– Jeśli zmiany zostaną wprowadzone, to przyszły emeryt uzbiera w II filarze przynajmniej o 10 proc. więcej – przekonuje Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy, jedna z autorek projektu zmian.
W sierpniu premier krytykował szefów otwartych funduszy emerytalnych za to, że zbyt dużo energii poświęcają na wypracowanie własnej prowizji. Czarne chmury zawisły nie tylko nad naszymi funduszami. Rząd w Budapeszcie zapowiada wstrzymanie przekazywania pieniędzy do funduszy.
W Polsce zgodnie z projektem ministra Michała Boniego, szefa doradców premiera, od lipca 2011 r. będą się zmniejszać opłaty i prowizje pobierane przez fundusze (docelowo o jedną piątą). Równocześnie ma być wprowadzony zakaz przejmowania klientów od konkurencji przez akwizytorów. Od 2014 r. rząd planuje zakaz akwizycji.
[wyimek][srodtytul]15 milionów[/srodtytul] Polaków należy do OFE[/wyimek]
Zgodnie z projektem od 1 lipca 2012 r. każdy OFE będzie dodatkowo prowadzić dwa typy funduszy: dla starszych i młodszych ubezpieczonych. Będzie je różnić strategia inwestycyjna.
Każdy, kto ukończy 55 lat, ma odkładać pieniądze tylko w funduszu bezpiecznym. Ale będzie można ten moment przyspieszyć lub opóźnić o pięć lat.
– Dla ubezpieczonego to ważne, że sam będzie mógł wybierać strategię inwestycyjną – mówi Piotr Kalisz, ekonomista Banku Handlowego. Towarzystwa emerytalne nie chcą się na razie wypowiadać na temat projektu.
Założenia do ustawy o otwartych funduszach emerytalnych pokazują, że w rządzie zwycięża koncepcja ministra Boniego. Najprawdopodobniej więc przegrają ministrowie pracy Jolanta Fedak i finansów Jacek Rostowski. Proponowali oni m.in. ograniczenie składki do OFE, co miało zmniejszyć tempo narastania długu, a minister pracy sugerowała dobrowolność przystępowania do funduszy.
Do projektu ministra Boniego mają się teraz odnieść szefowie innych resortów.