Na jakie spółki stawiają fundusze

Transakcje dużych inwestorów mogą być cenną wskazówką dla pozostałych uczestników rynku.

Publikacja: 15.03.2017 18:29

Na jakie spółki stawiają fundusze

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Gdy fundusze inwestycyjne zarządzane przez TFI czy fundusze emerytalne (OFE) chętniej kupują akcje spółek notowanych na warszawskim parkiecie niż je sprzedają, to z reguły dobra wiadomość dla innych inwestorów (można spodziewać się dobrej koniunktury). Ale ważne jest także, jakie akcje kupują. Analizując to drobni inwestorzy mogą wyciągać wnioski dotyczące ich własnych portfeli.

Znawcy rynku na zakupach

W tym roku krajowe fundusze inwestycyjne są bardzo aktywne wśród kupujących. Sprzyjają temu zwiększone napływy gotówki od klientów i dobra koniunktura na naszej giełdzie.

TFI PZU na cel wzięło głównie większe przedsiębiorstwa, np. Bogdankę i Eneę. W obu tych spółkach fundusze tego TFI przekroczyły próg 10 proc. udziału w kapitale. Ponadto TFI zwiększyło udziały w Polnordzie i spółkach o ukraińskim rodowodzie działających w przemyśle spożywczym: Astarcie i Kernelu.

Na celowniku TFI PZU znalazł się również Ciech. W wyniku ostatnich transakcji, które ujawniono na początku marca, fundusze towarzystwa już po raz kolejny zwiększyły zaangażowanie w tej chemicznej spółce. Obecnie towarzystwo ma już ponad 12-proc. udział w kapitale Ciechu. Warto przypomnieć, że TFI PZU ujawniło się w akcjonariacie spółki we wrześniu ubiegłego roku. Wtedy przekroczyło próg 5 proc. Następnie w styczniu tego roku, po dokupieniu akcji, poinformowało, że ma już ponad 10 proc.

Altus TFI z kolei upodobał sobie mniejsze firmy. W ciągu ostatnich miesięcy zwiększał zaangażowanie w akcjonariacie BSC Drukarni Opakowań, Compu, Elektrotimu, Mercora czy Relpolu. Ponadto powiadomił, że przekroczył próg 5 proc. w akcjonariacie Ferro oraz Tower Investments.

Swoich zwolenników miały także: Ergis, Polnord, Relpol czy Sanok RC.

Otwarte fundusze emerytalne mocniej zainteresowały się prywatnym operatorem pocztowym Integer. W tym przypadku chodzi o skorzystanie z ogłoszonego niedawno (przez Rafała Brzoskę i fundusz private equity) wezwania do sprzedaży akcji spółki.

Fundusz Nationale–Nederlanden jako kupujący pojawił się w TIM-ie i Briju. Co ciekawe, akcje tej drugiej spółki w ostatnich dniach mocno potaniały w związku z informacją o silnym spadku przychodów i zysków firmy w czwartym kwartale. Jak widać, specjaliści także podejmują nietrafione decyzje, choć mają wiedzę, doświadczenie i starają się dobrze poznać spółkę.

Pozostałe OFE miały w tym roku nieco więcej szczęścia. Aegon OFE ujawnił się w akcjonariacie Polnordu, a Aviva OFE zwiększył stan posiadania w Sanok RC. Obie spółki na razie nie zawodzą.

Dobry kierunek

Jak zauważa Marcin Materna, dyrektor działu analiz w Millennium DM, sam fakt, że fundusz zainteresował się akcjami danej spółki (i nie pojawiła się jednocześnie informacja, że inny duży inwestor jest stroną sprzedającą), może być informacją pomocną w inwestowaniu.

– Można założyć, że fundusz zwietrzył okazję i skupuje papiery, a nie jedynie zareagował na pojawiającą się podaż, chcąc uprzedzić konkurentów. Analogicznie, samo zmniejszenie zaangażowania w akcjonariacie przez fundusz, bez zwiększenia zaangażowania ze strony innego funduszu, powinno być odbierane negatywnie – wyjaśnia ekspert Millennium DM.

Jego zdaniem reguły te sprawdzają się częściej w małym firmach niż w większych. Należy pamiętać także, że progi, o przekroczeniu których fundusze muszą informować, są sztywne. Fundusz dalej może sprzedawać czy kupować akcje, nie informując o tym do momentu przekroczenia kolejnego progu. Z kolei informacja o zejściu z udziałami poniżej 5 proc. może sugerować, że fundusz chce się pozbyć całego pakietu.

Kopiowanie strategii

Jak przyznaje Kamil Hajdamowicz, analityk BM Banku BGŻ BNP Paribas, kopiowanie strategii funduszy może przynieść zyski.

– Warto jednak pamiętać, że decyzje inwestorów instytucjonalnych opierają się często na niepewnych założeniach dotyczących przyszłości i pozytywny scenariusz nie musi się wcale sprawdzić. Często też zakup akcji określonych firm wynika z faktu, że na rynku brakuje wystarczającej liczby atrakcyjnych pod względem wycen spółek z dobrymi perspektywami. Trzeba też odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wzrost kursu określonej spółki wynika z poprawy jej sytuacji, czy też z ogólnego nastawienia do określonej branży – zauważa Kamil Hajdamowicz.

Reakcja rynku

Część transakcji funduszy została zauważona przez inwestorów, co skutkowało wzrostem kursu spółki. Tak było w przypadku Polnordu (dwa fundusze w ostatnim czasie zwiększyły stan posiadania) czy Mercoru (jedno z TFI dwukrotnie informowało o zakupie pakietów akcji). Wpływ komunikatów o zwiększeniu zaangażowania w spółce okazuje się często krótkotrwały. W dłuższej perspektywie główną rolę odgrywają fundamenty spółki. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w Elektrotimie, gdzie w połowie lutego jedno z TFI przekroczyło próg 10 proc. Po kilkudniowym wzroście kurs akcji powrócił do poziomu sprzed komunikatu.

Gdy fundusze inwestycyjne zarządzane przez TFI czy fundusze emerytalne (OFE) chętniej kupują akcje spółek notowanych na warszawskim parkiecie niż je sprzedają, to z reguły dobra wiadomość dla innych inwestorów (można spodziewać się dobrej koniunktury). Ale ważne jest także, jakie akcje kupują. Analizując to drobni inwestorzy mogą wyciągać wnioski dotyczące ich własnych portfeli.

Znawcy rynku na zakupach

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Bezpieczna przystań, czyli po co oszczędzać w złocie
Portfel inwestycyjny
Inflacja uderzyła w oprocentowanie obligacji skarbowych. Jak nie stracić?
Rynki finansowe
Jak Chiny zarzynają kurę znoszącą złote jaja
Portfel inwestycyjny
Centra usług: szlifujący się diament
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Portfel inwestycyjny
Inwestorzy w oczekiwaniu na obniżki stóp procentowych
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży