Reklama

Czy w 2026 roku złoto i srebro będą nadal tak mocno błyszczały?

Metale szlachetne dały bardzo dobrze zarobić inwestorom w ostatnich kilkunastu miesiącach.

Publikacja: 21.01.2026 05:06

Złoto mocno przyciągało inwestorów w ostatnich miesiącach i ustanawiało rekordy cenowe

Złoto mocno przyciągało inwestorów w ostatnich miesiącach i ustanawiało rekordy cenowe

Foto: Qilai Shen/Bloomberg

Rok 2025 był na rynku metali szlachetnych dużo lepszy niż spodziewali się nawet najwięksi optymiści. Złoto było w końcówce listopada o około 55 proc. droższe wobec dolara niż na początku roku. W październiku jego notowania ustanowiły rekord wszechczasów – 4381,52 dol. za 1 uncję kruszcu. Rekord za rekordem ustanawiały też ceny srebra. W październiku osiągnęły one szczyt na poziomie 54,4796 dol. za uncję. Pod koniec listopada srebro było aż o ponad 70 proc. droższe niż na początku stycznia. Platyna zyskała w tym czasie prawie 70 proc., a w październiku jej notowania sięgnęły 1733 dol. za 1 uncję, czyli najwyższego poziomu od 2011 r. Pallad wzrósł natomiast od początku 2025 roku do końcówki listopada o nieco ponad 50 proc., osiągając w październikowym szczycie poziom 1636 dol. za uncję. W jego przypadku był to jednak tylko powrót do poziomu cenowego z 2023 r.

Czytaj więcej

Rekordowe zakupy NBP. Rezerwy złota Polski mają sięgnąć 700 ton

Metale szlachetne zyskiwały więc w ostatnich miesiącach bardzo mocno, a szczyty cenowe ustanawiały w październiku. W kolejnych tygodniach traciły, ale ich ceny wciąż pozostawały wysokie. Co jednak stało za zeszłorocznymi zwyżkami cenowymi? I czy jest po nich szansa na solidne wzrosty cen metali szlachetnych również w 2026 roku?

Wysoki popyt na złoto i srebro

Zarówno złotu, jak i srebru wyraźnie sprzyjało to, że 2025 r. obfitował w napięcia geopolityczne i handlowe. Inwestorzy często byli zaskakiwani działaniami nowej administracji prezydenta USA Donalda Trumpa. Złoto i srebro zyskiwały więc jako aktywa z „bezpiecznej przystani” będące zabezpieczeniem w okresach niepewności. Ich wzrostom nie zaszkodziło natomiast to, że wiele spośród negatywnych scenariuszy (na przykład mówiących o recesji w USA czy o szerszym rozlaniu się wojny izraelsko-irańskiej) nie spełniło się. Zwyżkom cen metali szlachetnych sprzyjał natomiast powrót Fedu do luzowania polityki pieniężnej. W październiku, czyli w momencie ustanawiania rekordów cenowych przez złoto i srebro, inwestorzy spodziewali się, że amerykański bank centralny będzie ciął stopy procentowe jeszcze na grudniowym posiedzeniu. Później te nadzieje mocno się zmniejszyły, a dolar się umocnił, więc notowania złota i srebra spadały.

– Złoto osiągnęło całkowity zwrot na poziomie około 55 proc. i wciąż pozostaje powyżej 4 000 dol., z solidnym wsparciem, które utrzymuje się pomimo niedawnego umocnienia dolara, wahań na giełdach powodujących wzrost zmienności oraz niepewności co do kolejnych działań Fed. Sugeruje to, że rynek koncentruje się mniej na stopniowych zmianach polityki, a bardziej na kwestiach długoterminowych, takich jak stabilność finansów publicznych, rosnące poziomy zadłużenia i utrzymujące się ryzyko geopolityczne. Banki centralne, zwłaszcza na rynkach wschodzących, pozostają stałymi nabywcami w ramach szerszej dywersyfikacji od dolara, a ten stały popyt ze strony sektora publicznego w ciągu ostatnich trzech lat kilkakrotnie pomógł złagodzić wszelkie próby korekty – mówi „Rzeczpospolitej” Ole Hansen, szef działu strategii rynków surowcowych w Saxo Banku.

Reklama
Reklama

Dane Światowej Rady Złota (WGC) za ubiegłe kwartały wskazują, że jak dotąd popyt na kruszec był silny. Na przykład w trzecim kwartale popyt na złoto w USA sięgnął 186 ton i był o 58 proc. wyższy niż w takim samym okresie rok wcześniej. „Trzeci kwartał był rekordowy dla funduszy ETF opartych na złocie: globalne napływy osiągnęły 26 mld dol., a łączne zasoby wzrosły o 222 t, do poziomu 3 838 t. Szczególnie uderzający był wkład Stanów Zjednoczonych, które odpowiadały za 137 t (16 mld dol.), czyli 62 proc. globalnego popytu. (...) Narastające od początku 2025 roku skumulowane napływy netto do północnoamerykańskich funduszy ETF opartych na złocie osiągnęły 37 mld dol. do końca września – z czego 99 proc. pochodziło z funduszy z siedzibą w USA – co stawia je na drodze do naj-silniejszego rocznego wyniku w historii. Wstępne dane za październik potwierdzają ten rekord” – wskazują analitycy WGC.

Czytaj więcej

Czy niemieckie złoto powinno wrócić do Europy? Eksperci ostrzegają przed Trumpem

Dobrym znakiem jest również silny popyt na złoto w Indiach, w okresie święta Diwali. Indie są jednym z największych rynków dla złota, a sezon świąteczny zwykle jest barometrem popytu na kruszec. „Według informacji od przedstawicieli branży, popyt świąteczny wokół Diwali i Dhanteras – najważniejszych w Indiach okazji do kupowania złota – był silny mimo rekordowo wysokich cen. Uczestnicy rynku konsekwentnie podkreślali, że siła ta była napędzana głównie zakupami o charakterze inwestycyjnym, zwłaszcza sztabek i monet, a niektórzy zauważyli, że wolumen niemal podwoił się w porównaniu z 2024 rokiem” – twiedzą eksperci WGC.

W zeszłym roku mocno dawał o sobie znać na rynku również popyt generowany przez banku centralne. Z danych WGC wiadomo, że w pierwszym kwartale powiększyły one swoje rezerwy złota o łącznie 244 tony, a w drugim kwartale o 166 ton. Wśród dużych kupców złota był m.in. Narodowy Bank Polski. We wrześniu chwalił się tym, że jego rezerwy wzrosły do 520 ton i stały się większe od posiadanych przez Europejski Bank Centralny. Pojawiły się też podejrzenia, że część banków centralnych – w tym Ludowy Bank Chin – może potajemnie skupować złoto z rynków.

Skąd się jednak wziął wysoki popyt na srebro, którego ceny rosły w tym roku jeszcze szybciej niż złota? – Atrakcyjność srebra polega na jego podwójnej roli: dzieli cechy bezpiecznej przystani złota, a jednocześnie korzysta z popytu przemysłowego związanego z energią słoneczną, elektryfikacją i szerszymi tematami związanymi z zieloną transformacją. Ta mieszanka sprawia, że srebro jest bardziej zmienne, z tendencją do nadmiernych wahań zarówno w górę, jak i w dół – wyjaśnia Hansen.

Ostrożne prognozy

– Z technicznego punktu widzenia ostatni spadek ceny złota z rekordowego poziomu z października nie był na tyle duży, aby zmienić ogólny trend wzrostowy, a większość inwestorów nadal postrzega ten ruch jako konsolidację w ramach trwającej struktury byczej. Istotna zmiana nastrojów prawdopodobnie wymagałaby spadku cen z powrotem do strefy konsolidacji z okresu kwiecień-sierpień poniżej poziomu 3 500 dol. Dla srebra kluczowy poziom wsparcia znajduje się w pobliżu 45,50 dol., czyli najniższego poziomu korekty z października. W krótkim okresie głównym zagrożeniem dla obu metali jest pozycjonowanie i napięcia między aktywami, a nie czynniki fundamentalne. Wzrost zmienności na rynku akcji już zmusił inwestorów wykorzystujących dźwignię do zmniejszenia ekspozycji na różne klasy aktywów, w tym metale szlachetne. Jak dotąd te dostosowania skutkowały konsolidacją, a nie odwróceniem trendu, a inwestorzy długoterminowi i banki centralne nadal kupują akcje po spadkach cen – dodaje Hansen.

Reklama
Reklama

Większość prognoz analityków dla złota na 2026 r. jest dosyć „konserwatywna”. Mediana projekcji zebranych przez agencję Bloomberga wskazuje, że na koniec 2026 r. za 1 uncję złota będzie się płaciło 4150 dol. Przedział prognoz jest jednak bardzo szeroki, co może świadczyć o dużej liczbie niepewnych czynników mogących wpływać na ceny. Inwestorzy nie mają pewności choćby co do przyszłej polityki Fedu. Najbardziej „niedźwiedzio” nastawieni analitycy, reprezentujący firmę Panmure Liberum, spodziewają się więc, że cena złota będzie wynosiła na koniec roku tylko 3150 dol. za uncję. Najbardziej „bycza” prognoza, autorstwa analityków JPMorgan Chase, mówi natomiast o 5055 dol. za uncję złota na koniec grudnia 2026 r. Do optymistów można zaliczyć również ekspertów Societe Generale (prognozujących 5000 dol. za uncję), Goldman Sachs (oczekujących 4815 dol. za uncję), Standard Chartered (4750 dol. za uncję) czy Morgan Stanley (4500 dol. za uncję).

Również większość prognoz dla srebra na 2026 r. jest dosyć ostrożna. Mediana projekcji zebranych przez agencję Bloomberga sugeruje, że na koniec roku za 1 uncję tego kruszcu będzie się płaciło 49,33 dol. Najbardziej „niedźwiedzia” prognoza, autorstwa analityków Citigroup mówi o 36 dol. za uncję. Najbardziej „bycza” projekcja, przedstawiona przez analityków banku Standard Chartered, przewiduje natomiast 57 dol. za uncję. Do optymistów należą też m.in.: eksperci JPMorgan Chase (56,2 dol. za uncję) oraz Australia & New Zealand Banking Group (55 dol. za uncję).

– Patrząc w przyszłość, utrzymujące się obawy dotyczące deficytu fiskalnego USA, trwałej inflacji i słabego wzrostu, w połączeniu z perspektywą niższych stóp procentowych w USA pod przewodnictwem nowego szefa Fed, wskazują na dalszy potencjał wzrostu w przyszłym roku. Wraz z kontynuacją gromadzenia rezerw przez banki centralne i rosnącym zainteresowaniem inwestorów instytucjonalnych na Zachodzie, widzimy potencjał dla złota, by osiągnąć 5 000 dol., a srebra, by przekroczyć 70 dol., srebro nadal oferuje wyższy współczynnik beta w odniesieniu do tych samych tematów makroekonomicznych – prognozuje natomiast Hansen.

Kruszce
Kreml leje złoto w budżetową dziurę. Wyprzedał trzy czwarte rezerw
Kruszce
Złoto Iranu może trafić do skarbca Kremla. Tajna operacja Ił-76DT
Kruszce
Srebro z kolejnym rekordem. Również miedź błyszczy na rynku
Kruszce
Srebro jest rekordowo drogie. Czy jeszcze zyska na wartości?
Kruszce
Drony spowodowały, że Polacy rzucili się do kupowania złota
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama