W czasie hossy też można stracić

Za duża pewność siebie i nierealistyczne oczekiwania gubią inwestorów

Publikacja: 15.04.2017 09:31

W czasie hossy też można stracić

Foto: AFP

Od kilku miesięcy jesteśmy świadkami mocnych wzrostów na warszawskiej giełdzie. Indeks WIG, w skład którego wchodzi ponad 400 spółek, od początku roku urósł kilkanaście procent. A jednak nie wszyscy inwestorzy zarabiają.

– Gdy hossa trwa w najlepsze, strata na giełdzie musi być szczególnie bolesna. Po takim doświadczeniu cenna jest autorefleksja, dlaczego większość inwestorów zarobiła, a my nie – mówi Adam Łukojć, zarządzający w Allianz TFI.

Jakie są najczęstsze przyczyny strat podczas hossy na rynku akcji? Zdaniem zarządzającego w Allianz TFI, prawdopodobnie inwestor chciał zarobić za dużo i za szybko. Dla wielu osób zawodowo zajmujących się inwestycjami, najbardziej uderzającą cechą początkujących inwestorów są ich nierealistyczne oczekiwania.

– Niedawno rozmawiałem z inwestorką, która marzyła o znalezieniu spółki, której kurs wzrósłby dwu- lub trzykrotnie w ciągu kilku tygodni. Podała kilka przykładów takich historii z ostatnich miesięcy. Tymczasem 10 – 15 proc. rocznie to wspaniały wynik, który po kilkudziesięciu latach uczyniłby krezusem nawet skromnego inwestora – zaznacza Adam Łukojć.

I dodaje, że jego znajoma chciała wzbogacić się szybciej. Prawdopodobnie zamiast wybrać fundusz lub akcje kilkunastu rozsądnych spółek, szuka cudów. Sądząc po jej nastroju, na razie nie osiągnęła celu. Szukanie wielkich okazji może być dodatkowo trudne, gdy nie ma się odpowiedniej wiedzy.

Warto rozróżnić dwa pojęcia: inwestowanie i spekulacja. Inwestowanie jest oparte na wieloetapowych analizach i nastawione na dłuższy okres. Z kolei spekulanci koncentrują się na szybkich i bardzo ryzykownych transakcjach, wykorzystując aktualne nastroje na rynku.

Kolejnym błędem, który często przyczynia się do uszczuplenia portfela nowicjuszy, jest podejmowanie decyzji bez właściwego przygotowania. – Powszechnym błędem początkującego inwestora jest zbyt duża pewność siebie i przecenianie swoich możliwości. Jednocześnie nowicjusz zbyt mało czasu poświęca przygotowaniom do inwestowania. Należy zrozumieć, że jest ono taką samą formą aktywności, jak każda inna. A to oznacza, że potrzebna jest nauka, zdobywanie doświadczenia oraz przede wszystkim plan działania – mówi Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ.

Na samym początku nie należy rzucać się na głęboką wodę. Należy powoli, małymi krokami wdrażać się w inwestowanie. Pamiętać przy tym trzeba o żelaznych zasadach.

A jeśli nie mamy odpowiedniego wykształcenia i doświadczenia, ale chcemy spróbować swoich sił na giełdzie, to – zdaniem Adama Łukojcia – powinniśmy dużo wysiłku włożyć w zebranie informacji o tych spółkach, które nas interesują. Warto być świadomym swoich ograniczeń i próbować je równoważyć wysiłkiem włożonym w analizę spółki.

Warto także uświadomić sobie własne ograniczenia wynikające z emocji. Doświadczeni inwestorzy również odczuwają chciwość i strach (są to dominujące emocje w procesie inwestowania), ale zwykle potrafią spojrzeć na to z większym dystansem.

– Żeby ten dystans uzyskać, dobrze jest pójść do sklepu z ubraniami. Popatrzmy, jakie błędy popełniają klienci. Niektórzy kupują coś, czego nie chcą, tylko dlatego, że jest promocja. Inni kupują coś, czego nie chcą, tylko dlatego, że podążają za modą. Jeśli nie damy się ponieść emocjom, skorzysta na tym nasz portfel. Ta zasada zwykle sprawdza się zarówno na zakupach, jak i w inwestowaniu – twierdzi Adam Łukojć.

Jakich jeszcze zasad należy przestrzegać? – Najważniejsza z nich jest maksyma: pozwól zyskom rosnąć, a straty szybko ucinaj. Niestety, praktyka często jest zupełnie inna i wynika z psychologii. Inwestorzy nie chcą pogodzić się ze stratą. Dlatego zdecydowanie zbyt długo trzymają tracące na wartości akcje. Jednocześnie zyskowne transakcje są kończone zbyt szybko. Dlatego profity z nimi związane nie zawsze pokrywają straty z mniej udanych inwestycji – mówi Łukasz Bugaj.

Poza tym inwestorzy niesłusznie stronią od bardziej pasywnych metod inwestowania. Na przykład nie doceniają (lub nawet nie są świadomi ich istnienia) funduszy ETF odwzorowujących zmiany indeksów. Fundusze takie w ostatnim czasie zdobyły na świecie ogromną popularność, czego nie można powiedzieć o ETF notowanych na warszawskim parkiecie.

Tego typu fundusze mają wiele zalet, szczególnie z punktu widzenia początkujących inwestorów. Umożliwiają stosunkowo proste – i przy niskich kosztach – rozpoczęcie przygody z giełdą. Ponadto, jak podkreśla Łukasz Bugaj, chronią inwestora przed stratami w czasie hossy; takie straty muszą być szczególnie frustrujące. ©?

Pułapki czyhające na inwestorów

Efekt utopionych kosztów

– Inwestorzy zbyt długo trzymają taniejące akcje, choć z wielu powodów bardziej opłacalne byłoby ich odsprzedanie. Im większe środki (pieniądze, energię, zaangażowanie) włożyliśmy w jakiś projekt inwestycyjny, tym większa nasza niechęć do rezygnacji z tego projektu, bez względu na szansę jego powodzenia.

Nadmierny optymizm

– Inwestorzy często mają nierealistyczne przekonanie, że decyzje, które podejmują, muszą przynieść pozytywne efekty.

Pułapka „zakotwiczenia”

– Inwestor kupuje akcje po konkretnej cenie i ta cena stanowi dla niego punkt odniesienia. W takiej sytuacji często wydaje się mu, że nawet jeśli cena akcji spadnie, to prędzej czy później „musi” wrócić do poziomu z dnia zakupu.

Pułapka „potwierdzenia”

– Często popełnianym błędem jest poszukiwanie lub interpretowanie napływających informacji w taki sposób, aby uzyskać potwierdzenie swoich wcześniejszych opinii.

Od kilku miesięcy jesteśmy świadkami mocnych wzrostów na warszawskiej giełdzie. Indeks WIG, w skład którego wchodzi ponad 400 spółek, od początku roku urósł kilkanaście procent. A jednak nie wszyscy inwestorzy zarabiają.

– Gdy hossa trwa w najlepsze, strata na giełdzie musi być szczególnie bolesna. Po takim doświadczeniu cenna jest autorefleksja, dlaczego większość inwestorów zarobiła, a my nie – mówi Adam Łukojć, zarządzający w Allianz TFI.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Portfel inwestycyjny
Inflacja uderzyła w oprocentowanie obligacji skarbowych. Jak nie stracić?
Rynki finansowe
Jak Chiny zarzynają kurę znoszącą złote jaja
Portfel inwestycyjny
Centra usług: szlifujący się diament
Portfel inwestycyjny
Inwestorzy w oczekiwaniu na obniżki stóp procentowych
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Portfel inwestycyjny
Przy wysokim wzroście płac w 2024 r. oszczędności Polaków mogą dalej rosnąć