Nie stać nas na system OFE

Fundusze nie dają wysokiego prawdopodobieństwa znaczącego podniesienia emerytur - uważa Jakub Borowski

Publikacja: 25.10.2013 02:15

Nie stać nas na system OFE

Foto: Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski

Rz: Dlaczego rząd chce rozłożyć kapitałową część systemu emerytalnego?

Jakub Borowski: Rząd szuka oszczędności w finansach publicznych i otwarte fundusze emerytalne są potencjalnym źródłem tych oszczędności. Jeżeli mamy sięgać do OFE, to trzeba sobie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy stworzony w Polsce system kapitałowy, przy jego obecnych parametrach, daje premię w postaci znacząco wyższej emerytury?

Pana zdaniem drugi filar nie daje takiej premii?

Nie ma gwarancji, że w długim okresie rynek akcji będzie rosnąć szybciej niż PKB lub fundusz płac, stanowiące podstawę waloryzacji zapisów na kontach w ZUS. Potwierdzają to obliczenia obrazujące długoterminowy wzrost indeksów uwzględniających wzrost cen akcji i wypłaty dywidend (total return index) w grupie kilkudziesięciu krajów obejmujących rynki rozwinięte i rynki wschodzące. Nawet jeśli premia ta wystąpi w Polsce, będzie ona redukowana przez skądinąd pożądaną zasadę suwaka oraz niski udział składki do OFE w całej składce emerytalnej (OFE będą kształtować zaledwie ok. jednej siódmej przyszłej emerytury). Dlatego w mojej ocenie OFE nie dają wysokiego prawdopodobieństwa znaczącego podniesienia emerytur. W konsekwencji oszczędności w finansach publicznych wygenerowane dzięki zmianom w OFE są atrakcyjną alternatywą wobec podwyżki podatków lub cięć w inwestycjach publicznych. Jeśli nie stać nas na OFE, to parametry tego systemu można i trzeba zmodyfikować.

Można ograniczyć nieproporcjonalnie rozrośnięte przywileje dla pewnych grup społecznych?

Można i takie działania warto podjąć mimo ograniczeń tkwiących w sferze ekonomii politycznej. Włączenie osób zatrudnionych w górnictwie (choć niekoniecznie samych górników) dałoby pewne oszczędności, jednak pojawiłyby się one w dłuższej perspektywie. Szkoda, że po niekorzystnym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego rząd nie zmodyfikował projektu ustawy o redukcji zatrudnienia w sferze budżetowej. Szkoda, że do tej pory utrzymujemy becikowe, które jest nieefektywnym instrumentem wspierania rodności. Ale w obu tych przypadkach oszczędności byłyby relatywnie niewielkie w porównaniu z tymi, które przyniosą zmiany w OFE.

Skoro nie stać nas na drugi filar, to czemu rząd go nie zlikwiduje od razu, tylko krok po kroku doprowadza do stopniowego demontażu?

Chodzi o to, żeby przy okazji tych zmian nie doprowadzić do gwałtownego odpływu kapitału z rynku akcji, co przyczyniłoby się do wzrostu zmienności kursu złotego i miałoby niekorzystny wpływ na wzrost gospodarczy. Poza tym likwidacja filara kapitałowego, na przykład poprzez wdrożenie wariantu węgierskiego, w którym wybór OFE byłby tożsamy z rezygnacją z części emerytury wypłacanej z ZUS, byłaby sprzeczna z zasadą dobrowolności. Teza o demontażu jest moim zdaniem nieuzasadniona. W aktywach OFE pozostaną akcje tych osób, które przejdą do ZUS. Ponadto dziś trudno przewidzieć, jaki będzie ostateczny rozmiar filara kapitałowego po wprowadzeniu zmian zaproponowanych przez rząd. Będzie on wypadkową nowych parametrów systemu (zmniejszonej opłaty od składek, niższych opłat od aktywów zarządzanych przez OFE i suwaka, poziomu składki), liczby osób, które odejdą z OFE, a także sytuacji na globalnym rynku akcji. W dłuższej perspektywie czekają nas przejęcia mniejszych OFE przez większe, które w warunkach silnego spadku przychodów będą poszukiwać synergii kosztowych.

Dobrowolność wyboru z domyślnością po stronie ZUS sprawi, że jednak ten gwałtowny odpływ nastąpi.

Rząd założył ostrożnie, że połowa płacących składki pozostanie w OFE. Być może ta liczba będzie trochę mniejsza, ale globalny rynek akcji jest w fazie wzrostu i ze względu na ultraluźną politykę monetarną Fedu taka sytuacja może utrzymać się w pierwszej połowie 2014 r. To będzie sprzyjać podejmowaniu decyzji o pozostaniu w OFE. Zresztą OFE na pewno nie pozostaną bierne i do wszystkich swoich członków wyślą zapewne zachęcające listy i formularze. Dobrowolność wyboru z domyślnością po stronie ZUS została złagodzona możliwością wielokrotnego przenoszenia swojej składki pomiędzy ZUS i OFE w przyszłości. Jest to jednak – moim zdaniem –  rozwiązanie kontrowersyjne. Ludzie będą najprawdopodobniej podejmować decyzje o przeniesieniu składki pod wpływem bieżących wydarzeń na rynkach. Jak będzie hossa, to ludzie będą wierzyć we wspomnianą wyżej premię emerytalną i będą się przenosić do OFE „na górce". Jak będzie bessa, to wzrośnie popularność ZUS. Decyzje te mogą pogłębiać fluktuacje rynku akcji i – co ważniejsze – zmniejszać skłonność inwestorów indywidualnych do długoterminowego inwestowania na tym rynku.

Wyprowadzenie i umorzenie obligacji to nie nacjonalizacja?

Ocenę zgodności tego rozwiązania z literą prawa pozostawiam konstytucjonalistom.  Dla mnie ważna jest tutaj pewna logika w rozumowaniu. Ubytek w dochodach FUS jest finansowany przyrostem długu publicznego, który będzie spłacany z przyszłych podatków. Jeśli ktoś nie godzi się na taką interpretację, to musi przyjąć, że wspomniany ubytek jest finansowany z bieżących podatków. Rząd ma prawo proponować rozwiązania, które zmieniają sposób rozdysponowania bieżących lub przyszłych wpływów podatkowych. Teza o „skoku na kasę" nie jest uzasadniona.

Jednak połowa kwoty odłożonej przez ubezpieczonego znika.

W długim okresie rentowność obligacji będzie zbliżona do dynamiki PKB lub funduszu płac, stanowiących podstawę waloryzacji kont emerytalnych w ZUS. Umorzenie obligacji powinno być zatem neutralne dla przyszłych emerytów. Doświadczenia z pierwszej fazy globalnego kryzysu wskazują również, że w warunkach silnych wahań awersji do ryzyka korelacja cen obligacji i akcji w krajach należących do tzw. rynków wschodzących może być dodatnia. Innymi słowy, wahania cen obligacji nie muszą kompensować wolniejszego tempa wzrostu PKB, co było jednym z głównych założeń reformy z 1999 r. ("bezpieczeństwo dzięki różnorodności"). Ponadto, choć przesunięcie składki z OFE do ZUS sugeruje zwiększenie ryzyka politycznego przy jednoczesnym zmniejszeniu ryzyka rynkowego dla przyszłego emeryta, polityczne ryzyko manipulowania przy zapisach na kontach emerytalnych w ZUS oceniam jako niskie. Zgodnie z prognozą demograficzną Eurostatu, w 2060 r., a więc w okresie przechodzenia na emeryturę osoby wchodzącej dziś na rynek pracy, 32,3% populacji w Polsce stanowić będą osoby na emeryturze. Ten odsetek będzie jeszcze większy, jeśli uwzględnimy liczną grupę osób w okresie przedemerytalnym. Mam plastyczną wyobraźnię, ale trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której latanie dziury budżetowej następuje kosztem dużego i bardzo zdyscyplinowanego elektoratu. Ewentualne luki w finansach publicznych będzie raczej pokrywać młode pokolenie, któremu - dzięki znacznie większemu niż dziś dochodowi - łatwiej będzie to obciążenie udźwignąć.

Rząd obniży dług i zapewne natychmiast rozpocznie dalsze zadłużanie państwa.

Niższy poziom zadłużenia jest nam potrzebny, ponieważ mamy przed sobą kolejną i prawdopodobnie ostatnią tak hojną unijną perspektywę finansową dla której trzeba znaleźć współfinansowanie w samorządach i w pozostałych częściach sektora finansów publicznych. Jeśli zaoszczędzone dzięki zmianom w OFE środki przynajmniej w części przeznaczymy na nakłady realizowane w ramach programu Infrastruktura i Środowisko, ułatwi to dokończenie rozbudowy i modernizacji infrastruktury drogowej. Doświadczenia międzynarodowe wskazują, że lepsza infrastruktura drogowa sprzyja napływowi długoterminowych inwestycji zagranicznych i wzrostowi wydajności.

Czyli jednak chodzi o możliwość dalszego zaciągania długów.

Jeśli na inwestycje, to byłoby to w określonym zakresie racjonalne, ale nie obawiam się eksplozji zadłużenia po zmianach w OFE. Rząd ma podwójnie związane ręce. Ograniczeniem zewnętrznym jest konieczność obniżenia deficytu strukturalnego do 1% PKB i utrzymywania bieżącego deficytu sektora finansów publicznych poniżej 3% PKB. Doświadczenia Węgier, które za ociąganie się z redukcją deficytu zostały ukarane zawieszeniem wypłat środków unijnych w ramach programu spójności, wskazują na większą niż przed kryzysem skuteczność procedury nadmiernego deficytu. Reguła wydatkowa, której projekt został skierowany do Sejmu, dodatkowo ogranicza pole manewru w polityce fiskalnej.

Według projektu nowego prawa OFE nie będą mogły się reklamować.

Jeśli ktoś reklamuje jogurt, to najprawdopodobniej będzie w stanie dostarczyć go do sklepu. Jeśli przez chwilę potraktujemy emeryturę jak produkt, który ma być dostarczony w odległej przyszłości, to jego zasadnicza cecha, jaką jest poziom wypłaty, charakteryzuje się znaczną niepewnością. Wynika ona z tego, że nie wiemy jak gospodarka, w tym w szczególności rynek akcji, będą się zachowywać przez najbliższych kilkadziesiąt lat. Co więcej, w przypadku OFE ryzyko rynkowe niemal w całości biorą na siebie członkowie (z wyjątkiem sytuacji, w której osiągnięta stopa zwrotu kształtuje się poniżej minimalnej wymaganej stopy, co przy podobnej strategii inwestycyjnej rzadko się zdarza). Reklama OFE może być zatem błędnie odczytywana przez przyszłych emerytów jako obietnica emerytury bez ryzyka. Dlatego rozumiem ten zakaz, choć przydałoby się precyzyjne rozróżnienie reklamy i informacji, np. o wynikach działalności danego OFE.

—rozmawiał Mateusz Pawlak

CV

Jakub Borowski – główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska, wykładowca SGH i członek Rady Gospodarczej przy Premierze. Pracował m.in. w Narodowym Banku Polskim.

Rz: Dlaczego rząd chce rozłożyć kapitałową część systemu emerytalnego?

Jakub Borowski: Rząd szuka oszczędności w finansach publicznych i otwarte fundusze emerytalne są potencjalnym źródłem tych oszczędności. Jeżeli mamy sięgać do OFE, to trzeba sobie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy stworzony w Polsce system kapitałowy, przy jego obecnych parametrach, daje premię w postaci znacząco wyższej emerytury?

Pozostało 96% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami