o rozwój polityki rodzinnej zachęcającej Polki i Polaków do decydowania się na urodzenie dzieci, przy czym trzeba pamiętać, że dzieci urodzone dzisiaj będą rozpoczynać swoją aktywność zawodową za około 25 lat, a więc pod koniec okresu prognozy, którą przedstawił GUS – zaznacz.

Rząd ostatnio wykonał kilka ukłonów w stronę polskich rodzin. Rodzice mają mieć możliwość pełnego wykorzystania ulg na dzieci. W założeniu ma to poprawić przyrost demograficzny. Wcześniej wydłużono do roku urlop rodzicielski. Rząd zwiększył także dostępność przedszkoli i znacząco obniżył za nie opłaty. To wszystko, żeby zachęcić Polaków do posiadania licznego potomstwa.

Również nowa premier Ewa Kopacz hasłem swojego wystąpienia uczyniła bezpieczeństwo polskich rodzin, w swoim exposé skupiając się właśnie na polityce rodzinnej. Zapowiedziała m.in. stworzenie nowych żłobków i przedszkoli – na ten cel w 2015 r. nakłady zostaną zwiększone z 50 do 100 mln zł.

Według jej zapowiedzi latach 2015-2020, w ramach środków z Europejskiego Funduszu Społecznego i specjalnego systemu ulg w podatku CIT rząd wesprze tworzenie przyzakładowych żłobków i przedszkoli. – Przeznaczymy na ten cel ponad 2 mld zł – obiecywała z sejmowej mównicy pani premier.

Jak zapewnia Ewa Kopacz, intencją jej rządu jest to, by od 2016 r. z urlopów rodzicielskich mogli skorzystać wszyscy rodzice, którzy takiej możliwości do tej pory nie mieli, w tym rodzice bezrobotni, pracujący na umowy o dzieło, studenci i rolnicy. Otrzymają oni nowe świadczenia rodzicielskie, będą je mogli pobierać przez 12 miesięcy po urodzeniu dziecka, a w przypadku urodzenia bliźniaków, czy trojaczków odpowiednio dłużej.

Zdaniem ekonomistów to co proponuje rząd to wciąż za mało. Według Wiktora Wojciechowskiego dużo większe znaczenie niż nowe rozwiązania polityki prorodzinnej proponowane przez rząd dla przeciwdziałania skutkom starzenia się społeczeństwa będą miały efekty reform skoncentrowanych na wzroście aktywności zawodowej ludności i produktywności przedsiębiorstw prywatnych.

- Doświadczenia wielu krajów z północy Europy, które mają wysokie współczynniki dzietności pokazują, że jednym z najważniejszych czynników zachęcających młode osoby do posiadania dzieci jest stabilność zatrudnienia rozumiana jako łatwość w znalezieniu pracy – mówi Wojciechowski. Bezrobocie nie sprzyja decyzjom prokreacyjnym. Wzrost dostępności żłobków i przedszkoli czy preferencje podatkowe dla rodzin z dziećmi mają wtórne znaczenie dla dzietności w porównaniu do stabilnych fundamentów gospodarki – uważa ekonomista.

Wojciechowski jest zdania, że przede wszystkim podnoszenie wieku emerytalnego kobiet do 67 lat powinno być osiągnięte szybciej niż dopiero w 2040 r. To pozwoliłoby zatrzymać na rynku pracy wiele, licznych roczników kobiet.

- Ponadto do o połowy stulecia należałoby wydłużyć wiek emerytalny dla obu płci do 70 lat. Za parę dekad w krajach UE taki wiek emerytalny stanie się standardem – proponuje. - Należy zderegulować prawo pracy, aby pracodawcy mogli łatwo zwalniać pracowników niezależnie od rodzaju zawartej z nimi umowy rekomenduje ekspert. Jego zdaniem prawo pracy nie powinno chronić zatrudnienia na konkretnym stanowisku, ale sprzyjać realokacji pracowników z mniej do bardziej wydajnych firm.

- Trzeba także usuwać istniejące bariery w rozwoju przedsiębiorczości, zwiększać zakres konkurencji, aby zachęcać firmy do nowych inwestycji podnoszących ich efektywność – dodaje Wiktor Wojciechowski.

Takie reformy rzeczywiście mogłyby łagodzić skutki starzenia się społeczeństwa, bo tworzą odpowiednie warunki do długofalowej poprawy tempa wzrostu dochodu na mieszkańca. Historia pokazuje, że wzrost inwestycji prywatnych skutkuje wzrostem produktywności, co pociąga za sobą wzrost popytu na pracę i realne dochody pracowników. Według Wojciechowskiego im więcej Polacy będą zarabiać tym lepiej.

- To będzie przeciwdziałać emigracji Polaków, a dodatkowo może zachęcać mieszkańców innych krajów do szukania pracy w Polsce – mówi.

Potwierdzeniem najczarniejszych scenariuszy jest ostatnia prognoza demograficzna Polski do 2050 roku, którą przedstawił Główny Urząd Statystyczny. Zgodnie z jej wskazaniami liczba ludności Polski w 2050 r. wyniesie 34 mln – liczebność naszego narodu skurczy się więc o 4,5 mln osób. według GUS depopulacja dotyczyć będzie prawie wyłącznie terenów miejskich – na wsi liczba ludności do 2050 r. utrzymywać się będzie na obecnym poziomie 15 milionów. Ale to co budzi największe obawy to struktura społeczeństwa. Polska gospodarka będzie musiała się zmierzyć nie tylko ze stopniowym ubytkiem liczby ludności, lecz także z procesem starzenia się społeczeństwa. Aktualnie sytuacja wygląda tak: 24,5 mln obywateli czyli niemal 64 proc. społeczeństwa to osoby w wieku produkcyjnym, który statystycy określili w przedziale od 18 roku życia do osiągnięcia wieku emerytalnego. Ci ludzie muszą utrzymać niemal 7 mln osób w wieku poprodukcyjnym (powyżej wieku emerytalnego), którzy stanowią 18 proc. społeczeństwa. To oznacza, że na jednego emeryta teoretycznie pracuje 3,5 pracownika.

Pozostało 87% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał