Monety są lepszą inwestycją niż obrazy

inwestowanie w monety
inwestowanie w monety
Od 90 tys. zł licytowana będzie złota moneta z Kopernikiem. Fot. Antykwariat Michał Niemczyk

Inwestycja w numizmaty może być strzałem w dziesiątkę.

Sukcesem zakończyła się pięciodniowa (!) aukcja Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak (www.gndm.pl). Sprzedano ok. 99 procent z blisko 5 tysięcy obiektów zgrupowanych w 3,5 tysiąca pozycji katalogowych. To dobra okazja, żeby zastanowić się, dlaczego monety są lepszą inwestycją niż obrazy? Czy inwestowanie w monety się opłaca?

Czytaj także: Monety z bielikiem na 100-lecie odzyskania niepodległości

Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że nabywcy monet nie kierują się zimną, racjonalną analizą możliwego zysku z ich odsprzedaży. Kupują numizmaty nieomal odruchowo. Kieruje nimi przekonanie, że przy zakupie monet, ich sprzedaży i transporcie łatwo zachować pełną dyskrecję. Nie trzeba wiele miejsca, żeby przechowywać monety.

Monety mają zdecydowanie większą płynność niż obrazy. Od ręki sprzedać można monety czysto lokacyjne, ich wartość zależy od giełdowej ceny kruszcu. Płynnym towarem są też monety kolekcjonerskie, których cena zależy od ich wartości symbolicznej, urody, stanu zachowania, rzadkości i proweniencji.

Od 90 tys. zł licytowana będzie złota moneta z Kopernikiem, co pokazuje potencjał jaki ma inwestowanie w monety. Fot. Antykwariat Michał Niemczyk

Inwestowanie w monety: wielki sukces całej branży

Numizmaty kupowane są jako zabezpieczenie na czarną godzinę. Anonimowy klient spotkany w antykwariacie wyjaśnił mi, że w razie kryzysu polityczno-ekonomicznego łatwiej uciekać z monetami zaszytymi w poły kurtki niż z kupionym za milion obrazem Fangora na plecach. Poza tym, jeśli ktoś za milion kupił kilkadziesiąt monet, to w nowej sytuacji polityczno-ekonomicznej może je wyprzedawać stopniowo, stosownie do potrzeb.

Wróćmy do sukcesu wspomnianej na początku pięciodniowej aukcji, którą dokumentuje trzytomowy katalog. Do udziału w licytacji zarejestrowało się ok. 1,6 tysiąca osób. Zakupów dokonało 680 klientów. W internecie można poznać szczegółowe wyniki.

Nabywcy ekstra dopłacają za udokumentowaną proweniencję numizmatu, gdy na krajowym rynku obrazów rodowód dzieła nie ma jeszcze znaczenia. Aukcja pokazała, że coraz więcej nabywców ceni bezpośrednią obecność w sali aukcyjnej, bo to okazja do spotkań z innymi uczestnikami rynku, do wymiany poglądów.

Sukces kolejnej wielodniowej aukcji Marciniaka to nie tylko spektakularny obrót i zysk. To w równym stopniu sukces logistyczny. Właściciele zaufali firmie i powierzyli jej swoje skarby. Marciniak odpowiednio rozbudza emocje. Za pomocą trafnych wycen i opisów katalogowych – obszernych, jasnych, zrozumiałych nawet dla laika.

Aukcję Marciniaka postrzegam jako sukces branży, nie tylko jednego przedsiębiorstwa. Aukcja pokazała, że w branży numizmatów o wartości tylko symbolicznej niezmiennie panuje znakomita podaż i popyt. Damian Marciniak stacjonarne aukcje zaczął organizować w czerwcu 2017. Od 2003 roku jako pionier organizował aukcje tylko internetowe. Organizując aukcje stacjonarne, z marszu zajął miejsce obok dwóch wielkich firm: Warszawskiego Centrum Numizmatycznego (www.wcn.pl), Antykwariatu Numizmatycznego Michał Niemczyk (www.niemczyk.pl).

inwestowanie w monety
Srebrny grosz króla Kazimierza Wielkiego. Fot. Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Inwestowanie w monety: codzienne zyski

Podstawą zysków branży numizmatycznej jest codzienna sprzedaż, w tym monet o symbolicznej wartości. Gdy podstawą zysków w handlu obrazami są spektakularne transakcje, które dotyczą garstki kilkunastu (kilkudziesięciu?) osób w kraju. Masowość jest gwarancją stabilności. Oprócz aukcji stacjonarnych oraz wyposażonych w drukowany katalog wielkich aukcji internetowych co tydzień firmy organizują aukcje internetowe.

Przed nami kolejne aukcje. Można przyjrzeć się funkcjonowaniu rynku. 27 października na aukcji Antykwariatu Michał Niemczyk atrakcją będzie np. najrzadsza międzywojenna złota moneta próbna (cena wyw. 90 tys. zł). Autorem projektu jest Stanisław Szukalski (1893–1887).

inwestowanie w monety
Rzadki order licytowany będzie w Krakowie od 5,5 tys. zł . Fot. Antykwariat Michał Niemczyk

Bank informacji

Z kolei krakowska Desa (www.desa.art.pl) 10 listopada na aukcji orderów, medali i monet wystawi np. rzadki Krzyż Virtuti Militari wykonany w Moskwie w 1943 roku. To odznaczenie tzw. z regaliami (orzeł trzyma w łapach jabłko i berło). Cena wywoławczą ustalono na 5,5 tys. zł. Taki sam zabytek, ale pospolity (bez regaliów), ma cenę ok. 1,2 tys. zł.

Na aukcji 17 listopada Warszawskie Centrum Numizmatyczne zaoferuje np. srebrny grosz z czasów króla Kazimierza Wielkiego (1333–1370). Egzemplarz jest wyjątkowo rzadki, zwłaszcza w tak doskonałym stanie zachowania. W numizmatach zawarte są informacje historyczne, kolekcjonerstwo numizmatów to nauka historii.

Warszawskie Centrum Numizmatyczne na swojej stronie za darmo udostępniło archiwum ponad 230 tys. transakcji przeprowadzonych przez firmę od 1991 roku. Obiekty są sfotografowane i opisane w sposób pozwalający na ich identyfikację. Możemy porównać wzrost cen, skonfrontować dane z archiwami innych firm, z katalogami różnych autorów, możemy zapytać o ceny na forach dyskusyjnych dla kolekcjonerów i w Polskim Towarzystwie Numizmatycznym (www.ptn.pl), które edukuje od 1888 roku.

Medal z 1747 roku ma cenę 300 tys. zł. Fot. Antykwariat Michał Niemczyk

Kultura kolekcjonerska na krajowym rynku numizmatów jest, moim zdaniem, wyższa niż na rynku obrazów. Dostępnych jest wiele monografii. Opisują one nie tylko atuty monet, banknotów lub historycznych papierów wartościowych, ale także dotyczące nich wątpliwości. Lektury inspirują czytelników do dalszych poszukiwań. Ceny w monografiach i katalogach aukcyjnych są lepiej uzasadnione niż na rynku obrazów. Transakcje są bardziej przejrzyste.

Lektury są zrozumiałe nie tylko dla wytrawnych rynkowych „lokaciarzy”, ale także potencjalnych klientów, którzy dopiero uczą się mechanizmów funkcjonowania branży. Edukacji służą liczne publikacje popularyzatorskie. Ostatnio ukazał się np. „Raport o rynku numizmatów”. Autorką jest Weronika A. Kosmala z portalu Alternatywne.Pl. Bogato ilustrowana publikacja dostarcza informacji o rynku w ostatnim półroczu. ©℗

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zyskowny rok dla inwestorów

Istnieją legalne sposoby na obniżenie podatku od dochodów kapitałowych. Rok 2017 inwestorzy kupujący i ...

Piłsudski może być lokatą kapitału

Książka z autografami czterech noblistów licytowana będzie na aukcji. Stołeczny antykwariat TOM 23 marca ...

TFI 2018. Uwzględniając inflację, w zeszłym roku zarobić można było właściwie tylko dzięki obligacjom skarbowym

TFI w 2018: rok, który lepiej zapomnieć. Czas na zmiany

Klienci nie mają wielu powodów do zadowolenia po 2018 r. TFI także. Trudny rok dużych ...