Wiesław Rozłucki: fundusze emerytalne kluczowe dla giełdy

Za naszymi emeryturami stoi system, na którym opiera się polski kapitalizm.

Publikacja: 22.05.2013 00:34

Wiesław Rozłucki: fundusze emerytalne kluczowe dla giełdy

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Dlaczego informacje o znaczeniu funduszy emerytalnych dla rynku kapitałowego tak rzadko pojawiają się w debacie o przyszłości systemu emerytalnego?

Wiesław Rozłucki: W tego typu dyskusji proste argumenty są najbardziej nośne. Rynek kapitałowy dotyczy pośrednio kilkunastu milionów Polaków. W sposób bezpośredni natomiast śledzi go prawdopodobnie kilkaset tysięcy osób. W stosunku do liczby wszystkich przyszłych emerytów jest to więc relatywnie niewiele. Z jego wpływu na gospodarkę zdaje sobie sprawę jedynie niewielka część społeczeństwa. Zresztą wpływ rynku kapitałowego na gospodarkę jest kwestią indywidualnej oceny. Wpływ funduszy emerytalnych na polski rynek kapitałowy jest duży i bezdyskusyjnie pozytywny.

A jaki jest wpływ rynku kapitałowego na realną gospodarkę?

Silny rynek kapitałowy bardzo pozytywnie wpływa na gospodarkę – stanowi alternatywę do systemu bankowego w pozyskiwaniu kapitału na rozwój przedsiębiorstw. Z kolei na jego siłę wpływa różnorodność uczestników rynku po obu stronach – spółek i inwestorów – funduszy emerytalnych, inwestycyjnych, inwestorów indywidualnych, firm zarządzających portfelami. Podmioty krajowe zawsze będą przekładać inwestycje portfelowe w Polsce nad inwestycjami za granicą, w tym bowiem się wyspecjalizowały, na tym się znają. Idąc dalej – taki rynek, na którym są silni inwestorzy krajowi, lubią również inwestorzy zagraniczni – chociażby dlatego, że w sytuacji gdy chcą się wycofać z inwestycji, mają komu sprzedać swoje aktywa. Jeżeli z tej układanki znika jeden kluczowy element, równowaga całego systemu się chwieje. Pamiętajmy również o tym, że fundusze emerytalne są jedynym prywatnym inwestorem dużego kalibru na naszej giełdzie, który dysponuje w całości polskim kapitałem. Jeżeli chcemy, żeby przedsiębiorstwa kluczowe z perspektywy funkcjonowania gospodarki były w większości w polskich rękach powinniśmy zachować takiego inwestora jak OFE. Gdyby nie one, w spółkach paliwowych, energetycznych, chemicznych polski kapitał nie miałby dominującej roli. Nie powinno się tych tematów traktować rozłącznie – za wysokością naszych emerytur, stoi mechanizm, na którym opiera się polski kapitalizm.

Czy to nie jest jednak zbyt odległe skojarzenie?

Transformacja w naszym kraju została zbudowana na silnej giełdzie. Praktycznie wszystkie rządy od 1989 r. mniej lub bardziej świadomie realizowały tę strategię albo przynajmniej jej nie torpedowały. Przykładowo w Czechach giełda „była niechcianym dzieckiem transformacji" – tak mi powiedział kiedyś przez giełdy w Pradze. U nas, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie była dzieckiem chcianym i udanym. Była jednym z filarów transformacji ustrojowej. Za jej pośrednictwem przebiegał i nadal jeszcze przebiega proces prywatyzacji. Nie dobrze by było, gdyby rozwiązywanie bieżących problemów budżetowych zachwiało tym mechanizmem. Jestem zresztą przekonany, że rząd też nie ma zamiaru marginalizowania polskiej giełdy. Nawet w przypadku dobrych intencji musimy pamiętać o działaniu prawa „niezamierzonych konsekwencji".

Jak konkretnie OFE oddziałują na giełdę?

Z punktu widzenia inwestorów zagranicznych, siła polskiego rynku - przede wszystkim akcji, lecz również obligacji – opiera się na funduszach emerytalnych i stałym dopływie pieniędzy. Do funduszy płyną składki, które są nastopnie inwestowane na rynku. Taki dopływ kapitału w niepewnych czasach liczy się podwójnie. Fundusze emerytalne stabilizują rynek. Warszawska giełda znacznie mniej boleśnie odczuwa krachy giełdowe, niż gdyby funduszy nie było. W tym roku nasz rynek zachowuje się znacznie gorzej niż giełdy zagraniczne, właśnie ze względu na niepokój o przyszły kształt systemu emerytalnego. Co do zasady polskie akcje zawsze były notowane e z tzw. premią (były relatywnie droższe) do akcji spółek z innych krajów naszego regionu – Czech czy Węgier, właśnie dlatego, że od kilkunastu lat na warszawskiej giełdzie działają fundusze emerytalne.

Jakie to ma znacznie z perspektywy inwestora indywidualnego?

Ogromne i jednocześnie bardzo proste. Giełda jest miejscem lokowania oszczędności – bezpośrednio lub za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych, czy portfeli zarządzania aktywami. Podstawowym koszykiem oszczędności inwestorów indywidualnych są zawsze lokaty bankowe. Przez wiele lat w Polsce dawały one całkiem przyzwoitą stopę zwrotu. Obecnie oprocentowanie lokat jest i najprawdopodobniej pozostanie bardzo niskie. W tej sytuacji alternatywa w postaci rynku akcji, obligacji, instrumentów pochodnych, obligacji korporacyjnych - tego wszystkiego co oferuje rynek kapitałowy – jest błogosławieństwem dla oszczędzającego. Bez obecności takich inwestorów jak OFE tej alternatywy by nie było – rynek kapitałowy po prostu by się nie rozwinął do takiego stopnia, żeby być atrakcyjnym miejscem lokowania kapitału dla inwestora masowego. Z jego perspektywy znaczenie ma również kondycja przedsiębiorstw, które dają mu pracę. W USA 80 proc. finansowania firm pochodzi z rynku kapitałowego, 20 proc. od banków. Jeszcze kilka lat temu w Europie było odwrotnie. Dzisiaj na Starym Kontynencie to proporcja wynosi już 50 proc. do 50 proc.. Widać, że jeżeli jest rynek kapitałowy, a banki nie chcą lub nie mogą zwiększyć akcji kredytowej, firmy wciąż mają dostęp do kapitału na rozwój. Ale żeby tak było, ten rynek kapitałowy musi aktywnie działać.

Jak ocenia Pan koncepcję wchłonięcia przez ZUS pieniędzy funduszy emerytalnych na 10 lat przed emeryturą?

To zależy, czy naprawdę byłoby to wchłonięcie, czy przekazanie. Pierwszy wariant polega na tym, że ZUS przejmuje aktywa OFE i wykorzystuje je na wypłacenie bieżących emerytur. To jest scenariusz zdecydowanie najgorszy. Łagodniejszą formą byłoby przejęcie tych aktywów przez ZUS i zarządzanie nimi. ZUS pewne kompetencje w tej dziedzinie już ma – zarządza kapitałem Funduszu Rezerwy Demograficznej. Gdyby już absolutnie nie było innego wyjścia, to drugie rozwiązanie jest zdecydowanie lepsze. ZUS powinien w takiej sytuacji aktywa OFE przejmować stopniowo, pomnażać je i gwarantować dożywotnią wypłatę emerytur. To nie jest rozwiązanie przeze mnie rekomendowane – postrzegam je jako „mniejsze zło". Rozm. Jan Morbiato

Dlaczego informacje o znaczeniu funduszy emerytalnych dla rynku kapitałowego tak rzadko pojawiają się w debacie o przyszłości systemu emerytalnego?

Wiesław Rozłucki: W tego typu dyskusji proste argumenty są najbardziej nośne. Rynek kapitałowy dotyczy pośrednio kilkunastu milionów Polaków. W sposób bezpośredni natomiast śledzi go prawdopodobnie kilkaset tysięcy osób. W stosunku do liczby wszystkich przyszłych emerytów jest to więc relatywnie niewiele. Z jego wpływu na gospodarkę zdaje sobie sprawę jedynie niewielka część społeczeństwa. Zresztą wpływ rynku kapitałowego na gospodarkę jest kwestią indywidualnej oceny. Wpływ funduszy emerytalnych na polski rynek kapitałowy jest duży i bezdyskusyjnie pozytywny.

Pozostało 88% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami