Komputery szybsze niż człowiek

123RF

Rozwiązania technologiczne skracają czas rozpatrywania wniosków.

Piętnaście minut od wypełnienia wniosku o pożyczkę do otrzymania pieniędzy na konto bankowe. Czy to możliwe? Tak, jeśli całą operację przeprowadzamy w internecie. Takie tempo zawdzięczamy sprawności komputerów i specjalistycznego oprogramowania, choć oczywiście żywy człowiek też czasami musi przystąpić do akcji.

– Proces udzielania pożyczek przez naszą firmę jest w pełni zautomatyzowany – mówi Paweł Zborowski, kierownik działu strategii operacyjnej w Vivus Finance. – Po wypełnieniu przez klienta formularza rejestracyjnego w serwisie internetowym system dokonuje analizy wniosku. Przed wydaniem decyzji pożyczkowej dane są weryfikowane m.in. w bazach zewnętrznych, biurach informacji gospodarczej. System łączy się z tymi bazami automatycznie, bez udziału człowieka.

Warto zauważyć, że w przypadku decyzji odmownej klient otrzymuje informację, w którym rejestrze znajduje się niekorzystny dla niego zapis. Może wtedy samodzielnie zwrócić się do firmy prowadzącej dany rejestr w celu wyjaśnienia wpisów na swój temat.

Przelew potwierdzający tożsamość

Żeby zakończyć proces wnioskowania o pożyczkę, klient musi wykonać przelew rejestracyjny w wysokości 1 grosza (zwracane po zakończeniu procedury). W ten sposób potwierdzana jest tożsamość pożyczkobiorcy; dane podane we wniosku muszą się zgadzać z danymi zapisanymi przy koncie bankowym. Co ważne, konto musi należeć do osoby, która wystąpiła o pożyczkę. Klienci, którzy nie mają rachunku bankowego, mogą skorzystać z oferty pożyczkowej za pośrednictwem sieci gotówkomatów umieszczanych głównie w centrach handlowych.

Wysokość pożyczki możliwej do udzielenia danej osobie jest ustalana również automatycznie zgodnie z polityką pożyczkową firmy. Klient po wypełnieniu wniosku online od razu widzi, jaką kwotę maksymalnie będzie mógł pożyczyć.

Kiedy do akcji wkracza człowiek

Jak tłumaczy Adam Trzeciak, menedżer ds. przeciwdziałania nadużyciom w Vivus Finance, identyfikacja klienta poprzez mikropłatność jest warunkiem nieodzownym. Chodzi o to, by już na wstępie zminimalizować ryzyko wyłudzenia pożyczki przez osobę trzecią. W kolejnych krokach weryfikację wniosku przejmuje system. Bazując na historycznych danych ze spływających wniosków i na dotychczas zidentyfikowanych scenariuszach wyłudzeń (i wynikających stąd regułach weryfikacyjnych), system ocenia ryzyko i podejmuje dalsze decyzje.

– Dzięki zastosowaniu w pierwszej kolejności rozwiązań technologicznych można wybitnie skrócić czas procesowania wniosków – wyjaśnia Adam Trzeciak. – Nie oddajemy jednak pełnej decyzyjności co do identyfikacji tożsamości klienta narzędziom informatycznym. W przypadku części wniosków, które system wskazuje jako ryzykowne pod kątem wyłudzenia, stosowana jest również weryfikacja manualna. Dodatkowe weryfikacje przeprowadzają przeszkoleni analitycy. Kiedy jest to konieczne, dzwonią do klienta składającego wniosek. Ale nawet wtedy jesteśmy w stanie zagwarantować podjęcie decyzji w bardzo krótkim czasie, liczonym w minutach od chwili otrzymania od klienta przelewu identyfikującego.

– Po pomyślnym zakończeniu procesu weryfikacji klient otrzymuje informację o przyznaniu pożyczki. Dociera ona w formie SMS, do skrzynki poczty elektronicznej oraz trafia na profil klienta w serwisie. Pieniądze są od razu przelewane na konto. Cała procedura, od wnioskowania do przelania środków, trwa do 15 minut – twierdzi Paweł Zborowski.

System monitoruje również spłaty pożyczek, które są księgowane automatycznie. Przypomina klientom o zbliżającym się terminie płatności (np. SMS, e-mail) oraz o upływie wyznaczonego terminu. W przypadku konieczności kontaktu z klientem pracownik firmy jest automatycznie z nim łączony.

Chroń swoje dane

Czynności weryfikacyjne zmierzają do zminimalizowania ryzyka wyłudzenia pożyczki. Jednak najlepsze efekty w ograniczaniu tego typu zagrożeń daje połączenie mechanizmów kontrolnych, stosowanych przez instytucje finansowe, z przestrzeganiem podstawowych zasad bezpieczeństwa przez samych klientów. Nie jest tajemnicą, że na rynku finansowym działają całe grupy przestępcze, nieuczciwie pozyskujące dane, które później służą do wyłudzania środków z instytucji finansowych.

Dane wyłudzane są na przykład pod pozorem ogłoszeń o pracę. Zainteresowani ogłoszeniem są proszeni o przesłanie wszystkich swoich danych z dowodu osobistego oraz wykonanie przelewu ze swojego konta, na które potencjalny „pracodawca” ma jakoby przesyłać później wynagrodzenie. Nieświadomy człowiek, zwabiony obietnicą zatrudnienia, dokonuje takiego przelewu, a tym samym… autoryzuje swoją identyfikację w firmie pożyczkowej lub tworzy fikcyjne konto w banku. Przestępcy mogą w ten sposób między innymi dalej „klonować” konta bankowe, i to opierając się na autentycznych danych klienta.

Jak zatem uniknąć tego typu niemiłych niespodzianek? – Żelazną regułą powinno być nieudostępnianie pod żadnym pozorem naszych haseł do serwisów internetowych, w tym instytucji finansowych, osobom postronnym – radzi Adam Trzeciak. – Jeśli odpowiadamy na ogłoszenie o pracę, pamiętajmy, że pracodawca nie ma powodu, by żądać od nas przelewów z naszego konta. Przecież już po zakończeniu rekrutacji i podpisaniu umowy o zatrudnienie możemy po prostu podać numer konta, na który chcemy otrzymywać wynagrodzenie. Chronienie naszych danych, loginów i haseł powinno być dla nas tak samo oczywiste jak rozglądanie się w obie strony przy przechodzeniu przez ruchliwą ulicę.

Kolejny odcinek cyklu ukaże się 31 marca

Partnerem Cyklu edukacyjnego „Technologia w finansach” jest vivus finance

Mogą Ci się również spodobać

#RZECZoBIZNESIE: Grzegorz Długosz: Portfel staje się zbyteczny

Z telefonu można spokojnie realizować wszystkie płatności – mówi Grzegorz Długosz, prezes Polskiego Standardu ...

Bezpieczny klient w sieci

Nie tylko zabezpieczenia typu CVV2/CVC2 chronią karty używane do zakupów w sieci. Można też ...

Pełnomocnik: lepiej późno niż wcale

Upoważnienie do konta można ustanowić nie tylko w banku, ale też np. w domu. ...