Wynik OFE na koniec roku może być lepszy niż na półrocze

Wyniki funduszy emerytalnych mogą być lepsze na koniec roku, niż na koniec pierwszego półrocza. To jest optymistyczny scenariusz – mówi Wojciech Rostworowski, wiceprezes PKO BP Bankowy PTE, odpowiedzialny za inwestycje

Publikacja: 16.07.2012 07:05

Wojciech Rostworowski, wiceprezes PKO BP Bankowy PTE

Wojciech Rostworowski, wiceprezes PKO BP Bankowy PTE

Foto: Archiwum

Dotychczas był Pan związany z funduszami inwestycyjnymi. Czym różni się zarządzanie nimi a funduszem emerytalnym (OFE)?

Wojciech Rostworowski:

Trzeba przede wszystkim zredukować apetyt na ryzyko. OFE inwestują bezpiecznie, ostrożnie, blisko benchmarku czyli patrzą na siebie nawzajem. To jest zupełnie inne podejście niż w TFI, gdzie trzeba szukać oryginalnych pomysłów i w ten sposób próbować pokonać konkurencję.

W ostatnim czasie nastąpiło sporo zmian w Bankowym. Odszedł m.in. dyrektor odpowiedzialny za inwestycje. Czy można spodziewać się kolejnych zmian? Pojawi się nowy szef od inwestycji?

Na pewno trzeba wzmocnić zespół inwestycyjny. Pojawią się dwie-trzy nowe osoby w zespole. Potrzebne jest wsparcie od strony analitycznej. Natomiast jeśli chodzi o szefa inwestycji, to ja przejąłem większość obowiązków.

Potrzeba nowych osób w dziale wynika z tego, że zarządzacie teraz drugim funduszem – dobrowolnym funduszem emerytalnym oferowanym w ramach dodatkowych produktów oszczędnościowych?

OFE jest dla nas priorytetem, bo to jest nasz główny biznes. Ze względu przede wszystkim na OFE musimy wzmocnić proces inwestycyjny. Będzie to także służyło DFE, gdyż zarządza nim ten sam zespół.

Czy strategia inwestycyjna ulegnie zmianie? Do niedawna deklarowaliście trzymanie się średniej stopy zwrotu.

Naszym celem jest wynik powyżej średniej. Nie będzie radykalnej zmiany strategii, bo przestrzeń do zmian jest ograniczona. Chciałbym, żebyśmy wzmocnili proces selekcji akcji w portfelu, która dotychczas najlepiej wpływała na wyniki. Raczej nie będziemy szukać na siłę alternatyw inwestycyjnych.

Mówiąc o instrumentach alternatywnych ma Pan na myśli papiery pozaskarbowe.

Między innymi. Posiadamy portfel obligacji nieskarbowych. Obecnie jednak ten rynek jest trudny. Skupiamy się na monitorowaniu tego to co mamy. Nadal będziemy współpracować ze sprawdzonymi emitentami, ale nie będziemy na razie szukać nowych inwestycji na tym rynku.

Złe doświadczenia z obligacjami DSS mają wpływ na taką decyzję? Spółka upadła, a wy musieliście wykazać stratę z tej inwestycji.

Jeśli inwestuje się w obligacje korporacyjne, to zdarzają się przypadki niewypłacalności czy braku płynności emitentów. To jest normalna sytuacja. Można się oczywiście zastanawiać, czy można było to przewidzieć na podstawie ówczesnych danych.

Jest jednak szansa, że w przypadku papierów DSS inwestorzy odzyskają przynajmniej część pieniędzy. Sąd zmienił decyzję z upadłości likwidacyjnej na układową. DSS to spółka, której podstawowy biznes jest zdrowy, generujący gotówkę. Istnieje plan restrukturyzacji zakładający konwersję długu na akcje, zwłaszcza wierzycieli obligacyjnych. Spółka może zostać dokapitalizowana, jeśli nastąpi redukcja zadłużenia. Jeśli te trzy elementy uda się dogadać, to spółka ma szanse na uzdrowienie. Myślę, że docelowo niekoniecznie obligatariusze dużo stracą.

Kolejne spółki z branży budowlanej będą mieć problemy?

Po wniosku o upadłość PBG jest to zasadne pytanie odnośnie pozostałych publicznych spółek z tej branży. Budimex jest w o wiele lepszej sytuacji. Pytanie na ile poradzi sobie Polimex. Myślę, że zainteresowanym stronom będzie teraz łatwiej zgodzić się na dużą emisję akcji nawet po niskiej cenie, niż ryzykować upadłość, która przyniosłaby dalsze straty dla obligatariuszy i akcjonariuszy.

Nie przypominam sobie, żeby stosunkowo duża branża gospodarki miała aż tak poważne problemy. W konsekwencji jej udział w indeksach i portfelach znacznie się zredukował. W marcu w średnio ważonym portfelu OFE było ok. 1 proc. spółek z branży budowlanej. W tej chwili jest to 0,6 proc.

Gdyby taka sytuacja dotknęła np. branżę bankową to OFE miałby o wiele większy kłopot, bo stanowi ona znaczącą część ich portfela.

Tak, jest to największa branża na naszej giełdzie. Na szczęście polskie banki są zdrowe, dalekie od takich problemów. Nie są obciążone złymi aktywami, jak jest to w przypadku banków ze strefy euro.

Jakie wnioski na przyszłość wypływają po problemach DSS czy PBG?

W  portfelach OFE wszystkie inwestycje w branżę budowlaną nie stanowią na tyle istotnej wagi, żeby było to bardzo widać w wynikach. Fundusze nie mają z tego powodu wielkich strat w relacji do swoich aktywów. Natomiast można oczekiwać, że te wydarzenia skłonią zarządzających OFE do jeszcze bardziej uśrednionego, indeksowego inwestowania. Jeśli wszyscy inwestują mniej więcej w to samo,  niewiele można wówczas relatywnie stracić. Dlatego uważam, że gdyby  bardziej poluzowano limity OFE, na przykład w zakresie inwestowania poza Polską, fundusze nie zaczęłyby od razu kupować na dużą skalę na innych rynkach.

A powinny nastąpić jakieś zmiany w nadzorze nad spółkami z portfela OFE?

Trzeba było mieć naprawdę dużą wyobraźnię, żeby dwa lata temu przewidzieć aż taki krach w branży budowlanej. Problemy narastały stopniowo. OFE od pewnego czasu sprzedawały akcje firm budowlanych, zmniejszały zaangażowanie. Reakcja nastąpiła zatem wcześniej. Z obligacjami jest trudniej, bo rynek nie jest płynny. Nie uważam, że nadzór inwestycyjny nawalił.

Czujecie się w jakiś sposób oszukani przez zarządy spółek budowlanych, które dzisiaj mają kłopoty? Padały takie słowa zarządzających funduszami inwestycyjnymi.

Niektórzy analitycy zwracali uwagę na to, że w sprawozdaniach finansowych PBG, są nieścisłości np.  co do zysku i przypływów pieniężnych. Zasady rachunkowości dają pewną dowolność więc niektóre spółki trochę poprawiały sobie wizerunek. To jest lekcja dla inwestorów.

A czego dokładnie?

Tego, żeby nie ufać bezkrytycznie sprawozdaniom spółek. Trzeba dokładnie czytać, sprawdzać, rozmawiać. Każdy inwestor to robi na swój sposób. Sądzę, że będzie bardziej ostrożne podejście do spółek, które bazują, podobnie jak branża budowlana, na dużych kontraktach. Analitycy będą bardziej drążyć temat marż na poszczególnych kontraktach, ryzyk z nimi związanych, przepływów pieniężnych, itp.

Bankowy będzie inaczej podchodzić do alternatywnych inwestycji. Czy generalnie branża emerytalna zmieni podejście do tego typu instrumentów?

Fundusze będą bardziej ostrożne jeśli chodzi, między innymi, o obligacje korporacyjne. Już to zresztą się dzieje. Rynek papierów nieskarbowych nie umrze jednak śmiercią naturalną. Będzie cierpiał przez jakiś czas, zwłaszcza, że moment w cyklu gospodarczym nie jest taki, że należy agresywnie inwestować w dług korporacyjny. Trzeba być bardziej selektywnym.

Wasi klienci powinni czuć się zagrożeni, że tracą pieniądze?

Na pewno nie. Fundusze emerytalne inwestują bardziej ostrożnie niż fundusze inwestycyjne. Nikt nie ma tak dużej ekspozycji na poszczególne papiery czy emitentów. Widać po tym co stało się po ogłoszeniu wniosku o upadłość PBG - nie było dramatycznych zmian w wycenach jednostek OFE.

OFE zakończyły dobrze pierwsze półrocze (średnia stopa zwrotu wyniosła 5,5 proc.). Czy taka dobra sytuacja jak w czerwcu, jest możliwa do utrzymania w drugiej połowie roku?

Rynek akcji raczej nie będzie silny. Ostatnio mamy taki oto cykl: nadzieja - interwencja - rozczarowanie - panika. W ubiegłym roku w sierpniu mieliśmy do czynienia z paniką, bo nagle wszystkie problemy się skumulowały i rynek to sobie uświadomił. Potem były próby interwencji. Kilka miesięcy czekania na cudowne rozwiązania. Tym rozwiązaniem okazało się finansowanie banków poprzez mechanizm LTRO (tanie pożyczki dla banków udzielane przez EBC – od red.) i rynek rósł trzy miesiące. Później zaczęło docierać do inwestorów, że to jednak nie jest takie cudowne rozwiązanie, że nadal jest cały szereg problemów. Grecja dalej zmierza ku katastrofie. Nastąpiło rozczarowanie, a wreszcie  w maju - panika. Na szczęście na rynek, mimo obaw, dość szybko wróciła nadzieja.

Jesteśmy w punkcie: nadzieja?

Jesteśmy w punkcie - interwencja, ratunek. Pewnie przez kolejne tygodnie będą podejmowane kolejne kroki w celu naprawy sytuacji w strefie euro; konsekwencje szczytu Unii Europejskiej z końca czerwca.

Za chwilę nastąpi panika?

Myślę, że w tym roku wystąpi jeszcze kolejny moment paniki. Przez najbliższe miesiące rynki mogą być w miarę spokojne, a tradycyjnym sezonem spadków jest jesień. Patrząc dalej uważam, że znajdujemy się w długoterminowej bessie, która niekoniecznie jednak oznacza długotrwałe spadki -  może mieć postać bocznego trendu. Nie widzę na razie szans na długoterminową, fundamentalną hossę na rynku akcji.

Jakich wyników OFE możemy spodziewać się w tym roku?

Zależą one od zachowania rynku. A on jest bardzo zmienny, podatny na interwencje banków centralnych i polityków. Te czynniki nie są przewidywalne. Trudno więc też precyzyjnie przewidzieć wyniki.

Jest jednak szansa na dodatni wynik OFE?

Zapas zrobiony przez  pierwsze półrocze powinien być wystarczający by utrzymać dodatni wynik. OFE mają średnio niecałe 40 proc. w akcjach, zarobią na portfelu obligacyjnym.  W Polsce powinny już powoli spadać stopy procentowe - na niektórych rozwiniętych rynkach są one teraz rekordowo niskie. Ceny obligacji powinny rosnąć. Wyniki funduszy mogą być lepsze na koniec roku, niż na koniec pierwszego półrocza. To jest optymistyczny scenariusz.

Największe wzrosty w tym roku mamy za sobą?

Obawiam się, że w tym roku tak. Sądzę, że rynek akcji na koniec roku będzie na podobnym poziomie jak teraz, ale raczej niżej niż wyżej.

Jeszcze 2-3 lata temu OFE deklarowały, że nie oczekują dywidend od spółek, po to by dalej się rozwijały. Dzisiaj przy niższej składce otrzymywanej z ZUS widać już całkiem inne podejście.

Tak, ale też rynek jest inny. Nie mamy hossy jak w latach 2003-2007, kiedy wszyscy zarządzający szukali najbardziej wzrostowych spółek. Teraz liczy się bezpieczeństwo, przepływy pieniężne. Dobrze, że nawet mniej płynne spółki też płacą dywidendy, bo dostajemy na bieżąco wpływy finansowe. Te pieniądze są głównie reinwestowane w akcje.

Skarb Państwa będzie próbował wykorzystać dobry moment na giełdzie i sprzedać kolejne pakiety akcji?

Skarb Państwa dość dobrze wykorzystywał okresy silnego rynku. Zakładając, że mamy przed sobą miesiąc, czy dwa kiedy rynek będzie dość mocny, to bardzo możliwe, że w tym czasie, może na początku września niespodziewanie otrzymamy ofertę.

OFE będą zainteresowane podażą ze strony Skarbu. Mają pieniądze z dywidend, wpływają bieżące składki, a do tego uzyskują pieniądze z wezwań, na które chętnie odpowiadają.

Prawda, że ostatnio większość wezwań zakończyła się pozytywnie dla wzywających. OFE są chętne żeby kupować pakiety sprzedawane przez Skarb Państwa, bo to są duże, płynne spółki, sprzedawane z dyskontem.

Wezwanie na  Azoty Tarnów może się jednak nie powieść.

Mamy jakiś serial medialny w tej sprawie, ale wydaje mi się, że ani Skarb Państwa, ani prywatni, duzi inwestorzy nie ustąpią. Nie oddadzą akcji po tej cenie.

Gdyby Akron zwiększył znacząco cenę to instytucjonalni inwestorzy odpowiedzieliby na wezwanie? (w piątek rano Akron zwiększył cenę, już po autoryzacji wywiadu - od red.)

Niewykluczone. Zawsze jest jakiś próg atrakcyjności. Bierzemy pod uwagę naszą wycenę firmy.

Spodziewa się Pan jeszcze sporej liczby wezwań w następnych miesiącach?

Są spółki, które dla inwestorów strategicznych będą atrakcyjne i wezwania będą ogłaszane. Przez panujący kryzys na świecie, wyceny spółek nie są bardzo wysokie. Pojawiają się dobre okazje dla inwestorów strategicznych, którzy są w stanie więcej zapłacić niż czysto finansowy inwestor.

Czy chodzi o konkretne branże, czy raczej pojedyncze rodzynki?

Raczej rodzynki w szeroko pojętej branży przemysłowej.

Jaki najbardziej czarny scenariusz może się ziścić w kolejnych miesiącach?

Wielką zagadką jest to, co dokładnie dzieje się w Chinach. Ewentualne twarde lądowanie tamtej gospodarki przełoży się na Europę, Stany Zjednoczone wywołując globalną recesję. Jeśli chodzi o naszą branżę, to czarnym scenariuszem byłoby, w przypadku problemów budżetu z wpływami i finansowaniem, sięgnięcie po pieniądze zgromadzone w OFE.

PKO BP Bankowy PTE jest zainteresowany przejęciami innych podmiotów?

Od dawna wiadomo, że na sprzedaż wystawione są dwa najmniejsze fundusze emerytalne: Polsat i Warta. Zakaz akwizycji klientów OFE doprowadził do sytuacji, że jedynym sposobem istotnego powiększenia udziału rynkowego jest przejęcie już istniejącego funduszu emerytalnego. Nie wykluczamy przejęć w tym segmencie rynku. Zależy nam na zwiększeniu udziału w rynku i podniesieniu stopy zwrotu z kapitału towarzystwa emerytalnego.

 

CV

Wojciech Rostworowski

związany jest z rynkiem kapitałowym od 1993 roku. Pracę w sektorze finansowym rozpoczynał w BRE Banku. W latach 1998 -2008 pełnił funkcję dyrektora inwestycyjnego SEB TFI, od 2003 był także członkiem zarządu spółki. W tym okresie zarządzał funduszami inwestycyjnymi SEB TFI, a także funduszami z grupy SEB inwestującymi w Europie Wschodniej. Od 2009 do 2011 r. był dyrektorem Inwestycyjnym w Amplico TFI, gdzie zarządzał funduszami inwestycyjnymi oraz ubezpieczeniowymi z grupy Amplico. Absolwent Politechniki Warszawskiej oraz studiów MBA. Od 1995 r. jest licencjonowanym doradcą inwestycyjnym.

Dotychczas był Pan związany z funduszami inwestycyjnymi. Czym różni się zarządzanie nimi a funduszem emerytalnym (OFE)?

Wojciech Rostworowski:

Pozostało 99% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami
Emerytura
Emeryci zadłużeni średnio na 12,5 tys. zł. Jak poprawić portfel seniora