Rok 2025 był na rynku metali szlachetnych dużo lepszy niż spodziewali się nawet najwięksi optymiści. Złoto było w końcówce listopada o około 55 proc. droższe wobec dolara niż na początku roku. W październiku jego notowania ustanowiły rekord wszechczasów – 4381,52 dol. za 1 uncję kruszcu. Rekord za rekordem ustanawiały też ceny srebra. W październiku osiągnęły one szczyt na poziomie 54,4796 dol. za uncję. Pod koniec listopada srebro było aż o ponad 70 proc. droższe niż na początku stycznia. Platyna zyskała w tym czasie prawie 70 proc., a w październiku jej notowania sięgnęły 1733 dol. za 1 uncję, czyli najwyższego poziomu od 2011 r. Pallad wzrósł natomiast od początku 2025 roku do końcówki listopada o nieco ponad 50 proc., osiągając w październikowym szczycie poziom 1636 dol. za uncję. W jego przypadku był to jednak tylko powrót do poziomu cenowego z 2023 r.
Czytaj więcej
Narodowy Bank Polski podjął decyzję o dalszym zwiększeniu rezerw złota do poziomu 700 ton. Dzięki...
Metale szlachetne zyskiwały więc w ostatnich miesiącach bardzo mocno, a szczyty cenowe ustanawiały w październiku. W kolejnych tygodniach traciły, ale ich ceny wciąż pozostawały wysokie. Co jednak stało za zeszłorocznymi zwyżkami cenowymi? I czy jest po nich szansa na solidne wzrosty cen metali szlachetnych również w 2026 roku?
Wysoki popyt na złoto i srebro
Zarówno złotu, jak i srebru wyraźnie sprzyjało to, że 2025 r. obfitował w napięcia geopolityczne i handlowe. Inwestorzy często byli zaskakiwani działaniami nowej administracji prezydenta USA Donalda Trumpa. Złoto i srebro zyskiwały więc jako aktywa z „bezpiecznej przystani” będące zabezpieczeniem w okresach niepewności. Ich wzrostom nie zaszkodziło natomiast to, że wiele spośród negatywnych scenariuszy (na przykład mówiących o recesji w USA czy o szerszym rozlaniu się wojny izraelsko-irańskiej) nie spełniło się. Zwyżkom cen metali szlachetnych sprzyjał natomiast powrót Fedu do luzowania polityki pieniężnej. W październiku, czyli w momencie ustanawiania rekordów cenowych przez złoto i srebro, inwestorzy spodziewali się, że amerykański bank centralny będzie ciął stopy procentowe jeszcze na grudniowym posiedzeniu. Później te nadzieje mocno się zmniejszyły, a dolar się umocnił, więc notowania złota i srebra spadały.
– Złoto osiągnęło całkowity zwrot na poziomie około 55 proc. i wciąż pozostaje powyżej 4 000 dol., z solidnym wsparciem, które utrzymuje się pomimo niedawnego umocnienia dolara, wahań na giełdach powodujących wzrost zmienności oraz niepewności co do kolejnych działań Fed. Sugeruje to, że rynek koncentruje się mniej na stopniowych zmianach polityki, a bardziej na kwestiach długoterminowych, takich jak stabilność finansów publicznych, rosnące poziomy zadłużenia i utrzymujące się ryzyko geopolityczne. Banki centralne, zwłaszcza na rynkach wschodzących, pozostają stałymi nabywcami w ramach szerszej dywersyfikacji od dolara, a ten stały popyt ze strony sektora publicznego w ciągu ostatnich trzech lat kilkakrotnie pomógł złagodzić wszelkie próby korekty – mówi „Rzeczpospolitej” Ole Hansen, szef działu strategii rynków surowcowych w Saxo Banku.