Politycy opozycji najbardziej krytykują to, że rząd nie podjął jednoznacznej decyzji w sprawie OFE, a przedstawił trzy alternatywne warianty zmian.
– Kto ma zdecydować o wyborze konkretnego wariantu? Rząd? Sejm? Obywatele? – dziwi się szef Klubu PiS Mariusz Błaszczak. – To znaczy, że rząd nie ma pomysłu w tej kwestii.
PiS nie jest przeciw
Prawo i Sprawiedliwość domaga się od rządu kampanii informacyjnej, w której zostaną przedstawione wszystkie wady i zalety zaprezentowanych wczoraj wariantów zmian w OFE.
– Ale to nie mogą być takie miraże, jakie przedstawiano nam przy wprowadzaniu OFE 14 lat temu – podkreśla Mariusz Błaszczak.
Tyle że PiS głośno protestować w obronie OFE nie będzie, tym bardziej że pierwszy wariant oferowany przez rząd jest zgodny z propozycjami tej partii.
Już kiedy wiosną 2011 r. poprzedni gabinet PO–PSL przycinał składki odprowadzane do OFE, PiS proponowało pozostawienie obywatelom wyboru, czy chcą się ubezpieczać w prywatnych funduszach, czy też nie.
PiS za wyborem
Takie zapisy znalazły się w projekcie ustawy, który PiS wniósł do Sejmu w marcu ubiegłego roku.
– Naszym zdaniem każdy powinien mieć wybór: czy wystawia swe oszczędności emerytalne na ryzyko rynkowe, czy też chce otrzymywać emeryturę państwową – tłumaczy Błaszczak.
Ale w PiS wielu jest przeciwników systemu OFE. Należy do nich Jarosław Kaczyński, który opowiadał się przeciwko reformie emerytalnej, gdy była ona wprowadzana pod koniec lat 90.
System z Kanady
W PiS wielu jest zwolenników kanadyjskiego systemu emerytalnego, w którym państwo gwarantuje każdemu obywatelowi minimalną emeryturę.
Ci, którzy chcą dostać większe świadczenia, wykupują dodatkowe ubezpieczenia.
Jak ustaliliśmy, podczas sejmowej dyskusji nad zmianami w OFE takie rozwiązanie będzie też lansował Ruch Palikota. – Rostowski zmierza do likwidacji OFE pod bieżące potrzeby budżetu. Nie ma na to zgody – mówi nam Janusz Palikot. – W tej sytuacji będziemy bronić OFE, ale jesteśmy za reformą systemu emerytalnego w kierunku kanadyjskim.
Ciepło o tego typu „emeryturze państwowej" wypowiadają się także niektórzy politycy PSL, w tym były wicepremier Waldemar Pawlak.
SLD: fundusz państwowy
Jeszcze inny pomysł ma SLD. Choć Sojusz popiera pomysł dobrowolności, to proponuje, aby pieniądze przenoszone z OFE nie trafiały bezpośrednio do ZUS, bo wówczas zostaną z miejsca wydane na bieżące świadczenia.
Szef SLD Leszek Miller zaproponował stworzenie państwowego funduszu inwestycyjnego i kierowanie składek z OFE właśnie do niego.
– Popieramy pomysł, aby każdy mógł odejść z OFE i przenieść swoje pieniądze, ale nie bezpośrednio do ZUS, bo tam one utoną – uważa Miller.
Lider SLD został premierem w 2001 roku zaraz po Jerzym Buzku, którego rząd dwa lata wcześniej zreformował system i wprowadził otwarte fundusze emerytalne.
Wówczas Miller co prawda nie ograniczył OFE, ale cofnął reformę emerytalną, przywracając branżowe przywileje, np. dla służb mundurowych.
SP: skok na kasę
Ostrożnie do propozycji rządu podchodzi poseł Jacek Bogucki z Solidarnej Polski. – Po tych wariantach trudno wywnioskować, co ostatecznie zrobi rząd – mówi. – Ale co do jednego nie ma wątpliwości: to próba zasypania dziury budżetowej pieniędzmi Polaków.
Solidarna Polska także krytycznie odnosi się do działania otwartych funduszy emerytalnych. – Są drogie i nieefektywne – podsumowuje Bogucki. – Ale przesuwanie pieniędzy do ZUS, który jest jeszcze droższy i bardziej nieefektywny, służy tylko jednemu: wydaniu tych pieniędzy na bieżące świadczenia. To skok na kasę.
Najbardziej krytycznie SP podchodzi do trzeciego rządowego wariantu.
– Dopuszczamy rozmowy wyłącznie o dobrowolności ubezpieczenia się w OFE. Ale jeśli dobrowolność, to w obie strony. Nie tylko przeniesienie części składki z ZUS do OFE, ale także w drugą stronę – mówi Bogucki.
Kłopoty wewnątrz PO
Największe kłopoty z przeforsowaniem zmian w systemie emerytalnym rząd może napotkać w samej Platformie Obywatelskiej. Wielu liberalnych polityków tej partii darzy dużym szacunkiem jednego z twórców systemu emerytalnego, byłego wicepremiera Leszka Balcerowicza. Ten już od wielu miesięcy protestował przeciw planowanym przez rząd zmianom w systemie emerytalnym.
Dlatego też w samej Platformie nie ma zgody co do zmian w OFE.
Rynkowy ultraliberał Jarosław Gowin powiedział w TVN 24, że bliżej mu w tej sprawie do Balcerowicza niż do rządu.
– Realne pieniądze są w OFE, a w ZUS tylko obietnice – powiedział.
Gowin sugeruje, że może wystartować na szefa Platformy przeciw premierowi Tuskowi, zarzucając mu właśnie porzucenie liberalnej linii Platformy. Ilu jest w PO ludzi o takich poglądach gospodarczych jak Gowin? W jego prorynkowym sejmowym zespole „Dobre zmiany" jest 14 posłów Platformy. Ale to za mało, aby zablokować zmiany przygotowane przez rząd, jeśli poprze je część opozycji.