W co inwestować, żeby inflacja nie pożarła zysków. Sprawdzamy

Nawet na najlepszych lokatach z mozołem wypracujemy 4-proc. odsetki. Jednak po odjęciu podatku zostanie 3,24 proc., a po odjęciu inflacji – zaledwie 0,34 proc. zysku
Nawet na najlepszych lokatach z mozołem wypracujemy 4-proc. odsetki. Jednak po odjęciu podatku zostanie 3,24 proc., a po odjęciu inflacji – zaledwie 0,34 proc. zysku
Adobe Stock

Inflacja z miesiąca na miesiąc coraz szybciej zjada nasze oszczędności. Sprawdzamy inwestycje, które uchronią nasz kapitał przed realną stratą.

Wzrost cen w ostatnim czasie mocno przyspieszył. Na przekór tendencjom panującym z strefie euro w czerwcu inflacja wynosiła już 2,6 proc., a w lipcu 2,9 proc. To znacznie więcej, niż dają odsetki z większości lokat, a może być jeszcze gorzej, ponieważ drożeje nie tylko żywność, ale także usługi.

Tak wysokiej dynamiki wzrostu cen nie było w Polsce od ponad 10 lat. Sytuacja jest podobna do obserwowanej w 2007 r., kiedy wzrost inflacji był większy od spodziewanego, a jednocześnie płace rosły szybciej niż ceny, co było wówczas i jest dzisiaj dobrą informacją dla wielu portfeli.

Warto sprawdzić: Na lokatach tracimy pieniądze od 2015 r. Jak długo jeszcze?

Według obliczeń GUS przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w lipcu tego roku o 7,4 proc. rok do roku. Inflacja w tym czasie nie była tak wysoka, więc wciąż za przeciętną pensję można kupować tyle samo towarów co przed rokiem, kiedy inflacja była o 0,9 pkt proc. niższa. Nie zmienia to jednak faktu, że wysokość oprocentowania większości bankowych depozytów nie tylko nie wzrosła, ale wręcz spadła, więc realne zyski z nich znacząco się obniżyły. Od lat nie zmienia się tylko jedno. Za stosunkowo atrakcyjne lokaty cały czas można uznać tylko te, które znajdują się w krótkoterminowych promocjach lub są przeznaczone dla nowych klientów. Z promocji można jednak skorzystać raz czy dwa.

Nikt nie będzie zmieniał banku cztery razy w roku, aby zarabiać po 4 proc. na trzymiesięcznych depozytach. Nawet gdyby ktoś się pokusił o takie manewry, musi się liczyć z tym, że z mozołem wypracowywanych 4 proc. po odjęciu podatku zostanie mu 3,24 proc., a po odjęciu inflacji zaledwie 0,34 proc. zysku. Całe zamieszanie nie przyniesie więc większego efektu.

Trudne inwestycje na niepewny czas

Na poprawę sytuacji na rynku też nie ma co liczyć, nawet jeśli inflacja przestanie rosnąć, ponieważ NBP jeszcze długo nie podniesie stóp procentowych. Wręcz przeciwnie, jeżeli zdecyduje się na jakikolwiek ruch, to pójdzie śladem innych banków centralnych, które decydują się na luzowanie polityki monetarnej. Adam Glapiński, prezes NBP, jeszcze na początku lipca podkreślał, że stopy procentowe pozostaną stabilne do 2021 r., ale już w sierpniu w miesięczniku „Bank” pisał wprost, że gdyby koniunktura w Polsce silnie się osłabiła, w ślad za ewentualnym głębszym spowolnieniem w strefie euro, to nie jest wykluczone, że trzeba będzie myśleć o luzowaniu polityki pieniężnej.

Warto sprawdzić: Jacht może być niezłą inwestycją i stałym źródłem dochodu

Przyczyną obaw o globalny wzrost gospodarczy cały czas jest chińsko-amerykańska wojna handlowa. Coraz częściej pada słowo recesja, a inwestorzy coraz bardziej obawiają się ryzyka.

Najmocniejszą pozycję ma więc złoto, które zyskuje w reakcji na spadek rentowności obligacji mimo wciąż mocnego dolara – nawet po obniżce stóp procentowych przez Fed. Rentowności papierów dłużnych spadają jednak nie tylko na świecie, ale również w Polsce, rentowność np. dziesięciolatek jest najniższa w historii i wynosi 1,7 proc. Zyskowne ulokowanie oszczędności przy słabnącej koniunkturze, niskich stopach procentowych, rosnącej inflacji i ryzyku inwestycji w obligacje skarbowe jest więc coraz trudniejsze.

Papiery pod ochroną

Na obligacjach niewiele się jednak zarobi, choć mogą chronić przed utratą wartości pieniądza w czasie. Oprocentowanie wyższe od obecnej inflacji, która wynosi już 2,9 proc., mają 12-letnie Rodzinne Obligacje Skarbowe, w skrócie nazywane ROD. Zysk z obecnie sprzedawanych będzie wynosił 3,2 proc. po pierwszym rocznym okresie odsetkowym. Później będzie uzależniany od wysokości inflacji za ostatni rok i powiększany o marżę tak, aby zysk z nich był wyższy, niż wynosił wzrost cen.

W Rodzinne Obligacje Skarbowe inwestować można – podobnie jak w inne obligacje – już od 100 zł, a w razie konieczności wcześniejszego zakończenia oszczędzania papiery przedstawić do wykupu, co będzie kosztowało 2 zł od każdej obligacji. 12-latki mogą jednak kupować tylko beneficjenci programu Rodzina 500+. Pozostali chętni na papiery skarbowe muszą się zadowolić innymi – z niższym oprocentowaniem.

Przed inflacją powinny chronić obligacje czteroletnie, sześcioletnie i dziesięcioletnie. Oprocentowanie papierów sprzedawanych w sierpniu wynosi jednak odpowiednio 2,4 proc., 2,8 proc. oraz 2,7 proc. W innej sytuacji rynkowej, kiedy stopy procentowe mają szanse na wzrost, sprawdziłyby się obligacje trzyletnie, których oprocentowanie oparte jest na sześciomiesięcznej stopie WIBOR. Byłaby to też dobra propozycja dla osób chcących ulokować oszczędności w obligacjach, które zapewniałyby regularny dopływ gotówki, ponieważ odsetki z trzylatek wypłacane są co pół roku. Aktualne oprocentowanie sprzedawanych trzylatek, obowiązujące w pierwszym okresie odsetkowym, który zakończy się z końcem lutego przyszłego roku, wynosi jednak tylko 2,2 proc.

Warto sprawdzić: Jak zainwestować w sztuczną rzekę, e-hulajnogi czy browar

Funduszowa hossa

Obligacje detaliczne – nawet te indeksowane inflacją – niekoniecznie mogą chronić pieniądze, gdy inflacja się rozpędza, ponieważ ich oprocentowanie obliczane jest na danych historycznych, a marża, która ma powiększyć przyszłe odsetki, nie zawsze jest odpowiednio wysoka. Na razie nie będzie źle, przynajmniej jeśli sprawdzi się prognoza NBP, według którego inflacja ma wynieść w tym roku średnio 2 proc.

Większe możliwości mają inwestorzy instytucjonalni. Stąd tak duże zainteresowanie funduszami papierów dłużnych. To do nich napłynęło w ostatnim roku najwięcej oszczędności. Według wyliczeń Analiz Online tylko w lipcu aktywa funduszy obligacji powiększyły się o kolejny miliard złotych. Czy jest to teraz dobra inwestycja, czas pokaże, ryzyko jednak rośnie. Rentowności obligacji skarbowych są bowiem bardzo niskie, co oznacza wysokie ceny, a kupowanie na górce na ogół kończy się wielkim rozczarowaniem. Analitycy od kilu miesięcy podkreślają, że obecna sytuacja może być zapowiedzią recesji. Chodzi o niższą rentowność papierów o dłuższym terminie wykupu od rentowności papierów o krótszym terminie wykupu. W wielu krajach rentowności już są ujemne. Co dalej będzie, w dużej mierze zależy od wrześniowej decyzji EBC. Przy ostatnio słabych danych makro napływających w rynków europejskich, zwłaszcza Niemiec, cięcia są bardzo prawdopodobne, a to może oznaczać, że rentowności papierów skarbowych wciąż będą spadały.

Jednak dywersyfikacja

Przy obecnej sytuacji rynkowej trudno o bezpieczne inwestycje, które uchroniłyby oszczędności przed inflacją i przyniosły jeszcze zysk. Najlepszym sposobem ochrony portfela jest jego dywersyfikacja. Przy ostrożnym inwestowaniu można część pieniędzy pozostawić na najlepszych lokatach i kontach oszczędnościowych. Lokat o oprocentowaniu wyższym niż 3 proc. ma kilka banków, a najwyżej oprocentowane konto oszczędnościowe ma Getin Bank. Zapewnia ono 3,5-procentowe odsetki dla wpłat do 10 tys. zł przez 12 miesięcy, ale pod warunkiem założenia konta osobistego i wpływu na nie co najmniej 1 tys. zł miesięcznie. Z oferty skorzystać mogą tylko nowi klienci. Konta zapewniające odsetki 3-procentowe ma dziewięć banków, wszystkie stawiają jednak warunki. Poza tym na premiowe oprocentowanie można liczyć przez maksymalnie pół roku.

Złoto

Za bezpieczną inwestycję inwestorzy uważają złoto. Zawsze znajduje się ono w centrum uwagi, gdy czasy są niepewne. Wzrost ceny – w tym roku złoto podrożało już prawie 20 proc.* – napędzają inwestorzy instytucjonalni. Ole Hansen, szef działu strategii rynków towarowych w Saxo Banku, podkreśla, że fundusze hedgingowe zgromadziły niemal rekordową ekspozycję za pośrednictwem kontraktów terminowych na złoto COMEX, natomiast liczba jednostek ETF w posiadaniu inwestorów stopniowo rosła do obecnego poziomu 77,5 mln uncji, najwyższego od sześciu lat.

Warto sprawdzić: Środki na czarną godzinę chętnie lokujemy w monetach

Wygranymi są też inwestujący w fundusze złota. Ich wyniki się wprawdzie różnią, bo różną mają politykę inwestycyjną, ale pięć z sześciu polskich funduszy jest na dwucyfrowym plusie. W Polsce dostępnych jest też siedem funduszy złota BlackRocka, pięć Frankilina Templetona i sześć Schrodera. Ich udziały zyskały w tym roku już po 30–40 proc., więc w tym przypadku inwestycja również jest obarczona ryzykiem kupna na tzw. górce.

Portfel znakomicie dywersyfikują nieruchomości. Niskie stopy procentowe i rosnąca inflacja sprzyjają kupowaniu za gotówkę, która wcześniej leżała bezproduktywnie na bankowych kontach. Inwestycja w dom czy mieszkanie wymaga jednak rozeznania. Trzeba brać pod uwagę bieżące prognozy dla rynku nieruchomości: ceny materiałów budowlanych, podaż i popyt na lokale i wiele innych wskaźników. Z najnowszych danych NBP i raportu AMRON-SARFiN wynika, że w najbliższych miesiącach sytuacja na rynku mieszkaniowym nie ulegnie drastycznej zmianie mimo pojawiających się od kilku lat głosów o przegrzaniu rynku. Warto jednak pamiętać, że przed 2008 r. też nikt nie spodziewał się krachu.

Cegiełka zysku

Poza tym nie każdego stać na kupno mieszkania czy nawet samego pokoju w condohotelu za gotówkę. Nie każdy chce się też posiłkować kredytem, choć chętnie czerpałby zyski z nieruchomości. Dobrym rozwiązaniem w takich przypadkach mogłyby być certyfikaty funduszy nieruchomości, weksle inwestycyjne lub udziały w spółkach inwestowania zbiorowego. Wszystko zależy od zasobności portfela.

W krakowskim Funduszu Hipoteczny Yanok weksle można kupować od 10 tys. zł, górnego limitu wpłat nie ma. Inwestycja polega na pożyczeniu funduszowi pieniędzy w zamian za odsetki, które mogą być wypłacane co miesiąc, co kwartał lub co rok. Wysokość oprocentowania jest uzależniona od częstotliwości wypłat i wynosi odpowiednio 6,8 lub 10 proc. Inwestycja jest obliczona na trzy lata. Po tym czasie weksle są wykupywane, a pieniądze zwracane inwestorowi. Sam fundusz zarabia na udzielaniu pożyczek innym firmom pod zabezpieczenie hipoteką na nieruchomości o dwukrotnie wyższej wartości, niż sam pożyczka.

Spółek inwestowania grupowego, zwłaszcza w nieruchomości, jest coraz więcej. Największe z nich to: ShareVestors, Mzuri CFI i Pracownia Finansowa.

W ShareVestors można inwestować od 1 tys. zł, w Mzuri CFI od 10 tys. zł, a w Pracowni Finansowej od 50 tys. zł. Poprzez crowdfunding udziałowy zarabiać można na nieruchomościach pod wynajem, budowie pojedynczych budynków i całych osiedli, rewitalizacji starych kamienic. Rentowność tego typu inwestycji wynosi od 7 do 10–12 proc. W nieruchomości można też inwestować poprzez listy zastawne lub certyfikaty inwestycyjne zamkniętych funduszy nieruchomości, ale nie mają one w Polsce dobrej historii, a próg wejścia do nich na ogół jest wyższy niż kupno kawalerki na wynajem.

Warto sprawdzić: Hity alternatywnych inwestycji

Do ochrony oszczędności przed inflacją można też wykorzystywać całą gamę inwestycji alternatywnych – od produktów strukturyzowanych poprzez alkohole po inne przedmioty kolekcjonerskie. Warto pamiętać, jak po krachu w 2008 r. ożywił się rynek sztuki, ale o ile inwestycje emocjonalne należą do najbardziej przyjemnych, o tyle są mało płynne.

Mogą Ci się również spodobać

Gdzie szukać najlepszych depozytów na jeden miesiąc

Do zestawienia najwyżej oprocentowanych lokat miesięcznych, wybranych z ofert wszystkich banków, dołączyła EnveloLokata Mobilna ...

Stambuł – miasto dla inwestorów o stalowych nerwach

Fundusze, w których znajdują się tylko akcje tureckie, są nie dla każdego. Odpowiadają raczej ...

Ponadprzeciętna jakość za ponadprzeciętną cenę

Od początku istnienia (czyli od kwietnia 2013 r.) UniAkcje Dywidendowy wypracował już ponad 17 ...