Według gazety plany Warszawy budzą obawy poza granicami Polski. Jak pisze FT, pośród europejskich ekspertów rynków finansowych i emerytalnych trwa zakulisowa debata, czy jest to sztuczka księgowa, czy niebezpieczny przykład konfiskaty aktywów bez odpowiedniej rekompensaty, który może być powielony przez inne rządy.

Według dziennika nawet w najlepszym przypadku korzyści krótkoterminowe mogą zostać przewyższone przez koszty - długotrwały negatywny efekt wizerunkowy dla Polski i gorszą efektywność naszych rynków finansowych. To z kolei może źle wpłynąć na nasz wzrost gospodarczy i tworzenie miejsc pracy.

- Polska na tle borykających się z kłopotami rynków wschodzących jest jak bohater: ma solidną gospodarkę i dobrze rozwinięte rynki kapitałowe, zdolne konkurować z tureckimi czy rosyjskimi. Ale ta reputacja może paść w gruzach przez OFE - pisze Financial Times.

Dziennik nazywa rządowe zmiany "miękką, quasi konfiskatą", która jest częścią trendu w który wpisują się podobne ruchy podjęte przez przez Węgry i Kazachstan.

Gazeta wyjaśnia motywację takiego ruchu, który wiąże się z wysokimi kosztami budowy kapitałowego systemu emerytalnego, przy jednocześnie funkcjonującym systemie solidarnościowym. Przypomina też o krótkoterminowych korzyściach reformy - m.in. spadku udziału długu publicznego w stosunku do PKB o 8 proc.

Dziennik zwraca też uwagę na ryzyka dla przyszłych emerytów, przyznając przy tym, że w wielu krajach europejskich funkcjonuje taki system, do jakiego prowadzi wprowadzana w naszym kraju reforma.

- Inwestorzy zagraniczni mogą stwierdzić, że inwestowanie w krajach takich jak Polska stało się mniej bezpieczne - konkluduje FT, zwracając uwagę, że efektem może być wzrost oprocentowania naszych obligacji rządowych.