Reklama

Mieszkanie na wynajem. Rynek pierwotny czy wtórny? Co z wielką płytą?

Bardzo wysoka inflacja powoduje, że oszczędności trzymane w banku wciąż tracą na wartości. Chronić kapitał pomogą nieruchomości. Gdzie szukać okazji?
Mieszkanie na wynajem. Rynek pierwotny czy wtórny? Co z wielką płytą?

Foto: Adobe Stock

Podwyżki stóp procentowych doprowadziły do załamania popytu na kredyty hipoteczne. – Liczba wniosków jest na poziomie z kwietnia 2020 r. – zauważa Anton Bubiel, prezes Rentier.io i dyrektor operacyjny SonarHome.pl. Zdolność kredytowa klientów spada. Transakcji na kredyt będzie mniej. – Sceptycznie do zakupu nieruchomości mogą podchodzić także nabywcy gotówkowi. Wyższe stopy procentowe to także możliwość ulokowania oszczędności na atrakcyjniejszy niż dotąd procent – tłumaczy Anton Bubiel. – Maleje siła nabywcza. W ostatnich latach razem z cenami mieszkań rosły średnie zarobki, ale od 2017 r. ceny nieruchomości rosły szybciej.

Czytaj więcej

Ile można zarobić na wynajmie mieszkania w 2022 w różnych miastach w Polsce

Zdaniem prezesa Rentier.io wzrosty cen w dotychczasowym tempie są mało prawdopodobne. – Prawdopodobne jest ochłodzenie rynku, niewykluczone są spadki cen – mówi.

Dane ze stycznia na zniżki cen ofertowych jednak nie wskazują. – Mieszkania wciąż drożeją, więc odkładanie zakupu może boleć – zastrzega Bubiel. – Inwestor musi zadać sobie pytanie, czy ewentualne spadki będą większe niż zyski z wynajmu, jakie można uzyskać w czasie oczekiwania na okazję cenową. Jeśli mamy na oku mieszkanie, które może wygenerować np. 5-proc. stopę zwrotu netto w skali roku, nie mamy lepszej alternatywy dla inwestycji. Rezygnując z inwestycji i chomikując oszczędności, narażamy się na wpływ inflacji, która na pewno nie spadnie dużo z miesiąca na miesiąc z rekordowego poziomu 9,2 proc.

Łukasz Wydrowski, prezes trójmiejskiej firmy Estatic Nieruchomości, zna osoby, które na spadki cen czekają od... 2018 r. – Do dziś nie podjęły decyzji o zakupie. Zbytnia ostrożność – nie mylić z rozsądkiem – jest wrogiem biznesu. Pieniądze na koncie regularnie tracą wartość przez rekordowo wysoką inflację – podkreśla Wydrowski.

Reklama
Reklama

Jeśli jesteśmy przekonani do nieruchomości, iść na rynek pierwotny czy wtórny? Co z wielką płytą?

– Jeżeli myślimy o mieszkaniu jako o inwestycji długoterminowej, która pozwoli czerpać zyski z najmu przez wiele lat, a potem lokal może być przekazany dziecku, dobrym rozwiązaniem jest rynek pierwotny – ocenia Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. – Zaletą rynku wtórnego są dobre adresy, często niedostępne dla deweloperów. Nie jestem przeciwnikiem inwestowania w wielką płytę. To ciekawa oferta dla dużej grupy najemców, którzy doceniają rozbudowaną infrastrukturę i dobrą komunikację.

Czytaj więcej

Ostatnia szansa na kredyt. Niektórzy mogą stracić zdolność kredytową

Metrohouse podaje, że dwupokojowe 40-metrowe mieszkanie na rynku wtórnym w Warszawie kupimy średnio za 500 tys. zł, w Krakowie za 390 tys. zł, a w Łodzi – za 230 tys. zł.

Decydując się na taki lokal od dewelopera, w stolicy trzeba mieć średnio 480 tys. zł, w Krakowie – 432 tys. zł, w Łodzi 320 tys. zł. – Trzeba doliczyć koszty wykończenia, a w przypadku lokalu z rynku wtórnego koszty remontu – przypomina Jańczuk. – Koszty remontu lokalu z drugiej ręki trudno niekiedy oszacować – może to być kilka–kilkadziesiąt tysięcy złotych, na rynku pierwotnym trzeba ostrożnie przyjąć 1,5 tys. zł za metr.

Jarosław Krawczyk, ekspert Otodomu, ocenia, że plusy i minusy mają oba rynki. – Nowe mieszkanie na starcie generuje większe koszty, a większość najemców preferuje urządzone lokale – mówi. – Na nowym osiedlu o wiele niższe są czynsze administracyjne, bo nie trzeba ponosić kosztów funduszu remontowego. Bardziej niż w rynek pierwotny czy wtórny celowałbym w lokalizację, a ta w wielu przypadkach przemawia za wyborem lokalu z drugiej ręki.

Reklama
Reklama

Otodom podaje, że mieszkanie z wielkiej płyty w Warszawie w styczniu kosztowało średnio 12,1 tys. zł za mkw. (12 proc. więcej niż w ub.r.), w Gdańsku – średnio ponad 11 tys. zł za mkw. (ok. 9,5 tys. zł), w Krakowie – niespełna 10,3 tys. zł za mkw.(9 tys. zł rok temu), a we Wrocławiu – 9,3 tys. zł (8,3 tys. zł).

Nieruchomości
To może być dobry koniec roku dla kupujących
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Nieruchomości
Funkcjonalny mały dom może być całkiem dobrą inwestycją
Nieruchomości
Ile trzeba zarabiać, żeby zbudować dom w 2024 roku?
Nieruchomości
Jak kupić dom za granicą? Poradnik. Czy warto zainwestować w Hiszpanii?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama