Prace nad obniżeniem składki do OFE znów ruszają

W poniedziałek odbędzie się długo oczekiwana konferencja uzgodnieniowa na temat istotnych zmian w działalności funduszy emerytalnych

Publikacja: 28.05.2010 19:11

A te zmiany zaproponowane przez ministerstwo pracy zakładają m.in. obniżenie z 7,3 do 3 proc. składki, która trafia do funduszy emerytalnych, wypłatę jednorazową pieniędzy zgromadzonych w II filarze, jeśli kapitał zgromadzony w I filarze jest wystarczający do wypłaty dwukrotności minimalnej emerytury. A także możliwość przeniesienia się z OFE do ZUS na kilka lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

Minister pracy Jolanta Fedak zapowiedziała także dodanie zapisów dotyczących likwidacji obowiązku uczestnictwa w II filarze czy zwiększenie limitów inwestycyjnych obowiązujących fundusze w inne instrumenty niż dłużne papiery wartościowe.

Na poniedziałkową konferencję, jak wynika z informacji zamieszczonej na stronie internetowej ministerstwa, zaproszeni zostali: Michał Boni, minister w Kancelarii Premiera, resorty finansów i spraw zagranicznych, szef Rządowego Centrum Legislacyjnego, NBP i Komisji Nadzoru Finansowego, a poza tym Rzecznik Ubezpieczonych, Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych, Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) i Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami. Wykluczone zostały zatem m.in. związki zawodowe i organizacje pracodawców.

W tym gronie największym sojusznikiem krytykowanych pomysłów resortu pracy jest resort finansów. Zależy mu zwłaszcza na obniżeniu składki, która trafia do OFE. Świadczy o tym choćby pismo wysłane w ostatnich dniach. Przedstawione są w nim projekcie długu publicznego i kosztów jego obsługi będących wynikiem finansowania dodatkowych potrzeb pożyczkowych związanych z reformą emeryturą. Według wyliczeń ministerstwa dług publiczny wynikający z przekazywanie składek do OFE wyniesie 30 bln zł w 2060 r. Dla porównania w 2009 r. było to ponad 261 mld zł. Obniżenie składki, która trafia do OFE spowoduje, że pierwsza wartość spadnie do ok. 20 bln zł. I zamiast prawie 200 proc. PKB będzie to 132,5 proc. Pozytywne skutki mają być widoczne już znacznie wcześniej.

— Te wyliczenia nie mają sensu. Pokazują tylko efekt obniżenia składki. Należałoby pokazać bilans całego systemu emerytalnego, w tym zobowiązań ukrytych. Nie widzimy kosztów związanych z pozostawieniem większej składki w ZUS — mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH, była wiceminister pracy.

Wyliczenia nie pokazują choćby zwiększenia w przyszłości wydatków Funduszu Ubezpieczeń Emerytalnych związanych z wypłatą emerytur, gdyby składka do OFE została zmniejszona.

Jak wielokrotnie podkreślali ekonomiści dzięki przekazywaniu pieniędzy do OFE nie narasta dług ukryty, czyli ten wynikający ze zobowiązań emerytalnych. Dla resortu finansów większe znaczenie ma jednak dług jawny, widoczny w statystykach unijnych. Jak czytamy w piśmie minister Fedak do ministra finansów dług publiczny wygenerowany przez refundację składek do OFE wyniósł ok. 270 mld zł do końca 2009 r.. „Oznacza to, że każdy ubezpieczony w FUS ma do spłacenia blisko 19 tys. zł długu publicznego z tytułu funkcjonowania OFE” — czytamy w piśmie.

Czy te argumenty przekonają zainteresowanych, a przede wszystkim pozostałych członków rządu na czele z premierem Donaldem Tuskiem, czas pokaże. Rada Gospodarcza działająca na rzecz Premiera i ekonomiści, którzy w niej nie są obecni, są przeciw.

Wynik konsultacji społecznych pokazał, że pomysły resortu pracy nie podobają też się m.in. Michałowi Boni, organizacjom pracodawców, Solidarności, NBP, Komisji Nadzoru Finansowego, towarzystwom emerytalnym, Rzecznikowi Ubezpieczonych czy PIU. Przeciw obniżeniu składki do OFE był także resort skarbu.

— Uważamy, że to zły kierunek zmian. Wydaje mi się, że rząd nie zaryzykuje demontażu systemu emerytalnego. Za obniżeniem składki do OFE może pójść za chwilę całkowita likwidacja kapitałowej części systemu. Nie wydaje mi się, by premier i jego współpracownicy wzięli za to odpowiedzialność. Problemem jest oczywiście ujęcie długu w statystykach unijnych, ale taka zmiana oznaczałaby podważenie zaufania do systemu emerytalnego — mówi Jeremi Mordasewicz z Lewiatan. Minister Fedak może liczyć na poparcie resortu gospodarki, czy innych resortów gdzie minister pochodzi z PSL, a także OPZZ czy Forum Związków Zawodowych. OPZZ przygotował nawet własny projekt zmian w prawie, który umożliwi Polakom wystąpienie z OFE i oszczędzania na emeryturę tylko w ZUS. Popiera także wypłatę jednorazową.

— Ludzie nie mają zaufania do prywatnych instytucji ubezpieczeniowych, negatywnie oceniają pobieranie przez te instytucje wysokie prowizje i opłaty, a przede wszystkim sami chcą decydować na co przeznaczą pieniądze zgromadzone w ciągu życia zawodowego — mówił nie tak dawno Andrzej Strębski, ekspert OPZZ.

A te zmiany zaproponowane przez ministerstwo pracy zakładają m.in. obniżenie z 7,3 do 3 proc. składki, która trafia do funduszy emerytalnych, wypłatę jednorazową pieniędzy zgromadzonych w II filarze, jeśli kapitał zgromadzony w I filarze jest wystarczający do wypłaty dwukrotności minimalnej emerytury. A także możliwość przeniesienia się z OFE do ZUS na kilka lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

Minister pracy Jolanta Fedak zapowiedziała także dodanie zapisów dotyczących likwidacji obowiązku uczestnictwa w II filarze czy zwiększenie limitów inwestycyjnych obowiązujących fundusze w inne instrumenty niż dłużne papiery wartościowe.

Pozostało 86% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami