Dolar, czyli waluta świata

Dolar amerykański (w skrócie USD – United States dollar) niezmiennie od dziesięcioleci pozostaje główną walutą rozliczeniową na naszym globie. Chociaż wielu ludzi niejednokrotnie wróżyło schyłek jego panowania i w tych rozważaniach miało go zastąpić euro, czy nawet chiński juan, to środek płatniczy największej gospodarki świata wciąż dumnie może chwalić się określeniem King Dollar.

Złoty dolar

Historia dolara (nazwa wzięła się od czeskiego srebrnego talara) jako amerykańskiej waluty sięga lipca 1785 roku, gdy Kongres Kontynentalny wyemitował go po raz pierwszy. Wcześniej po ogłoszeniu niepodległości na terenie Stanów posługiwano się dolarem hiszpańskim i tzw. kontynentalnym, ale dopiero decyzja Kongresu, poprzedzona założeniem przez Roberta Morrisa Banku Ameryki Północnej, była realnym początkiem funkcjonowania tego środka płatniczego. Dodatkowo w celu uniknięcia hiperinflacji do konstytucji wprowadzono zakaz druku pieniędzy przez poszczególne Stany. Na początku dolar był rozliczany zarówno w srebrze, jak i w złocie, by ostatecznie jego srebrna postać została wycofana z obiegu w 1873 roku, a od 1900 r. można go było wymieniać jedynie na królewski kruszec. Kolejnym istotnym wydarzeniem były dekrety prezydenta Franklina D. Roosevelta z lat 30. XX wieku. Nakazywały one wszystkim amerykańskim obywatelom sprzedaż prywatnie posiadanego złota po stawkach ustalonych przez państwo. Równoczesne zwiększenie ceny za uncję doprowadziło do dewaluacji dolara. Kres wspólnej historii złota i “zielonego” położył w 1973 r. inny przywódca, a mianowicie Richard Nixon, który ostatecznie zrezygnował z powiązania ich ze sobą, dzięki czemu USD stał się walutą płynną. Właśnie to wydarzenie przez wielu uznawane jest za początek współczesnego międzynarodowego rynku walutowego, na którym wartość środka płatniczego jest określana wyłącznie w stosunku do innej waluty, a nie w przeliczeniu na cenę danego kruszcu (co było podstawą funkcjonowania wcześniejszego systemu z Bretton Woods).

Władza nad dolarem

Rozmawiając o amerykańskiej walucie, nie można nie wspomnieć o instytucji, która sprawuje nad nią władzę. System Rezerwy Federalnej, potocznie zwany Rezerwą Federalną lub Fedem (skrót  od ang. Federal Reserve System), został powołany na mocy ustawy z 1913 roku, która oczywiście później była wielokrotnie nowelizowana. Rezerwa pełni funkcję banku centralnego USA, czyli moglibyśmy ją nazwać odpowiednikiem Narodowego Banku Polski. Najistotniejsze postanowienia w ramach działania Fed podejmuje Rada Gubernatorów, która zbiera się 8 razy w roku, aby decydować m.in. o podaży pieniądza. Głównie czyni to poprzez skup (więcej gotówki na rynku) lub sprzedaż (mniej gotówki na rynku) prywatnym bankom obligacji rządowych. W rzeczywistości środki te nie są fizycznie przenoszone, a zmienia się jedynie stan rachunku gotówkowego banku komercyjnego, który prowadzony jest w banku centralnym. Jednak ciałem, które należałoby uznać za najistotniejsze dla funkcjonowania państwa (i świata) jest FOMC (Federal Open Market Committee), czyli Federalny Komitet ds. Otwartego Rynku. Ponieważ to w jego ramach spotyka się Rada Gubernatorów i 5 (z ogólnej liczby 12) przedstawicieli banków Rezerwy Federalnej, to realnie właśnie na tych posiedzeniach zapadają też decyzje dotyczące stopy dyskontowej – oficjalnie regulowanej przez Radę Dyrektorów każdego z banków Rezerwy Federalnej – jak też wysokości rezerw obowiązkowych utrzymywanych przez banki, a ustalanych przez Radę Gubernatorów.

King Dollar

Za podstawę siły dolara można oczywiście uznać format gospodarczy i polityczny USA. Waluta największej gospodarki świata i jedynego państwa uznawanego za supermocarstwo zgodnie z logiką powinna zajmować dominującą pozycję na globalnym rynku walutowym. Przecież w naturalny sposób wszystkie amerykańskie firmy chcą dokonywać transakcji we własnej walucie. Wielu inwestorów (zarówno prywatnych, jak i instytucjonalnych) kupuje też dolary w mniej pewnych czasach, ponieważ pokładają ogromne zaufanie w tamtejszym rynku. Dodatkowo ceny większości towarów (obojętnie od miejsca handlu) są wyrażone w USD. Wartość ropy naftowej i innych surowców kopalnych, metali (szlachetnych i przemysłowych), czy nawet produktów rolnych jest wyrażona właśnie w amerykańskim dolarze. Tego stanu rzeczy nie zmieniły nawet kolejne kryzysy finansowe, które często swój początek miały na amerykańskiej ziemi. Według ostatnich danych Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) z kwietnia 2019 r. (publikowane są co 3 lata) dolar amerykański był stroną w przypadku aż 88% wszystkich transakcji na rynku walutowym, który dodatkowo osiągnął rekordowy dzienny obrót na poziomie 6,6 bln USD. Nie powinno nas już dziwić, że także ta wartość wyrażona jest w “zielonym”. W porównaniu do ostatniego odczytu handel na rynku walutowym wzrósł o 29%, a pozycja dolara wciąż jest niezachwiana, co pokazuje jaką siłą i sentymentem dysponuje ten środek płatniczy. Dla jeszcze lepszego kontekstu warto w tym miejscu wspomnieć, że odsetek transakcji dla kolejnych walut z tej listy, czyli dla euro i jena, wynosi odpowiednio 32% i 17%.

“Zielony” i inni

Skoro mowa o handlu na rynku walutowym, za którego podstawę możemy już z czystym sumieniem uznać dolara amerykańskiego, to powinniśmy wspomnieć o tzw. majors, czyli najważniejszych parach walutowych świata. Zaliczamy do nich EUR/USD, czyli parę euro i dolara, GBP/USD (funt szterling i dolar), USD/JPY (para z jenem japońskim), a także AUD/USD, NZD/USD, USD/CAD, czyli pary dolara amerykańskiego z dolarami australijskim, nowozelandzkim i kanadyjskim oraz para USD/CHF, czyli “zielony” z frankiem szwajcarskim. Także lokalnie jednym z najważniejszych wyznaczników siły naszego złotego jest jego kurs w stosunku do dolara. Aktualny kurs dolara według najpopularniejszych par walutowych można śledzić tutaj: https://www.walutomat.pl/kursy-walut/usd-pln/

Dolar nie tylko amerykański

Dolar jest oficjalną walutą nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale również wielu innych państw. Należą do nich m.in. Portoryko, Mikronezja, Ekwador, Palau, Salwador, Timor Wschodni, Wyspy Marshalla, Zimbabwe, czy Mariany Północne. W ostatnim czasie wspomina się nawet o możliwości przyjęcia USD jako waluty w Wenezueli. Chociaż od wielu lat jest ona skonfliktowana z USA, to nieodpowiedzialna polityka tamtejszych władz doprowadziła do hiperinflacji i kryzysu gospodarczego, a tamtejszy boliwar (VEF), pomimo dewaluacji sprzed 2 lat, nie jest wart wiele więcej niż papier, na którym jest drukowany (1 USD = 9.98750 VEF).

Dolar na ratunek?

Mimo wysiłków wielu krajów, czy też różnego rodzaju organizacji i społeczności,  amerykański dolar pozostaje najważniejszą walutą. Nie zastąpiło go euro, a chiński juan (chociaż Chiny są drugą gospodarką świata) odpowiada za zaledwie ok. 2% globalnego handlu. Sytuacji nie zmieniły też popularne w swoim czasie kryptowaluty (najsłynniejsza to Bitcoin), które pozostają poza kontrolą państw i banków centralnych, co dla wielu inwestorów jest równoznaczne z brakiem zaufania. Kolejne kryzysy gospodarcze (z jednym właśnie się mierzymy) mogą w przyszłości wywrócić sytuację na rynkach, ale na razie (i zapewne jeszcze długo) wszyscy musimy się pochylić dolarowi i zakrzyknąć: hail to the king!

Materiał Promocyjny 

Mogą Ci się również spodobać

Sprawdźmy, które spółki „dowiozą” swoje cele finansowe

Nie wszystkim giełdowym firmom uda się zrealizować cele finansowe na ten rok. Wyniki finansowe ...

Na GPW można było zarobić

W minionym roku akcje polskie przyniosły zarówno najwyższe zyski, jak i najgłębsze straty. Skoncentrowany ...

Setki firm chętnych na III filar

O skokowym wzroście zainteresowania PPE nie tylko mówią TFI, ale też potwierdzają go dane ...