Sprawiedliwe zmiany w systemie emerytalnym

Dla zdobycia poparcia lub choćby zrozumienia społecznego reformy wieku emerytalnego, kluczowe jest zapewnienie obywatelom poczucia „sprawiedliwości" zmian

Publikacja: 28.02.2012 09:36

Piotr Lewandowski, główny ekonomista Instytutu Badań Strukturalnych

Piotr Lewandowski, główny ekonomista Instytutu Badań Strukturalnych

Foto: Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska

Publikacja 14 lutego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z FUS oraz niektórych innych ustaw rozpoczęła oficjalnie konsultacje społeczne w sprawie wyrównania i podwyższenia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Dyskusja na temat tych zmian rozpoczęła się oczywiście dużo wcześniej i usłyszeliśmy się w niej już wiele argumentów, sporo niepokojów, parę kontrpropozycji i trochę liczb. Świadomość obiektywnej, wynikającej z procesów demograficznych, potrzeby podniesienia wieku emerytalnego, zderza się z obawami Polaków objętych reformą o jej indywidualne skutki, zwłaszcza dla tych, którym do emerytury pozostało kilka lub kilkanaście lat pracy.

Z ekonomicznego punktu widzenia, dla każdego ubezpieczonego w FUS wyższy wiek emerytalny oznacza „coś za coś" – wyższe oczekiwane emerytury za cenę większej niepewności odnośnie kariery zawodowej w wieku przedemerytalnym. Niekoniecznie za cenę wyższego ryzyka, gdyż nadchodzący w perspektywie kilku lat spadek liczby osób w wieku produkcyjnym w Polsce i różnice w strukturze kapitału ludzkiego kolejnych roczników sprawiają, że najprawdopodobniej obecnym 45/55-latkom będzie dużo łatwiej niż osobom obecnie w wieku 55+ zachować satysfakcjonującą pracę w zdrowiu do końca okresu aktywności zawodowej.

Przy tym, badania wskazują, że przez ostatnie kilka lat ryzyko utraty pracy wśród osób w wieku przedemerytalnym nie różniło się istotnie od tego dotykającego osoby w tzw. prime-age. Równocześnie jednak szanse znalezienia pracy przez osoby starsze były dużo niższe niż przez osoby w sile wieku.Wspomnianą niepewność i potrzebę działań wspierających zatrudnialność i mobilność zawodową osób starszych można więc łatwo zrozumieć. Na szczęście indywidualne korzyści w postaci wyższych świadczeń będą ze względu na naturę nowego systemu – zdefiniowane składki i obliczanie świadczenia jako annuitetu – zauważalne.

Obliczenia Instytutu Badań Strukturalnych wskazują, że dłuższy okres „pracy" kapitału emerytalnego i krótszy okres przebywania na emeryturze sprawią, że już dla tych roczników mężczyzn, dla których wiek emerytalny wzrośnie o rok, świadczenia będą realnie o 10 proc. wyższe, a tych, dla których wyniesie on 67 lat – o 20 proc. wyższe niż przy zachowaniu status-quo. W przypadku kobiet każdy kolejny rok aktywności zawodowej zwiększa wysokość świadczeń o ok. 10 proc. W efekcie, już emerytury kobiet urodzonych w roku 1956 będą o tyle wyższe, zaś dla kobiet, których wiek emerytalny wyniesie 67 lat (urodzonych w 1973 i później) – wzrosną o ponad 60 proc. w porównaniu do utrzymania obecnych rozwiązań. Jednakże podniesienie wieku emerytalnego samo w sobie nie wystarczy do uniknięcia stopniowego spadku stóp zastąpienia dla kolejnych roczników. Będą one oczywiście wyższe niż przy wieku 60/65 lat, ale obniżą się do około 30-35 proc. dla kobiet oraz 35-40 proc. dla mężczyzn urodzonych w drugiej połowie lat 1970 i młodszych.

Druga kategoria korzyści, którą zwolennicy podniesienia wieku emerytalnego często wręcz eksponują jako pierwszoplanową, ma charakter makroekonomiczny. Wspominałem o nich w pierwszym tegorocznym felietonie, ale krótko przypomnę: wyrównanie wieku da już za 10-15 lat milion pracujących więcej, co pozwoli uniknąć spadku zatrudnienia, jaki bez reform instytucjonalnych pociągnęłyby za sobą przeobrażenia struktury demograficznej ludności Polski. W efekcie podniesie też PKB i konsumpcję, przyniesie korzyści dla finansów publicznych, także dzięki wyższym wpływom z PIT.

Powyższą argumentację czytelnicy tego tekstu zapewne już znają, a jego celem nie jest jej rozwijanie ani kompleksowa prezentacja. Jest ona jednak istotna jako kontekst dla równolegle dyskutowanej, choć mniej zaawansowanej i zupełnie inaczej prowadzonej przez rząd „reformy" systemu emerytur funkcjonariuszy podległych MSW i żołnierzy. Z planem rozpoczęcia wyrównywania wieku w systemie powszechnym już w roku 2013, w jaskrawym kontraście stoi obligatoryjne objęcie zmianami w „mundurówkach" tylko tych funkcjonariuszy, którzy od przyszłego roku rozpoczną służbę. Podobnie jak podniesienie, ponownie tylko nowych funkcjonariuszy, minimalnego wieku emerytalnego z 50 do 55 lat, a minimalnego stażu służby – z 15 do 25 lat.

Jeszcze większy jest on chyba w przypadku zasady obliczania świadczenia i stóp zastąpienia – podstawą naliczenia emerytury nowych funkcjonariuszy mają być wynagrodzenia z wybranych 36 miesięcy (teraz jest to ostatnia pensja), a świadczenie będzie wynosić od 40 proc. do 75 proc. takiej podstawy, w zależności od stażu. Taka stopa zastąpienia mniej więcej dwukrotnie przewyższa tę, której rówieśnicy osób wstępujących od przyszłego roku do służby mogą się spodziewać po pracy do 67 roku życia. Do „nowego systemu mundurowych" dobrowolnie mogą przystąpić też już pracujący funkcjonariusze, jest on jednak dla nich mniej korzystny niż dotychczasowy, więc nie należy się tego spodziewać. W efekcie, „reforma" ta przez najbliższych 15 lat nie zmieni tak naprawdę nic, nie wpłynie na wydatki finansów publicznych, ani na długość aktywności zawodowej funkcjonariuszy na służbie. Co więcej, wśród roczników obecnie rozpoczynających kariery zawodowe pogłębi różnice między warunkami przechodzenia na emeryturę ubezpieczonych w FUS i systemie mundurowym.

Reforma emerytalna z 1998 roku, która w systemie powszechnym emerytury bezpośrednio powiązała z wpłaconymi składkami, wprowadziła do polskiej polityki społecznej nowe rozumienie „sprawiedliwości" – aktuarialne, bliskie zasadzie „każdemu według jego dzieł". Funkcjonuje ono równolegle z, tradycyjnie bliższym polityce społecznej i dążeniom redystrybucyjnym, postrzeganiu „sprawiedliwości społecznej" zgodnie z zasadą „każdemu wg potrzeb" czy wręcz „każdemu (prawie) to samo". Sprawiedliwość w ujęciu Rawlsa, którą przesiąknięta jest anglosaska polityka oparta o „fairness", dążąca do równego dostępu obywateli do podstawowych praw i wspieraniu przede wszystkim sytuacji najsłabszych, występuje w naszym modelu raczej incydentalnie.

Dla zdobycia poparcia lub choćby zrozumienia społecznego reformy wieku emerytalnego, kluczowe jest zapewnienie obywatelom poczucia „sprawiedliwości" zmian. „Sprawiedliwość aktuarialna" nie jest koncepcją Polakom bliską, jednak przesunięcie akcentów w retoryce rządu z nieuchronności demograficznych i korzyści makroekonomicznych na indywidualne korzyści w postaci wyższych emerytur jest wymowne. Stopniowo ugruntowuje się też przekonanie, również będące jednym z filarów nowego systemu, że system emerytalny nie jest narzędziem rekompensowania obywatelom różnego rodzaju dysfunkcji (niskich wynagrodzeń, złych warunków pracy ,itp.), na które napotykają w trakcie kariery zawodowej. Rozważane równolegle projekty zmian w systemie powszechnym i mundurowym nie tylko charakteryzują się diametralnie różną racjonalnością i odwagą, ale przede wszystkim pogłębiają dysonans między kształtem obu systemów i stawiają przed dwoma grupami obywateli kompletnie inne wyzwania. Nie ma żadnych merytorycznych argumentów za tym, by zmiany w systemie mundurowym obejmowały od 2013 roku nie wszystkich funkcjonariuszy, lecz tylko rozpoczynających służbę. A właśnie kompleksowych i odważnych zmian w tym systemie potrzebujemy. Nie tylko po to, by zyskały finanse publiczne i gospodarka, ale także, a może przede wszystkim po to, żebyśmy pracując od przyszłego roku dłużej czuli się przez rząd traktowani „fair".

 

Piotr Lewandowski jest współzałożycielem (w 2006 r.) i głównym ekonomistą Instytutu Badań Strukturalnych. Zajmuje się głównie ekonomią pracy, emerytalną i finansów publicznych, w tym modelowaniem ilościowym, prognozami i projekcjami w tych obszarach. W przeszłości współpracownik Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, Banku Światowego i UNDP Polska. Związany z Katedrą Ekonomii I SGH w Warszawie.

Publikacja 14 lutego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z FUS oraz niektórych innych ustaw rozpoczęła oficjalnie konsultacje społeczne w sprawie wyrównania i podwyższenia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Dyskusja na temat tych zmian rozpoczęła się oczywiście dużo wcześniej i usłyszeliśmy się w niej już wiele argumentów, sporo niepokojów, parę kontrpropozycji i trochę liczb. Świadomość obiektywnej, wynikającej z procesów demograficznych, potrzeby podniesienia wieku emerytalnego, zderza się z obawami Polaków objętych reformą o jej indywidualne skutki, zwłaszcza dla tych, którym do emerytury pozostało kilka lub kilkanaście lat pracy.

Pozostało 91% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami
Emerytura
Emeryci zadłużeni średnio na 12,5 tys. zł. Jak poprawić portfel seniora