Oszczędzajmy na starość!

Pracownicze programy emerytalne to ogromna, ciągle niewykorzystana szansa zarówno dla pracodawców, jak i pracowników

Publikacja: 10.06.2011 03:24

Oszczędzajmy na starość!

Foto: Fotorzepa, Mirosław Owczarek MO Mirosław Owczarek

Reforma emerytalna z 1999 r. miała na celu stworzenie systemu, dzięki któremu po zakończeniu aktywności zawodowej świadczenia będą na tyle wysokie, by emeryt nie musiał się bać każdego kolejnego miesiąca. Założenia były proste – część emerytury wypłaca ZUS, część otwarte fundusze emerytalne. Dziś mało kto jednak pamięta o III filarze. Tymczasem przy wprowadzaniu reformy podkreślano, że dla jej powodzenia potrzebny jest właściwy rozwój (rozumiany przez odpowiednią liczbę uczestników) właśnie owej „trzeciej nogi" systemu emerytalnego. Niestety, ta część systemu nie rozwinęła się wystarczająco dobrze, co w istotny sposób wpływa na niepowodzenie reformy. W III filarze można oszczędzać na różne sposoby, np. dzięki gromadzeniu pieniędzy na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) czy uczestniczeniu w pracowniczych programach emerytalnych (PPE). Można też kupować jednostki funduszy inwestycyjnych (TFI). A patrząc np. na stopy zwrotu w latach 2008 – 2011 wyraźnie widać przewagę PPE nad oszczędzaniem np. w OFE. W pierwszym przypadku wyniosły one od plus 6,6 do plus 11,4 proc., w drugim zaś minus 7,2 proc.

Bariery prawne

Dziś możliwość dodatkowego oszczędzania na emeryturę w zakładzie pracy oferuje raptem niewiele ponad 1000 firm. Korzysta z tego około 350 tysięcy osób, czyli zaledwie 2 proc. ogółu liczby osób aktywnych zawodowo. Tymczasem w Szwecji, Holandii czy Szwajcarii w zakładowych systemach emerytalnych uczestniczy ponad 90 proc. wszystkich pracujących. Co prawda mają one w tych państwach charakter obowiązkowy lub quasi-obowiązkowy, ale także w krajach, gdzie tworzenie programów emerytalnych w firmach jest dobrowolne, np. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, poziom uczestnictwa kształtuje się w granicach 40 – 60 proc. ogółu pracujących.

Wartość aktywów zgromadzonych w PPE wynosi dziś nieco ponad 6 mld zł. W 2010 r. pracodawcy prowadzący programy wpłacili do PPE blisko 950 mln zł, a uczestnicy z własnych środków przekazali 26 mln zł. Średnia roczna składka podstawowa przypadająca na jednego uczestnika PPE wyniosła 3335 zł, a dodatkowa  – 1002 zł. W 2010 r. zarejestrowano tylko 29 pracowniczych programów emerytalnych (dla porównania – w 2006 r. zarejestrowano 96 PPE, w 2007 r. – 62, w 2008 r. – 77, w 2009 r. zaś – 49). Musimy więc dać nowy impuls do tworzenia PPE, likwidując to, co zniechęca pracodawców do ich tworzenia, a pracowników do uczestniczenia w nich, tym bardziej że mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją – z jednej strony dobre wskaźniki PPE powinny skłaniać do popularyzacji tej formy zabezpieczenia emerytalnego, z drugiej zaś nowych programów jest coraz mniej. Dlaczego tak się dzieje? Jakie są bariery rozwoju PPE? Z licznych rozmów z przedstawicielami zarówno wielkiego, jak i małego biznesu jasno wynika, że przedsiębiorców od uruchamiania PPE odstraszają formalności administracyjne.

Trudno w to uwierzyć, ale rejestracja programu w KNF trwa ponad rok, a próby wprowadzenia jakichkolwiek zmian w programie, chociażby wysokości stawki, mniej więcej tyle samo – de facto trzeba go rejestrować od nowa.

Wiele firm zainteresowanych utworzeniem PPE zwraca również uwagę na bariery, jakie występują w przypadku jednostronnego zawieszenia PPE przez pracodawcę. Spowolnienie gospodarcze, z którym zmagamy się w dalszym ciągu, wykazało aż nadto, że możliwość trzymiesięcznego ograniczenia odprowadzania składki podstawowej lub też całkowitego zawieszenia programu przez pracodawcę jest okresem zdecydowanie zbyt krótkim w sytuacji, gdy osiągnięcie porozumienia ze związkami zawodowymi dotyczące przedłużenia tego terminu jest praktycznie niemożliwe. Bardzo trudne i w praktyce niewykonalne jest też wycofanie się z funkcjonowania PPE, co niewątpliwie utrudnia podjęcie decyzji o jego utworzeniu. To oczywiste, że pracodawcy nie mają ochoty aż tak bardzo wiązać sobie rąk na przyszłość.

Za małe zachęty dla pracodawców

Dla polskiego pracodawcy zachętami do zakładania PPE miały być zwolnienie wpłacanej przez niego do programu składki z opłat na ubezpieczenie społeczne oraz możliwość wliczenia kosztów uruchomienia i prowadzenia programu w koszt działania firmy. Jak widać, te zachęty okazują się zdecydowanie zbyt małe. Nadmierny formalizm wprowadzenia PPE, konieczność stosowania się do sztywnych zasad wymyślonych przez urzędników, długotrwałe procedury rejestracyjne oraz brak możliwości indywidualnego formowania programów – to wszystko skutecznie zniechęca polskich pracodawców i pracowników do tworzenia własnych programów emerytalnych. A jeśli dodamy do tego, że w przypadku wcześniejszej wypłaty środków z PPE

30 proc. składek podstawowych odprowadzonych do programu przez pracodawcę musi trafić do ZUS, od zysków zaś zostanie potrącony podatek Belki – niechęć pracodawców do budowy własnych programów emerytalnych jest oczywista. Dodatkowo pracownik, który przystąpi do PPE, zapłaci z własnej pensji podatek od składek, które pracodawca odprowadzi na jego przyszłą emeryturę. Szczególnie to ostatnie rozwiązanie budzi wiele wątpliwości i niechęć, zwłaszcza wśród pracowników o niższych wynagrodzeniach.

Co prawda wpłaty na PPE stanowią koszt uzyskania przychodu dla pracodawcy, ale do tego, aby ruszył program, potrzebna jest także wola pracowników. Dlatego proponujemy wprowadzenie ulgi w podatku dochodowym od osób fizycznych od składek opłacanych przez pracodawcę. Podatek dochodowy mógłby być płacony od wysokości wypłacanej emerytury. Wprowadzenie takiego zwolnienia spowodowałoby, że pracownik przystępujący do PPE nie odczułby negatywnych konsekwencji opłacania składek. Z punktu widzenia budżetu byłoby to jedynie odsunięcie obowiązku podatkowego w czasie. W efekcie mielibyśmy wzrost rynku PPE i odciążenie obligatoryjnego systemu emerytalnego. W myśl ustawy umowa zakładowa to umowa zawierana przez pracodawcę z reprezentacją pracowników, a reprezentację pracowników tworzą wszystkie zakładowe organizacje związkowe działające u danego pracodawcy (jeżeli oczywiście w danym zakładzie pracy funkcjonują). Czyli jeżeli w zakładzie działa np. 14 takich organizacji (a nie jest to rzadkość), to wystarczy, że jedna się nie zgadza, i powstaje problem. Wystarczyłoby, żeby umowa była zawierana z największą organizacją lub po prostu pracownicy w referendum wybieraliby ten program, który im najbardziej odpowiada. Obecna sytuacja tworzy z PPE kartę przetargową dla związkowców.

Konieczne zmiany

Dlatego pilną potrzebą jest przemyślenie całej ustawy o pracowniczych programach emerytalnych i dokonanie w niej zmian (a może wręcz napisanie jej od nowa), które odbiurokratyzują, uproszczą i uatrakcyjnią tę formę odkładania pieniędzy na przyszłą emeryturę. Skoro można było dokonać niemal rewolucyjnych zmian w I i II filarze, to dlaczego nie przebudować radykalnie, z korzyścią dla wszystkich, PPE?

Trzeba wyraźnie powiedzieć: pracownicze programy emerytalne to ogromna, ciągle niewykorzystana szansa zarówno dla pracodawców, jak i pracowników. Co więcej – może się okazać, że to tak naprawdę jedna z niewielu możliwości, by emerytura nie musiała się kojarzyć z upokorzeniem i coraz mniejszymi pieniędzmi. Pracodawcy RP są w trakcie przygotowywania analiz, które szczegółowo zdefiniują bariery rozwoju PPE i problemy, jakie im towarzyszą. A potem zaproponujemy konkretne zmiany w ustawach i będziemy pilnować, by zostały wprowadzone w życie. Ku pożytkowi pracowników, pracodawców i budżetu państwa.

Autor jest prezydentem Pracodawców RP

Reforma emerytalna z 1999 r. miała na celu stworzenie systemu, dzięki któremu po zakończeniu aktywności zawodowej świadczenia będą na tyle wysokie, by emeryt nie musiał się bać każdego kolejnego miesiąca. Założenia były proste – część emerytury wypłaca ZUS, część otwarte fundusze emerytalne. Dziś mało kto jednak pamięta o III filarze. Tymczasem przy wprowadzaniu reformy podkreślano, że dla jej powodzenia potrzebny jest właściwy rozwój (rozumiany przez odpowiednią liczbę uczestników) właśnie owej „trzeciej nogi" systemu emerytalnego. Niestety, ta część systemu nie rozwinęła się wystarczająco dobrze, co w istotny sposób wpływa na niepowodzenie reformy. W III filarze można oszczędzać na różne sposoby, np. dzięki gromadzeniu pieniędzy na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) czy uczestniczeniu w pracowniczych programach emerytalnych (PPE). Można też kupować jednostki funduszy inwestycyjnych (TFI). A patrząc np. na stopy zwrotu w latach 2008 – 2011 wyraźnie widać przewagę PPE nad oszczędzaniem np. w OFE. W pierwszym przypadku wyniosły one od plus 6,6 do plus 11,4 proc., w drugim zaś minus 7,2 proc.

Pozostało 85% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami
Emerytura
Emeryci zadłużeni średnio na 12,5 tys. zł. Jak poprawić portfel seniora