Wysokość przyszłych świadczeń emerytalnych będzie znacząco niższa od otrzymywanych dziś pensji. W analizach pojawiają się różne wartości. Najbardziej pesymistyczne prognozy mówią wręcz o tym, że przyszłe emerytury pokolenia dziś wkraczającego na rynek pracy wyniosą około jednej czwartej wartości ostatniej pensji.

Gwałtownym spadkiem poziomu życia zagrożone są przede wszystkim kobiety, które – według dzisiejszego stanu prawnego – przechodzą na emeryturę wcześniej niż mężczyźni, a statystycznie żyją dłużej. To obniża wysokość przyszłego świadczenia. Dlatego jedynym sposobem, by uniknąć gwałtownego spadku poziomu życia na emeryturze, jest samodzielne oszczędzanie.

Długi okres oszczędzania zwiększa zyski

Każda forma oszczędzania, która pozwala zgromadzić kapitał na przyszłość, jest godna uwagi. Lepiej jest zadziałać mało efektywnie i zgromadzić na emeryturę połowę oczekiwanej kwoty, niż nie zebrać jej wcale. Jeżeli nie dysponujemy dużym kapitałem, który moglibyśmy przeznaczyć na ten cel, i musimy oszczędzać systematycznie niewysokie kwoty, warto pamiętać o dwóch prostych zasadach.

252 tys.

na tyle kont wpłynęły w ubiegłym roku jakiekolwiek wpłaty

Po pierwsze, im więcej przeznaczymy na zakup danego instrumentu finansowego, tym większym kapitałem będziemy dysponować pod koniec okresu oszczędzania. Wpłacając np. do funduszu inwestycyjnego po 500 zł miesięcznie, zaoszczędzimy pięciokrotnie więcej niż wtedy, gdyby wysokość comiesięcznej wpłaty do tego funduszu wynosiła zaledwie 100 zł.

Jednak jeszcze ważniejsza jest druga prawidłowość: im dłużej oszczędzamy, tym większą kwotę uda się zgromadzić. Tylko w części jest to efekt większej zainwestowanej sumy. Z prostego wyliczenia wynika, że odkładając przez 10 lat po 100 zł miesięcznie, wpłacimy na konto lub do funduszu 12 tys. zł. Natomiast gdy oszczędzanie trwa 25 lat, suma wpłat wyniesie już 30 tys. zł. Znacznie ważniejszy jest jednak mechanizm procentu składanego. Oznacza to, że wypracowane zyski powiększają kwotę pracującego kapitału i dzięki temu kolejne zyski naliczają się już od większej kwoty.

792 tys.

tyle kont IKE prowadziły instytucje finansowe pod koniec 2010 r.

Korzyść z procentu składanego jest tym większa, im wyższą roczną stopę zwrotu z inwestycji uda się wypracować. Przy stopie zwrotu 8 proc. rocznie kwota zgromadzonych przez lata odsetek od odsetek będzie wielokrotnie wyższa niż wtedy, gdy inwestycja przynosi 6 proc. lub 4 proc. rocznie. Wydłużenie czasu oszczędzania dodatkowo wzmacnia ten efekt.

Co ważne, historyczne dane pokazują, że wyższe stopy zwrotu osiąga się dzięki bardziej ryzykownym inwestycjom, którym bardzo służy wydłużenie okresu oszczędzania. Jeśli zdecydujemy się inwestować w akcje lub jednostki funduszy akcyjnych, musimy liczyć się z tym, że okresowe spadki notowań będą przejściowo uszczuplały zebrany kapitał. Jednak im dłużej potrwa oszczędzanie, tym wpływ tych wahań na ostateczny wynik inwestycji powinien być mniejszy.

Swoboda i wiele strategii do wyboru

Instrumentem świetnie nadającym się do długoterminowego oszczędzania są jednostki funduszy inwestycyjnych. Towarzystwa pozwalają wpłacać nawet niewielkie kwoty (wymagane minimum pierwszej wpłaty to często 100 – 500 zł, zaś dopłaty do już istniejącego rejestru tylko 50 – 100 zł). Oferują też całą gamę strategii do wyboru.

Sposobem, by ograniczyć koszty inwestowania, a przy okazji zmobilizować się do regularnych wpłat, może być uruchomienie planu systematycznego oszczędzania. Wtedy klient korzysta ze zniżek w opłacie dystrybucyjnej, pobieranej przy zakupie jednostek. W przypadku funduszy z dużym udziałem akcji w portfelu opłata w standardowej wysokości może sięgać nawet 5 proc.

Wymóg systematyczności wpłat ogranicza swobodę inwestora w niewielkim stopniu. Nawet jeżeli umowa określa minimalną miesięczną wpłatę, nie ma problemu, by np. jednorazowo wpłacić jej dwunastokrotność i przez resztę roku nie dopłacić do funduszu ani złotówki. Kara za niedotrzymanie warunków oszczędzania nie jest zbyt surowa. Pieniądze można wycofać w każdej chwili bez większych problemów, a jedyną konsekwencją jest cofnięcie zniżki w opłacie dystrybucyjnej, jakiej TFI udzieliło przy zakupie jednostek.

Mniej znaną częścią oferty towarzystw są plany systematycznego oszczędzania, przewidujące podział środków pomiędzy kilka funduszy tego samego TFI. Klient wykonuje pojedynczy przelew, a pieniądze są automatycznie dzielone pomiędzy dwa lub więcej wskazanych funduszy. W niektórych planach alokacja środków zmienia się z czasem: od produktów preferujących akcje w pierwszych latach oszczędzania po znacznie bezpieczniejsze fundusze dłużne tuż przed zakończeniem okresu umowy.

Trudno wycofać pieniądze przed terminem

Alternatywą dla oszczędzania w funduszach są produkty ubezpieczeniowo-inwestycyjne, bardzo popularne w Polsce w dużej mierze dzięki skuteczności wynagradzanych prowizyjnie sprzedawców. To bardzo niejednorodna kategoria produktów. Mieszczą się w niej zarówno polisy z gwarantowaną sumą ubezpieczenia, jak i takie, gdzie wysokość przyszłego świadczenia zależy od skuteczności inwestowania. Wtedy inwestor ma prawo wyboru strategii: od bardzo bezpiecznych, zakładających inwestowanie w papiery dłużne, po bardziej rekomendowane w przypadku wieloletnich umów inwestycje z dużym udziałem akcji.

1971 zł

tyle wyniósł średni roczny przekaz na aktywne konto emerytalne

Polisy inwestycyjne różnią się też systemem wpłacania składki. Umowa może przewidywać płatności co miesiąc, raz w roku, zdarzają się też polisy ze składką jednorazową. Wreszcie można wśród nich znaleźć produkty, w których ponosi się realne koszty ochrony życia, i takie, gdzie polisa jest tylko formalnym opakowaniem dla produktu inwestycyjnego.

W porównaniu z oszczędzaniem w funduszach produkty ubezpieczeniowe są mniej przejrzyste kosztowo. Z wpłacanej przez inwestora kwoty pobierana jest składka na ochronę życia i różne prowizje, a na przyszły kapitał emerytalny pracuje tylko część sumy. W dodatku jej wysokość nie zawsze jest jasno określona.

Produkty łączące odkładanie pieniędzy na przyszłą emeryturę z ochroną życia mają jeszcze jedną charakterystyczną cechę. Przedwczesne rozwiązanie umowy, zwłaszcza w ciągu pierwszych kilku lat od jej podpisania, bywa skrajnie nieopłacalne; towarzystwo zwraca wtedy klientowi niewielką część wpłaconych dotąd kwot. Dostęp do zainwestowanych pieniędzy jest więc utrudniony. Z drugiej strony takie zabezpieczenie, utrudniające podjęcie pieniędzy przed upływem terminu, na jaki została zawarta umowa, może też pomóc mniej zdyscyplinowanym inwestorom konsekwentnie odkładać pieniądze na emeryturę.

Duży kapitał już na starcie

Pomnażaniem oszczędności na przyszłą emeryturę może się też zająć firma asset management. Jest to jednak zupełnie inny model inwestycji niż w przypadku funduszy czy ubezpieczycieli.

Aby inwestować w ten sposób, trzeba mieć znaczny kapitał początkowy. Typowym progiem wejścia jest kwota kilkuset tysięcy złotych. Usługa zarządzania portfelem na zlecenie w dużej mierze opiera się na bezpośrednim kontakcie klienta z doradcą. Można więc precyzyjnie uzgodnić z nim sposób inwestowania.

Wymienione instrumenty finansowe nie wyczerpują oczywiście listy dostępnych narzędzi służących oszczędzaniu na emeryturę. Środki na przyszłą emeryturę można też gromadzić i pomnażać na lokatach i rachunkach bankowych, kupując obligacje czy akcje. Kapitałem na przyszłość mogą być też odziedziczone lub kupione nieruchomości (i np. przyszłe przychody z ich wynajmu) czy własna firma. Godnym uwagi rozwiązaniem są też pracownicze programy emerytalne (PPE). Jednak pracownik może do nich przystąpić dopiero wtedy, gdy na uruchomienie takiej formy oszczędzania zdecyduje się pracodawca.

Odłożona ulga podatkowa

Większość opisanych tu produktów może funkcjonować w ramach indywidualnych kont emerytalnych (IKE). Zgodnie z ustawą takie konta mogą być prowadzone przez fundusze inwestycyjne, podmioty prowadzące działalność maklerską, zakłady ubezpieczeń na życie i banki. Inwestor może posiadać tylko jedno IKE.

Premią za skorzystanie z tej formy oszczędzania jest odroczony bonus podatkowy. Zyski, jakie wypracują środki wpłacone na IKE, są zwolnione z podatku od dochodów kapitałowych (tzw. podatku Belki). Ulga ma jednak limit kwotowy: na konto emerytalne można w ciągu roku wpłacić nie więcej niż trzykrotność prognozowanego na dany rok średniego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce. W roku 2011 jest to 10077  zł.

Dane z ubiegłych lat pokazują jednak, że zdaniem inwestorów odłożony w czasie bonus to za mało. IKE nie cieszą się wielką popularnością, takich kont otwarto niewiele, znaczna część z nich to martwe rachunki, na które nie wpływają żadne wpłaty. Co gorsza, nawet posiadacze aktywnych kont w niewielkim stopniu wykorzystują ustawowy limit wpłat.

Mało podpisanych umów, niewielkie oszczędności

- Na IKE oszczędza zaledwie około 5 proc. osób aktywnych zawodowo – wynika z danych Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego. W tej liczbie znajdują się zarówno konta aktywne, jak i takie, które zostały otwarte kilka lat temu, ale w 2010 r. nie wpłynęła na nie ani złotówka.

- Gdyby wziąć pod uwagę tylko rachunki, na które dokonywano w tym czasie dopłat, okaże się, że na przyszłą emeryturę oszczędza dodatkowo mniej niż co 50. pracujący Polak.

- Największym graczem na rynku kont IKE są zakłady ubezpieczeniowe, na które przypada 73 proc. istniejących i 61 proc. aktywnych kont.

- Najrzadziej korzystamy z usług biur maklerskich, jednak na konta w tych instytucjach wpływa zdecydowanie najwięcej środków. Średnia wpłata w roku 2010 to 7,8 tys. zł, a dla całego rynku – niecałe 2 tys. zł