Kancelarie pomagają, ale trzeba zachować ostrożność

123 rf

Bywa, że ugoda jest korzystna dla ubezpieczyciela i kancelarii, ale nie dla poszkodowanego

Poszkodowani w wypadkach komunikacyjnych często korzystają z usług kancelarii odszkodowawczych. I nie zawsze dobrze na tym wychodzą. Kancelarie oferują pomoc przy dochodzeniu odszkodowań i zadośćuczynień z komunikacyjnego ubezpieczenia OC. Niestety, zaniżanie wypłat to bardzo częsta praktyka. Ubezpieczyciele sami przyznają, że niskie zadośćuczynienia są przez nich traktowane jako punkt wyjścia do dalszych negocjacji. Towarzystwa liczą się z tym, że poszkodowani wystąpią na drogę sądową.

Wykorzystują to kancelarie odszkodowawcze, które kilka lat temu wyrastały jak grzyby po deszczu. Nie podlegają one nadzorowi. Pośrednikiem i doradcą może zostać każdy, dlatego oprócz profesjonalistów trafiają się hochsztaplerzy. Zdarzały się przypadki oszustw; odszkodowania wypłacone przez ubezpieczycieli były przejmowane przez nieuczciwych pośredników.

W czym pomogą kancelarie

Wynagrodzenie kancelarii jest prowizyjne, więc najchętniej zajmują się one sprawami, w których wartość przedmiotu sporu jest wysoka. Są to głównie bardzo poważne wypadki, gdy zginął człowiek albo gdy ktoś stał się inwalidą.

Odszkodowania z komunikacyjnego OC należne w razie śmierci lub inwalidztwa mogą sięgać nawet kilkuset tysięcy złotych. Prowizje kancelarii wynoszą przeciętnie 20-30 proc. tej sumy. Są to więc niemałe kwoty.

Kancelarie chętnie zajmują się także dochodzeniem zadośćuczynienia za śmierć bliskich (osiem lat temu zezwoliły im na to przepisy). W tego typu sprawach zasądzane kwoty dochodzą nawet do miliona złotych. Osoby ranne w wypadkach komunikacyjnych często znajdują się w tak ciężkim stanie, że trudno im samodzielnie walczyć o swoje prawa. Podobnie jest z bliskimi ofiar wypadków. Do tego postępowanie sądowe wiąże się z koniecznością wyłożenia wysokich kwot na opłaty sądowe, z których sądy niechętnie zwalniają. Opłaty zależą od wysokości przedmiotu sporu, więc w przypadku żądania od ubezpieczyciela wysokich sum, a tak jest np. z zadośćuczynieniem za krzywdę, sięgają one kilku tysięcy złotych. Nie każdego stać na wyłożenie takich pieniędzy na poczet postępowania sądowego, którego efekt jest niepewny.

W takich sytuacjach pomoc pośredników i doradców odszkodowawczych jest przydatna, tym bardziej, że firmy te często nie wymagają płacenia im z góry, a nawet pomagają pokryć koszty sądowe. Niestety, nie zawsze stosują uczciwe praktyki.

Uważaj, co podpisujesz

Zdarza się, że kancelarie szukają klientów w nieuczciwy sposób, na przykład w szpitalach. Niekiedy nie mają odpowiednich środków na prowadzenie sprawy i z tego powodu zgadzają się na niekorzystne rozwiązania dla poszkodowanych. Trafiają się też pośrednicy nieprofesjonalni, którzy nie mają pojęcia o ubezpieczeniach.

Chcąc jak najlepiej zabezpieczyć swoje interesy, przed podpisaniem umowy z kancelarią odszkodowawczą trzeba sprawdzić dane rejestracyjne firmy. Należy zwrócić uwagę na to, kiedy kancelaria rozpoczęła funkcjonowanie, w jakiej formie prawnej działa, jaki ma adres. Dobrze jest też wylegitymować osobę, która reprezentuje firmę i poprosić ją o okazanie pełnomocnictwa.

Kolejnym krokiem powinno być sprawdzenie, kto i w jaki sposób będzie zajmował się sprawą oraz czego będzie żądał od towarzystwa ubezpieczeniowego. Warto upewnić się, czy kancelaria ma osoby uprawnione do występowania przed sądem (radca prawny, adwokat). Istnieją listy, na których ich nazwiska powinny się znajdować. Jeśli ich tam nie ma, istnieje ryzyko, że kancelaria będzie za wszelką cenę dążyła do ugody pozasądowej.

Przed powierzeniem sprawy kancelarii trzeba przeanalizować dokumenty, które się podpisuje. Klient powinien oczywiście otrzymać podpisaną umowę. Ustalając wynagrodzenie trzeba sprawdzić, za co jest ono pobierane, co firma zrobi za daną opłatę.

Nie zawieraj pochopnie ugody

Zdarza się, że kancelarie odszkodowawcze działając w imieniu poszkodowanego podpisują z ubezpieczycielem ugodę, która jest korzystna dla towarzystwa i dla kancelarii, ale nie dla klienta. Zawarcie ugody zamyka drogę do dalszych roszczeń.

Jest to szczególnie istotne wtedy, gdy propozycja dotyczy tzw. kapitalizacji renty. Chodzi o sytuacje, w których ubezpieczyciel zamiast np. 2000 zł renty co miesiąc do końca życia proponuje np. 500 tys. zł do ręki. Takie rozwiązanie chętnie akceptują niektóre kancelarie, bo są w stanie od razu dostać wysoką prowizję i zamknąć sprawę bez prowadzenia postępowania sądowego. Poszkodowany ponosi jednak ryzyko, że gdy skończą się wypłacone jednorazowo pieniądze, nie będzie miał już podstaw do żądania dopłaty od ubezpieczyciela. Dlatego przed podpisaniem takiej ugody warto się zastanowić, czy zabezpiecza ona odpowiednio nasze interesy. Decyzji nie wolno podejmować pod wpływem presji ze strony pełnomocnika.

Opinia

Marcin Jaworski | ekspert w Biurze Rzecznika Finansowego

Radzę przede wszystkim nie podpisywać umowy z kancelarią odszkodowawczą „w biegu”, np. w szpitalu, świeżo po wypadku. Przedstawiciel kancelarii będzie nalegał, ale nie warto się spieszyć. Jedno co trzeba zrobić przy pierwszym kontakcie z nim, to poprosić o wzór umowy. Z pewnością pojawią się kolejni przedstawiciele innych kancelarii i wtedy będzie można porównać warunki, jakie oferują. Dopiero wtedy, po negocjacjach, można podpisać umowę.

Co warto negocjować? Przede wszystkim wysokość prowizji i sposób jej naliczania. Prowizja powinna być pobierana tylko od świadczeń jednorazowych. Wypłata renty czy zwrot kosztów leczenia nie powinny być obciążone prowizją.

Na jakie zapisy się nie zgadzać? Na przykład na taki, że cała korespondencja dotycząca sprawy jest wysyłana przez ubezpieczyciela tylko pełnomocnikowi. Pozbawiamy się w ten sposób możliwości monitorowania postępu w sprawie i oceny jakości pracy kancelarii. W takiej sytuacji klient nie będzie nawet wiedział, że ubezpieczyciel wypłacił pieniądze. A nieuczciwa kancelaria może go zwodzić twierdząc, że „wciąż czekamy na przelew”. Dlatego klient powinien dostawać do wiadomości całą korespondencję między kancelarią a ubezpieczycielem. Warto przypomnieć, że w ostatnim czasie Komisja Nadzoru Finansowego zarekomendowała towarzystwom kierowanie korespondencji także na adres poszkodowanego.

Idealnym rozwiązaniem byłoby ustalenie w umowie, że kwota przelewana przez ubezpieczyciela jest od razu przez niego dzielona w ustalonej proporcji i trafia na konta: kancelarii oraz klienta. Klient unika w ten sposób ryzyka, że kancelaria nie rozliczy się z nim z otrzymanych sum.

Mogą Ci się również spodobać

Styl jazdy kierowcy wpłynie na wysokość składki

Nowa marka – YU! – dzięki współpracy z Yanosikiem zaoferuje niedrogie polisy OC. Przed ...

Sprzedaż auta: co ze składką za polisę OC

Trzeba poinformować towarzystwo o zmianie właściciela auta. W przeciwnym razie mogą być problemy Sprzedałam ...

ubezpieczenie szkolne

Ubezpieczenie szkolne dla dziecka. Czy warto je kupić?

Polisy NNW dla dzieci i młodzieży są nieobowiązkowe, ale mogą się przydać. Zgodnie z ...