Zakładowe IKZE?

Świat państwowych emerytur jakie znamy dzisiaj wydaje się odchodzić do przeszłości. Bismarckowski model finansowania emerytur czy podatkowe systemy emerytalne z pewnością nie zagwarantują w przyszłości emerytur, jakie otrzymują emeryci.

Publikacja: 20.10.2014 15:05

Krzysztof Nowak, członek zarządu Mercer Polska

Krzysztof Nowak, członek zarządu Mercer Polska

Foto: Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska

Świat państwowych emerytur jakie znamy dzisiaj wydaje się odchodzić do przeszłości. Bismarckowski model finansowania emerytur (ze składek pracujących), czy podatkowe systemy emerytalne (gdzie emerytury finansowane są nie ze składek, ale pośrednio z podatków) z pewnością nie zagwarantują w przyszłości emerytur, jakie otrzymują dzisiaj Niemcy, Szwajcarzy, czy nawet Polscy emeryci.

Kolejnej epoki baby boomers nie możemy się spodziewać. Potwierdzenie tej tezy znajdziemy w szeregu analiz i badań publikowanych w ostatnich latach, m.in. przez OECD i Bank Światowy. W większości z nich wskazuje się na konieczność stopniowego ograniczania wysokości państwowych zobowiązań emerytalnych, dalsze podwyższanie wieku emerytalnego (w stopniu w jakim wydłuża się średnia oczekiwana długość życia) oraz konieczność większej aktywizacji zawodowej, szczególnie pracowników w wieku +45 (aby zwiększać „bazę" składkową z jednej strony, z drugiej zaś maksymalnie opóźniać moment pobierania przez nich emerytur).

Jednocześnie promowany jest jeszcze inny pomysł na przyszłe bezpieczeństwo emerytalne. Pomysłem tym (co oczywiste wcale nie nowym) są prywatne oszczędności, tj. upowszechnianie wszystkich rozwiązań, które zagwarantowałyby zgromadzenie odpowiednich oszczędności, dzięki którym moglibyśmy samodzielnie finansować nasze wydatki na emeryturze.

Skuteczność tych rozwiązań potwierdzają doświadczenia krajów, które najlepiej radzą sobie z problemami emerytalnymi, Dotyczy to m.in. takich krajów jak Dania, Holandia, Wielka Brytania, Australia, czy Nowa Zelandia. Wszystkie one konsekwentnie rozwijają alternatywne formy gromadzenia środków, zarówno w ramach „publicznych" funduszy kapitałowych (odpowiednik naszych otwartych funduszy emerytalnych - OFE), prywatnych programów zakładowych (nasze pracownicze programy emerytalne – PPE) jak i indywidualnych planów emerytalnych (indywidualne konta emerytalne – IKE oraz indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego – IKZE).

Polski, publiczny system emerytalny ma się wyjątkowo źle w porównaniu do innych krajów Europy. Wartość zobowiązań, jakie Państwo ma w stosunku do wszystkich obecnie zatrudnionych (plus pobierających emerytury), w zależności od przyjętej metody kalkulacji wynosi obecnie od 3 do 4,5 biliona złotych, podczas, gdy PKB Polski to nieco ponad 1,6 biliona złotych. Zobowiązania większe od nas ma jedynie Francja, jednak jest to gospodarka znacznie bogatsza i zdecydowanie bardziej stabilna. Oczywiście nie oznacza to, że polski system emerytalny nie będzie wypłacalny. Wskazuje jednak na to, że może nie być nam dane cieszyć się wysokimi emeryturami w przyszłości.

Istnieje szereg pomysłów na zarządzanie ryzykiem „długu emerytalnego" i Polska niektóre z nich realizuje. Wśród nich warto wskazać m.in.: podwyższanie wieku emerytalnego (mniej emerytów, krótszy czas pobierania świadczenia, większa suma odprowadzanych składek), czy wzrost aktywności zawodowej, szczególnie osób starszych (tutaj również notujemy stały postęp). Oczywiście najbardziej „radykalnym pomysłem" jest obniżenie wysokości emerytur, w praktyce najtrudniejsze do realizacji. Warto zauważyć, że do tej ostatniej grupy w pewnym sensie zaliczyć można koncepcję „emerytury obywatelskiej". Niezależnie od różnic wszystkie te metody mają jedną cechę wspólną, a jest nią brak społecznej akceptacji dla tego typu rozwiązań.

Z tej perspektywy wydaje się, że jedynym, racjonalnym pomysłem na przyszłe emerytury jest upowszechnianie dobrowolnych oszczędności. W naszych warunkach oznacza to rozwijanie zakładowych planów, typu PPE, czy planów pozaustawowych przy jednoczesnym upowszechnianiu szeroko pojętej idei oszczędzania, w tym IKE i IKZE.

Niestety historia ostatnich 15 lat polskich reform (czyli od reformy emerytalnej w 1999) nie nastraja optymistycznie. Właściwie nie dorobiliśmy się istotnego filaru kapitałowego – obecne aktywa OFE w wysokości ok. 150 miliardów plus niespełna 5 miliardów zgromadzonych w IKE i IKZE oraz kolejne 9 miliardów w PPE to naprawdę niewiele z perspektywy wydatków systemu publicznego. W efekcie wniosek może być tylko jeden – skala oszczędności (zarówno tych publicznych jak i prywatnych) jest marginalna i z perspektywy systemu nie ma żadnego znaczenia. Nawet środki złożone na lokatach bankowych (blisko 300 miliardów złotych) nie są w stanie poprawić tych statystyk ponieważ szacuje się że połowa z nich należą do nie więcej niż 10% obywateli. Oszczędności w Polsce jest po prostu zdecydowanie za mało. W efekcie należy robić wszystko, aby zachęcać Polaków do oszczędzania.

A co w takim razie może stanowić najbardziej efektywny sposób i zachętę do oszczędzania? W tym zakresie już od kilku lat Mercer promuje ideę „grupowego oszczędzania indywidualnego". Najkrócej to pomysł na znalezienie takich produktów inwestycyjnych, których szeroko rozumiana jakość i koszty byłyby na tyle atrakcyjne, że zachęciłyby do indywidualnego oszczędzania tych, którzy właśnie z tych powodów do tej pory tego nie robili. U podstaw takiego pomysłu leży przekonanie, że kwestia braku zaufania, wysokie koszty i niska transparentność produktów inwestycyjnych to kluczowe przyczyny niskiej skłonności do oszczędzania (zaraz po braku możliwości oszczędzania ze względu na poziom zarobków). Stąd pomysł na skorzystanie z formuły znanej na rynku ubezpieczeniowym, gdzie setki tysięcy Polaków korzystają z ubezpieczeń, za które sami płacą, ale których warunki są negocjowane „grupowo". W praktyce wcale nie trudno było znaleźć partnerów, którzy za cenę dotarcia do potencjalnie dużej grupy indywidualnych inwestorów byli w stanie zaproponować atrakcyjne warunki produktowe. W rezultacie na rynku mogły się pojawić produkty, które po pierwsze nie zawierają typowych kosztów akwizycji (kosztów pośrednictwa), po drugie zostały skonstruowane z założeniem udziału pracodawców w procesie administrowania takimi produktami (zbieranie deklaracji uczestnictwa, przekazywanie składek). Oferta tych produktów działała i stopniowo się rozwijała już od kilku lat. Wciąż jednak brakowało impulsu do istotnego wzrostu zainteresowania takimi pomysłami ze strony pracodawców i pracowników.

Wprowadzenie na rynek indywidualnych kont zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) przez wielu zostało uznanych za element, mogący istotnie wpłynąć na zainteresowanie takimi rozwiązaniami. Produkt ten idealnie nadaje się do oszczędzania zapewniając jako jedyny na rynku indywidualnym realne ulgi podatkowe. Ma jednak w praktyce jeden istotny „feler". Otóż koszty większości IKZE dostępnych na rynku indywidualnym są wysokie, nierzadko wyższe niż w innych produktach inwestycyjnych.

Mając świadomość ograniczeń wskazanych powyżej postanowiliśmy spróbować wynegocjować z grupą wybranych instytucji finansowych takie IKZE, gdzie koszty byłyby znacznie niższe, tak, aby efekt ulgi w całości pozostawał w kieszeni inwestora. Powstała w ten sposób oferta produktowa, którą można określić jako „korporacyjne IKZE". W praktyce to obecnie jedno z najciekawszych rozwiązań finansowych, gwarantujące z jednej strony odpowiednią transparentność i jakość produktu (dobrze wynegocjowane warunki bez „klauzul pisanych małym drukiem"), z drugiej oferujące najlepsze, dostępne na rynku zachęty podatkowe. No i na koniec to co najważniejsze – koszty w takim korporacyjnym IKZE są często porównywalne do ofert dostępnych w ramach pracowniczych programów emerytalnych, a więc rozwiązań masowych. Można więc założyć, że lepszych na rynku żaden indywidualny inwestor już nie uzyska.

Tak więc pozostaje jedynie wykonać „niewielki krok" i zachęcić pracodawców i pracowników do zainteresowania się tego typu rozwiązaniami. Skoro udało się to z ubezpieczeniami, być może uda się również z inwestycjami? Czy takie „korporacyjne IKZE" stanowić będzie przełom na rynku trudno powiedzieć, zdecydowanie jednak zwiększyć może jakość oferty, a tym samym zachęcić pracowników do oszczędzania.

Krzysztof Nowak. członek zarządu Mercer Polska

Świat państwowych emerytur jakie znamy dzisiaj wydaje się odchodzić do przeszłości. Bismarckowski model finansowania emerytur (ze składek pracujących), czy podatkowe systemy emerytalne (gdzie emerytury finansowane są nie ze składek, ale pośrednio z podatków) z pewnością nie zagwarantują w przyszłości emerytur, jakie otrzymują dzisiaj Niemcy, Szwajcarzy, czy nawet Polscy emeryci.

Kolejnej epoki baby boomers nie możemy się spodziewać. Potwierdzenie tej tezy znajdziemy w szeregu analiz i badań publikowanych w ostatnich latach, m.in. przez OECD i Bank Światowy. W większości z nich wskazuje się na konieczność stopniowego ograniczania wysokości państwowych zobowiązań emerytalnych, dalsze podwyższanie wieku emerytalnego (w stopniu w jakim wydłuża się średnia oczekiwana długość życia) oraz konieczność większej aktywizacji zawodowej, szczególnie pracowników w wieku +45 (aby zwiększać „bazę" składkową z jednej strony, z drugiej zaś maksymalnie opóźniać moment pobierania przez nich emerytur).

Pozostało 88% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami
Emerytura
Emeryci zadłużeni średnio na 12,5 tys. zł. Jak poprawić portfel seniora