Jak się zmienia private banking? Dlaczego właściwie musi się zmieniać?

Zacznijmy od tego, czym tak naprawdę jest private banking. W Polsce najbardziej kojarzy się ze skórzaną kanapą, dobrym doradcą, złotą kartą czy konsjerżem. Tymczasem na świecie private banking jest pojmowany jako wealth management, czyli zespół rozwiązań pozwalających skutecznie zarządzać majątkiem. To także wsparcie w restrukturyzacji struktury majątku klienta czy sukcesja. Cały wachlarz rozwiązań, który odpowiada na skomplikowane potrzeby zamożnych klientów. Obsługa nie tylko przez bankowców, ale też prawników czy specjalistów w innych dziedzinach. To jest coś, do czego od kilku lat zmierzamy w mBanku i myślę, że z czasem będzie do tego zmierzał cały sektor.

Dlaczego tak się dzieje?

Dotychczasowa formuła private bankingu przyjęta w Polsce traci sens. W dobie rozwiniętych technologii żadną atrakcją dla klienta jest to, że może zlecić przelew poprzez osobistego doradcę. Dlatego niektórzy polscy klienci szukają odpowiadających im usług za granicą.

Z jakiego powodu klienci, kiedy chcą zrestrukturyzować firmę czy cały majątek, mają przyjść do was? A nie do firmy specjalizującej się w doradztwie biznesowym?

Inaczej tacy klienci muszą osobno pójść do kancelarii prawnej, butiku inwestycyjnego i wreszcie banku. Na świecie private banking potrafi skoordynować te wszystkie elementy. Podobnie jest u nas. Te wszystkie elementy oferujemy klientom zamożnym, nie zapominając jednak o codziennej bankowości w cyfrowym wydaniu.

Digitalizacja w private bankingu jest widocznym trendem. Ten proces bardzo przyspieszył w czasie pandemii, gdy okazało się, jak ważny jest zdalny dostęp do banku. Nie bez wpływu na ten proces jest też niższy niż wcześniej wiek klientów zamożnych, co widzimy, analizując nasze statystyki. Młodsze osoby biegle posługują się bankowością mobilną i od swojego banku, poza kompleksowymi rozwiązaniami spod znaku bankowości prywatnej, oczekują też dobrych narzędzi cyfrowych. Dodatkowo, w czasach pandemicznych część naszych klientów przeniosła się za granicę, skąd zarządzają nie tylko majątkiem, ale i firmami. U nas mają dostęp nie tylko do indywidualnych portfeli inwestycyjnych czy kredytów zabezpieczonych aktywami finansowymi, ale także do zespołu ekspertów i osobistego opiekuna, który wszystko skoordynuje. Z nimi mogą pracować online.

Czyli klienci używają do tego aplikacji mobilnych? Nie obawiają się zarządzać dużymi pieniędzmi poprzez smartfon?

Początkowo aplikacje mobilne były domeną bankowości detalicznej. W tym czasie w private bankingu realizowano usługi z pomocą ładnie wydrukowanych dokumentów papierowych, które kojarzyły się z dostojnością. To się zmieniło. W mBanku proponujemy naszym zamożnym klientom rozwiązania mobilne, zaczynając od aplikacji służącej wyłącznie do zatwierdzania transakcji. Zachęcamy jednak przede wszystkim do korzystania z możliwości, jakie daje nasza główna aplikacja bankowa. Według ekspertów bezpieczeństwa są to rozwiązania bezpieczniejsze od tych powiązanych z papierowym obiegiem.

Czy to wszystko oznacza, że prestiż przestał się liczyć?

Błędnie go dotychczas pojmowaliśmy, przez pryzmat wspomnianej skórzanej kanapy. A tak naprawdę polega on na dostępie do doświadczonych specjalistów i rozwiązań szytych na miarę. I tym chcemy się wyróżnić na rynku.

A czy na pewno tego szukają klienci?

Coraz bardziej. Klienci się zmieniają. Jeszcze niedawno standardem w polskim private bankingu było poszukiwanie tzw. okazji czy perełek inwestycyjnych. Czyli produktów, na których można szybko i dużo zarobić. Zresztą bankowość prywatna próbowała dostarczać tego rodzaju rozwiązania. My działamy inaczej i skutecznie przekonujemy do tego klientów. Pokazujemy, jaka jest siła długiego horyzontu, dywersyfikacji i skutecznego budowania dobrego portfela. Wyeliminowaliśmy za to rozwiązania egzotyczne i ryzykowne.

Co to daje klientom?

Mądrą inwestycję – bez brawury, zbędnego ryzyka, za to z dłuższym horyzontem inwestycyjnym. Czyli inwestycję podobną do tej, jaka od wielu lat jest standardem za granicą. W Wielkiej Brytanii czy Niemczech dla wielu klientów bankowości prywatnej kluczowa jest ochrona wielopokoleniowego majątku w terminie nawet kilkudziesięciu lat. Myślę, że i my dojdziemy do takiego momentu na naszym rynku.

Tylko że na świecie i w Polsce jest bardzo dużo poczucia niepewności. Czy klienci nie obawiają się jej w kontekście długoterminowych inwestycji? Może zamiast rynków kapitałowych wolą nieruchomości?

Świat private bankigu jest światem ultrakonserwatywnych inwestycji, których nadrzędnym celem jest ochrona majątku. Co do nieruchomości, naszą filozofią jest dywersyfikacja. Zainwestowanie w rynek mieszkaniowy, nawet w pięć mieszkań, jest jednak inwestycją w jedną klasę aktywów. Dlatego doradzamy dywersyfikację, oczywiście z zachowaniem komponentu nieruchomości. Bezpieczne inwestowanie w rynki kapitałowe to lokowanie w wielu różnych rozwiązaniach, spółkach i aktywach. W odpowiednim horyzoncie czasowym to zawsze przynosi zyski. Pomimo naturalnych chwilowych kryzysów świat się rozwija, a wraz z nim firmy, giełdy i w efekcie nasze zdywersyfikowane portfele.