Takie wyliczenia przedstawiła firma Deloitte na zlecenie grupy Aviva (były Commercial Union). 70 proc. wcześniejszej płacy na emeryturze – na tyle liczą przyszli emeryci. Takie są też wytyczne OECD dla systemów emerytalnych państw członkowskich.

W przeliczeniu na euro luka emerytalna w Polsce (do roku 2051) to niespełna 70 mld euro, a na przyszłego emeryta 3,4 tys. euro rocznie. W państwach, gdzie zarobki są wyższe, może być nawet kilkakrotnie więcej. Rekordzistami są Niemcy – tam zabrakłoby 470 mld euro rocznie (11,6 tys. euro na osobę). Dla całej Unii Europejskiej lukę emerytalną oszacowano na 1,9 bln euro, czyli 19 proc. PKB wszystkich państw członkowskich.

Eksperci mają nadzieję, że raport ten zachęci do dodatkowego oszczędzania, a może nawet do wprowadzenia ulg podatkowych dla odkładających na emeryturę. Im wcześniej zaczną odkładać, tym obciążenie będzie mniejsze.

– Zniwelowanie luki wymagałoby oszczędzania 4,3 tys. euro rocznie przez 50-latka. Dla osoby 30-letniej tylko 1,7 tys., bo okres oszczędzania będzie dłuższy i korzysta się z procentu składanego – mówi Maciej Jankowski, prezes Aviva Polska. Na indywidualne konta emerytalne oraz pracownicze programy emerytalne składki odprowadza jednak tylko parę procent Polaków. Jak pokazują badania Deloitte, blisko połowa osób nie wie lub nie myślała, ile pieniędzy będzie potrzebować na emeryturze, by po zakończeniu pracy zawodowej ich standard życia nie spadł. W innych państwach nie zastanawiało się nad tym ok. 30 proc. respondentów.

– Poza dodatkowym oszczędzaniem powinniśmy myśleć o wydłużaniu aktywności zawodowej, a także o demografii – mówił prof. Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej.

Na kobietę w Polsce przypada średnio ok. 1,3 dziecka. Do prostej zastępowalności pokoleń ta liczba powinna skoczyć do 2,2. Według Deloitte wydłużenie wieku emerytalnego aż o dziesięć lat wcale nie rozwiązałoby problemu, choć wielkość luki na poziomie całej UE spadłaby o ponad połowę.