Interes klienta jest nadrzędny

Chcemy jasno pokazać klientom, co mamy w funduszach – mówi prezes PKO TFI Piotr Żochowski.

Publikacja: 23.12.2018 15:47

Interes klienta jest nadrzędny

Foto: materiały prasowe

To nie był dobry rok dla rynku kapitałowego oraz branży TFI, z których większość notuje odpływy kapitału. Ale chyba trudno dziwić się klientom?

Piotr Żochowski: Patrząc na zachowanie klientów, szczególnie instytucjonalnych, mam wrażenie, że marka PKO cieszy się zaufaniem i jest postrzegana jako bezpieczna przystań. Nie chcę mówić, że negatywne wydarzenia, jakie miały w tym roku miejsce na rynku nam pomagają, ale raczej nie przeszkadzają. Co do samej KNF, to nasz kontakt z nadzorcą nie zmienił się w ostatnim czasie. Zwykle w sprawach codziennych rozmawiamy z osobami na niższych stanowiskach, które pracują tam od lat. Wydaje mi się też, że odnoszenie ostatnich wydarzeń do całej instytucji jest dla pracujących tam osób krzywdzące.

Widać jednak kryzys zaufania do rynku kapitałowego?

W takich sytuacjach najważniejsze jest zaufanie do marki. Przypomnę, że niebawem Grupa Kapitałowa PKO będzie obchodzić 100-lecie istnienia. To daje do myślenia. Są firmy, które mają własne, wewnętrzne standardy na tyle rozwinięte i silne, że działają w ramach obowiązującego prawa i oczekiwań nadzorcy, a ponadto zawsze kierują się interesem klienta jako nadrzędnym. I uważam, że my jesteśmy jedną z takich firm. Nie chcę używać górnolotnych określeń typu „misja”, ale na pewno zaufanie klienta jest tym, o czym stale każdy u nas pamięta. Oczywiście nie jesteśmy jedynymi na rynku, którzy działają w taki sposób.

Musi pan jednak przyznać, że pod wieloma względami PKO TFI jest łatwiej niż wielu innym towarzystwom, choćby jeśli chodzi o sprzedaż?

Na rynku są bardzo różne firmy, z krótszą i dłuższą historią, rozwinięte i w początkowej fazie budowy biznesu, niemające własnej sieci dystrybucji. Gra się takimi kartami, jakie się ma. My oczywiście jesteśmy beneficjentami doskonale działającej sieci dystrybucji PKO Banku Polskiego. Wydaje mi się, że chwilowe problemy ze sprzedażą, które obserwujemy dziś na rynku, dotyczą kilku głównie mniejszych TFI, gdzie być może pewne rzeczy nie zostały przypilnowane. Żadna z tych firm nie jest częścią dużej polskiej bądź zagranicznej grupy kapitałowej.

Dlaczego na stronach PKO TFI publikowane są wyceny funduszy zamkniętych, skoro większość TFI zdecydowało się je ukryć w związku ze stanowiskiem KNF w tej sprawie?

Publikujemy wyceny niektórych FIZ raz na miesiąc bądź kwartał. Naszym zdaniem można je pokazywać. W tym miejscu chciałem dodać, że od 15 grudnia, czyli począwszy od raportów za listopad, zaczęliśmy co miesiąc publikować w całości składy portfeli wszystkich funduszy otwartych, które działają zarówno pod marką PKO, jak i Gamma. Chcemy jasno pokazać klientom, co mamy w funduszach. Dziś nikt nie robi tego tak często. Myślę, że problemy niektórych TFI zaczęły się właśnie od tego, że klienci nie do końca wiedzieli, co kupują.

I stąd ta decyzja?

Tak. Do tego kroku skłoniły nas doświadczenia ostatnich miesięcy – nieraz otrzymywaliśmy pytania, czy jakieś papiery znajdują się w naszych funduszach. Nam do tej pory udało się uniknąć problemów, z którymi musiało zmierzyć się wiele innych TFI. Chcemy być jeszcze bardziej transparentni. W połowie roku odeszliśmy od wyceny liniowej nienotowanych papierów znajdujących się w portfelach naszych funduszy. To kolejny krok w stronę transparentności.

Rozumiem, że pytania dotyczyły głównie papierów dłużnych?

Tak, zaczęło się od GetBacku. Nigdy nie mieliśmy w portfelach ani akcji, ani obligacji tej spółki, więc jedyne co mogliśmy zrobić w tej sytuacji, to zamieścić takie ogłoszenie na naszej stronie. Ostatnie miesiące przyniosły jednak więcej problemów niektórych emitentów na rynku obligacji korporacyjnych, które – jak wiemy – są słabiej zabezpieczone niż kredyty bankowe. W tej chwili mamy bardzo dobrą sytuację gospodarczą, która powoduje, że firmy w większości nie mają problemów. Choć, jeśli przy takim tempie wzrostu gospodarczego jak dziś niektóre firmy mają problem ze spłatą zobowiązań, to warto się zastanowić, co się stanie, gdy gospodarka nie będzie rozwijać się aż tak szybko.

Publikacja pełnych portfeli może być cenną informacją dla konkurencji.

Owszem, ale nie ma się czego obawiać. Publikacja całych portfeli będzie przede wszystkim dobra dla dystrybutorów, którzy tak naprawdę mają największy wpływ na wybory klientów. Pomimo że rozwijają się kanały internetowe dystrybucji, to przewiduję, że w kolejnych latach utrzyma się na rynku model dystrybucji w bankach czy domach maklerskich. Zatem dystrybutor będzie miał duży wpływ na decyzję klienta.

Jest pan bardziej zadowolony z tegorocznej sprzedaży czy wyników funduszy?

Co do wyników to w związku z sytuacją na rynkach trudno znaleźć pozytywy, choć warto zwrócić uwagę, że niektóre nasze fundusze akcji i tak straciły sporo mniej, niż w przypadku konkurencji. Jestem za to bardzo zadowolony z tegorocznej sprzedaży funduszy. Przypomnijmy, że ten rok zaczynaliśmy świeżo po zakupie KBC TFI (dziś Gamma). Niektórzy mieli wówczas obawy przed utratą dotychczasowych klientów tego towarzystwa. Tymczasem sprzedaż netto funduszy Gamma od początku roku przekracza 700 mln zł. To pokazuje, że zakup podziałał na klientów przekonująco, a nawet udało nam się pozyskać nowych. Nasza całkowita sprzedaż netto od początku roku dla obu marek PKO i Gamma łącznie, zbliża się do rekordowej wartości 7 miliardów złotych.

Jakie są plany funduszy na przyszły rok?

Mamy bardzo szeroką ofertę, chcemy ją więc uporządkować po przejęciu KBC. W przyszłym roku planujemy przenieść fundusze Gamma na platformę naszego agenta transferowego tak, by stały się dostępne w naszym systemie transakcyjnym na stronie internetowej. Uruchomimy również fundusz parasolowy z wydzielonymi subfunduszami cyklu życia pod PPK.

Nie obawia się pan, że duże państwowe firmy zechcą otworzyć własne TFI (niektóre już mają) i w ich ramach prowadzić PPK?

Jest to oczywiście możliwe, ale raczej mało prawdopodobne. PPK są na tyle niskomarżowym produktem, że nie miałoby to uzasadnienia ekonomicznego. Łatwiej i taniej jest powierzyć zarządzanie nimi innym instytucjom, niż tworzyć własne. Warto zauważyć, że opłaty za zarządzanie funduszami w ramach PPK mają tylko górny limit. Moim zdaniem opłaty te, w zależności od ekspozycji na ryzyko, powinny być zróżnicowane. Trudno uzasadnić ten sam poziom opłat za zarządzanie w przypadku funduszy o najkrótszym horyzoncie czasowym, będącymi de facto funduszami obligacji, a funduszami o najdłuższym horyzoncie, składającymi się praktycznie z samych akcji. Z pewnością będzie to brane pod uwagę przez dużych klientów, którzy będą zapewne organizować przetargi w sprawie PPK.

Przyszły rok to także początek obowiązywania limitów opłat w funduszach otwartych. Jak zmieni się rynek?

Myślę, że opłaty będą spadać szybciej, niż to będzie wynikało z rozporządzenia.

Jaki będzie przyszły rok na GPW? Jest szansa na powrót „misiów” do łask?

Naszym zdaniem małe i średnie spółki w przyszłym roku wciąż będą pod presją rosnących kosztów wynagrodzeń i prawdopodobnie energii elektrycznej, co nadal będzie wywoływać presję na marże. Trudno będzie im poprawiać wyniki. Pamiętajmy, że biznes wielu z nich opiera się na eksporcie do Europy Zachodniej, gdzie konkurują z firmami z innych części świata. Dlatego traktowałbym ten segment bardzo selektywnie.

Rynek Kapitałowy
Polskie akcje z brzydkiego kaczątka zamieniły się w pięknego łabędzia
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Rynek Kapitałowy
W co inwestować w 2024 roku. Specjaliści polecają
Rynek Kapitałowy
Duże spółki z WIG20 na celowniku inwestorów. Które wybrać?
Rynek Kapitałowy
Branże z GPW, które mogą pozytywnie zaskoczyć po zmianie rządu
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Rynek Kapitałowy
W Revolut moża handlować akcjami spółek z Europy od 1 euro