Czy stać nas na obniżenie wieku emerytalnego?

W czasie dyskusji nad podniesieniem wieku emerytalnego zwolennicy tego kroku przekonywali, że musimy dłużej pracować, bo to przyczyni się do większego wzrostu gospodarczego.

Publikacja: 13.05.2015 15:36

Maciej Rogala, ekspert ds. dobrowolnych planów emerytalnych, szkoleniowiec specjalizujący się w sprz

Maciej Rogala, ekspert ds. dobrowolnych planów emerytalnych, szkoleniowiec specjalizujący się w sprzedaży produktów inwestycyjnych

Foto: Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek

W czasie dyskusji nad podniesieniem wieku emerytalnego zwolennicy tego kroku przekonywali, że musimy dłużej pracować, bo to przyczyni się do większego wzrostu gospodarczego, czytaj: pracując w wieku 66 lat będziemy budowali świetlaną przyszłość Polski. Według mnie takie wypowiedzi świadczą o jednym: mamy do czynienia z osobami, które we wszystkich sprawach widzą wyłącznie jeden aspekt (gospodarczy).

Wróćmy do fundamentów, czyli do uzasadnienia konieczności istnienia systemu emerytalnego.

W jakim celu istnieje? Ma gwarantować nam środki do życia na emeryturze. Chyba to nie budzi wątpliwości.

Jakie są gwarancje Państwa w systemie o zdefiniowanej składce (obowiązującym wszystkich nas urodzonych po 1 stycznia 1949 roku)? Emerytury minimalne.

Na czym one polegają? O ile sam nie odłożę tak wysokiej kwoty wystarczającej na sfinansowanie mojej emerytury pomimo opłacania składek przez określony okres czasu (25 lat mężczyźni i 20 lat kobiety), budżet dopłaci nam odpowiednią kwotę.

W nowym systemie przymus Państwa ogranicza się więc do jednego: obowiązku odkładania 19,5 proc. dochodów, w tym celu abym miał za co żyć na emeryturze. Ustalono też określony wiek emerytalny, abym nabrał prawa do emerytury

Przyjmijmy więc, że dochodzi do sytuacji, w której ukończyłem ten wiek i ... kwota zapisanych składek powiększona o określoną stopą waloryzacji (różną dla obu kont w ZUS) wystarczający na dożywotnie świadczenie w kwocie 2 razy wyższej niż minimum (to gwarantowane przez Państwo)? Co w związku z tym powinno dalej nastąpić? No właśnie.

Jakie może być uzasadnienie wpływu Państwa na moją decyzję o przejściu na emeryturę/bądź nie, jeżeli mam wystarczające środki (na skutek przymusu Państwa) do tego aby żyć aż do śmierci bez jakiejkolwiek pomocy Państwa - z własnych, odłożonych pod przymusem pieniędzy? Ja nie widzę żadnego. Rola Państwa kończy się w tym momencie, nie powinno dalej ingerować.

Jednak nie według zwolenników podniesienia wieku emerytalnego, aż do 67 lat, bo oni mówią nam: Pracuj dalej, bo ojczyzna (wzrost gospodarczy) tego wymaga. Jakbym słyszał, gdzieś po cichu dodane: Ty warchole!

Państwo może mi powiedzieć: Musisz pracować dłużej - ale wyłącznie w jednym przypadku - bo odłożyłeś za mało pieniędzy na kontach emerytalnych. Dodając: My (Państwo) gwarantujemy Ci emeryturę minimalną, a więc mamy podstawę, do tego, aby zmusić cię do dłuższej pracy - też można się spierać do jakiego stopnia.

Przejdźmy do drugiego argumentów zwolenników wydłużenia wieku emerytalnego - obniżenie wydatków budżetu.

Przypomnę hasło reformy emerytalnej: MOJE SKŁADKI NA MOJĄ EMERYTURĘ. To miało przekonać nas do tego, że nowy system - o zdefiniowanej składce (indywidualnych kont), jest lepszy od dotychczasowego - o zdefiniowanym świadczeniu. Przekonywano nas: Każdy odkłada składki dla siebie. Każdy otrzyma z systemu tyle ile do niego włożył. Nikt nikomu nie będzie dopłacał i nikt nikomu nie będzie zabierał.

System sprawiedliwy, prosty, czytelny!

Reformę sprzedano nam (tzw. stronie społecznej: związkom zawodowym) w postaci broszurki: Bezpieczeństwo dzięki różnorodności. I cóż tam obiecywano? Mnóstwo. Zacznijmy od pierwszej obietnicy (str. 7): "Moment przejścia na emeryturę byłby indywidualną decyzją każdego ubezpieczonego, który osiągnąłby wymagane minimum wieku, przewidywane (już wówczas zdawano sobie sprawę ze wszystkich zagrożeń demograficznych - zresztą reforma była odpowiedzią na te zagrożenia) na 62 lata dla obu płci"

Dlaczego teraz jest 67 i w dodatku obowiązkowe, skoro odkładam składki dla siebie? Nie wiem.

Czy w związku z tym możliwe jest obniżenie wieku emerytalnego do, na przykład, 63-65 lat?

Tak i aby koszt tej operacji nie był minimalny dla budżetu, można wprowadzić jeden warunek: odłożenia odpowiedniej kwoty środków zapisanych na obu kontach emerytalnych w ZUS, która w przeliczeniu na średnie miesięczne trwanie życia w wieku przechodzenia na emeryturę będzie wyższa niż emerytura minimalna.

W takim przypadku moment mojego przejścia na emeryturę, czy nastąpi w wieku 63 lat czy 67 lat, będzie obojętny z punktu widzenia obciążeń budżetowych.

Oczywiście ktoś może dodać, że budżet "zarobi" na tych osobach, które nie zaczną konsumować "zapisów" na kontach i których zgon nastąpi między 63 a 67 rokiem, bo zapisy na koncie w I filarze nie są dziedziczne. Ale takie "zyski" budżetu, po pierwsze są niewielkie, a po drugie, w mojej opinii niesprawiedliwe w systemie o zdefiniowanej składce (także środki zapisane na koniec w I filarze, podobnie jak na subkoncie powinny być dziedziczne).

Na koniec warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt obowiązującego wieku emerytalnego. Dzisiejsi emeryci przeszli na emeryturę w dużo niższym wieku niż przyszli. Co więcej ich emerytura, pomimo przechodzenia w niższym wieku, jest wyższa (stanowi około 65 proc. ostatnich zarobków), niż tych którzy będą przechodzić w przyszłości (około 30 proc.).

Budżet już zarobił na zmianie systemu emerytalnego przeprowadzonej w 1999 roku - w formie obniżenia świadczeń prawie o połowę. Tak więc ewentualny koszt obniżenia wieku emerytalnego z obecnych 67 lat, do 63-65 lat byłby minimalny, a dodatkowo bardziej spójny z formułą wyliczania świadczeń.

Co jeszcze stanowi ważny argument za obniżeniem "oficjalnego" wieku emerytalnego? To, że będziemy musieli mieć ważny powód aby nie pracować dłużej. W wieku 63 lub 64 lat każdy dodatkowy rok pracy, zacznie podnosić naszą emeryturę o około 10 proc. - w tempie ponad 5 razy szybszym niż obecnie.

Jak to możliwe? Po pierwsze, pracując dłużej zwiększymy zapisane na obu kontach saldo brane pod uwagę przy wyliczaniu emerytury i po drugie, obniży się wskaźnik dalszego średniego trwania życia. W efekcie, wyższa zapisana i zwaloryzowana kwota zostanie podzielona przez mniejszą liczbę miesięcznych wypłat powodując tak wysoki wzrost świadczenia emerytalnego.

W przyszłości będziemy pracować dłużej nie tylko z powodu wysokiej premii za każdy dodatkowy rok pracy. Nie przejdziemy na emeryturę zbyt wcześnie - w ewentualnie obniżonym wieku emerytalnym - przede wszystkim ze strachu przed drastycznym spadkiem poziomu życia.

W czasie dyskusji nad podniesieniem wieku emerytalnego zwolennicy tego kroku przekonywali, że musimy dłużej pracować, bo to przyczyni się do większego wzrostu gospodarczego, czytaj: pracując w wieku 66 lat będziemy budowali świetlaną przyszłość Polski. Według mnie takie wypowiedzi świadczą o jednym: mamy do czynienia z osobami, które we wszystkich sprawach widzą wyłącznie jeden aspekt (gospodarczy).

Wróćmy do fundamentów, czyli do uzasadnienia konieczności istnienia systemu emerytalnego.

Pozostało 93% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami