Robert Kiyosaki – wyjątkowy inwestor czy sprzedawca marzeń?

Dla wielu osób Robert Kiyosaki to postać wyjątkowa, autorytet w dziedzinie zarządzania własnymi oszczędnościami i podejścia do własnej przyszłości finansowej.

Publikacja: 14.01.2017 14:12

Robert Kiyosaki

Robert Kiyosaki

Foto: flickr.com

Urodził się na Hawajach, ukończył Amerykańską Akademię Morską, a podczas wojny w Wietnamie służył jako pilot śmigłowca. Pracował m. in. jako sprzedawca w firmie Xerox, a w 1977 roku założył pierwszą firmę, zajmującą się sprzedażą nylonowych portfeli, która w niedługim czasie zbankrutowała. W 1985 roku założył firmę edukacyjną z dziedziny biznesu i inwestowania. Rozgłos przyniosła mu książka „Bogaty ojciec, biedny ojciec, czego bogaci uczą swoje dzieci na temat pieniędzy, o czym nie wiedzą biedni i średnia klasa”. Okazała się ona olbrzymim sukcesem komercyjnym, jej nakład sięgnął dwudziestu ośmiu milionów egzemplarzy!

Bogaty ojciec, biedny ojciec i ich historia

W książce „Bogaty ojciec, biedny ojciec” Kiyosaki opowiada historię własnego ojca oraz wyimaginowanego ojca swego przyjaciela. Jego własny ojciec, kierownik stanowego wydziału edukacji na Hawajach, uczył go od najmłodszych lat, by podobnie jak on zdobył świetne wykształcenie, a następnie zapewnił sobie stabilną pracę, dzięki której będzie mógł utrzymać siebie i rodzinę. Jest to model identyczny z tym, jaki wpaja się większości z nas. Tymczasem ojciec przyjaciela, nazwany przez Kiyosakiego „bogatym ojcem”, nie był wykształcony, lecz mimo to stał się zamożny. W młodości przejął po rodzicach firmę, którą musiał się zająć, przez co nie mógł się kształcić, a jego sukces opierał się na doświadczeniach nabytych w czasie prowadzenia własnego interesu. W późniejszym okresie tzw. „bogaty ojciec” zostawił „biednego” daleko w tyle, gdy chodzi o poziom zamożności. Jak do tego doszło?

Według „bogatego ojca” najważniejszą rzeczą jest znalezienie odpowiedniego sposobu inwestowania swoich pieniędzy, tak, by przynosiły one ciągły pasywny dochód, nawet gdy sami nie pracujemy. Wbrew powszechnej opinii, zamieszkana przez samego właściciela i jego rodzinę nieruchomość nie jest aktywem, a jednym z największych pasywów każdego człowieka. Podział na aktywa i pasywa jest bardzo często wspominany przez R. Kiyosakiego jako podstawa wiedzy finansowej. Określa on nieruchomość zamieszkaną przez właściciela jako część pasywów, gdyż ciągle musimy do niej dokładać pieniądze, zamiast je zarabiać z faktu jej posiadania. Fikcyjny ojciec kolegi Kiyosakiego twierdzi, że „oszczędni to przegrani”. Nie zgadza się z myślą, że warto oszczędzać swoje pieniądze poprzez trzymanie ich na kontach oszczędnościowych czy lokatach. Postępując w taki sposób, pieniądze nie generują satysfakcjonującej stopy zwrotu. Są jedynie przechowywane w banku i używane przez kogoś, kto je pożyczy i zainwestuje oraz dostarczają zysku bankowi, który nimi dysponuje i pobiera prowizję.

Kiyosaki przedstawia się jako rentier, który zdobył swój majątek dzięki inwestowaniu w nieruchomości pod wynajem. Kupował swoje aktywa (bo zarabiały, skoro sam w nich nie mieszkał) w czasie kryzysu po zaniżonej wartości, dzięki kredytom, po czym przerzucał całą kwotę kredytu na wynajmujących. Szukając nieruchomości, w którą chciałby zainwestować, kierował się tym, w jakim miejscu jest ona położona i czy jest perspektywa rozwoju danego miejsca. Wiele łączy go pod tym względem z Donaldem Trumpem, który inwestował na Manhatanie, korzystając z przejściowego pesymizmu na nowojorskim rynku nieruchomości. Razem wydali książkę pod chwytliwym tytułem „Dlaczego chcemy, żebyś był bogaty”.

Historia Kiyosakiego mogłaby zostać uznana za wspaniały sukces, gdyby nie pewne wątpliwości odnośnie przedsięwzięć inwestycyjnych samego autora. Brakuje potwierdzeń transakcji przeprowadzanych przez Kiyosakiego, trudno też przypuszczać, by za każdym razem był w stanie nabywać nieruchomości tak rentowne, że dochód z najmu pokrywał całą ratę kredytu. Majątek pisarza i inwestora szacowany jest dziś na 80 mln dolarów, trudno jednak oddzielić zyski płynące z działalności inwestycyjnej od potężnych dochodów generowanych dzięki działalności edukacyjnej. Część ekonomistów zarzuca mu, że w swoich książkach pomija ryzyko płynące z inwestowania na kredyt. Dobrym przykładem jest tutaj sam Donald Trump, którego firmy wielokrotnie ogłaszały niewypłacalność ze względu na zbyt duży ciężar należności wobec banków. Kariera Kiyosakiego przypadła na okres, gdy stopy procentowe, a tym samym oprocentowanie kredytów w Stanach Zjednoczonych znajdowało się w trendzie spadkowym. W przeciwnej sytuacji jego system doprowadziłby wielu jego naśladowców i jego samego na skraj przepaści.

Z pewnością dobrą radą od Kiyosakiego jest kładzenie nacisku na to, że nie warto gromadzić zbyt wielu oszczędności w formie lokat bankowych narażonych na inflację, a zamiast tego lepiej inwestować je w realne aktywa. Zdaje sobie z tego sprawę zdecydowana większość biznesmenów i ludzi zamożnych, którzy trzymają tylko niewielką część oszczędności na lokatach, a dodatkowo w umiarkowany sposób posiłkują się kredytem inwestycyjnym. Dzięki Kiyosakiemu ich sposób rozumowania został upowszechniony w szerszych warstwach społeczeństwa, a on sam został za to nagrodzony milionami dolarów, płynącymi ze sprzedaży książek.

Piotr Tański

– Autor jest redaktorem serwisu branżowego Twoja Druga Pensja – blog giełdowy

Portfel inwestycyjny
Inflacja uderzyła w oprocentowanie obligacji skarbowych. Jak nie stracić?
Rynki finansowe
Jak Chiny zarzynają kurę znoszącą złote jaja
Portfel inwestycyjny
Centra usług: szlifujący się diament
Portfel inwestycyjny
Inwestorzy w oczekiwaniu na obniżki stóp procentowych
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Portfel inwestycyjny
Przy wysokim wzroście płac w 2024 r. oszczędności Polaków mogą dalej rosnąć