Catalyst to nie tylko GetBack, są też wiarygodne spółki

obligacje korporacyjne
obligacje korporacyjne
Fotorzepa/Grzegorz Psujek

Inwestycja w obligacje dużych, wiarygodnych spółek może być bardzo dobrą alternatywą dla lokat bankowych, choć ich oprocentowanie jest mniej atrakcyjne niż oferowane przez mniejsze, ale bardziej ryzykowne firmy.

Afera z GetBackiem, który nie wywiązał się ze swoich zobowiązań wobec obligatariuszy, zwiększyło czujność inwestorów i obniżyło wiarygodności innych emitentów. Firma audytorsko-doradcza Grant Thornton podkreśla jednak, że łączna wartość instrumentów GetBack, wprowadzonych na rynek Catalyst od debiutu w 2016 roku do końca 2017 roku, wyniosła blisko 522 mln zł i stanowiła odpowiednio: tylko 0,8 proc. w 2016 r. oraz 0,7 proc. w 2017 roku, łącznej wartości emisji obligacji korporacyjnych.

Czytaj także: Fundusze gotówkowe i pieniężne nie do końca są bezpieczne

W złotych i w euro

Papiery notowane na Catalyst stanowiły więc zaledwie niewielki wycinek długu wyemitowanego przez GetBack, a sytuacja w znacznej części dotyczy rynku pozagiełdowego. Rynek Catalyst nie powinien więc być oceniany z perspektywy jednego emitenta, a wszystkich podmiotów, które notują na nim swoje instrumenty. Zwłaszcza, że są notowane na nim również papiery dużych i wiarygodnych spółek, takich jak: największy emitent obligacji korporacyjnych (poza BGK), czyli PKO BP, drugi i trzeci pod tym względem – PKN Orlen i PZU oraz GPW, BZ WBK, Pekao, Bank Millennium, Alior Bank i inne banki.
Na Catalyst uplasowane są zarówno obligacje spółek denominowanych w złotych, jak i w euro. Oprocentowanie papierów w walucie europejskiej jest jednak niższe niż obligacji wyemitowanych w złotych. Różnice wynikają z różnic między stopami procentowymi. Wartość WIBOR-u 3M wynosi 1,72 proc., WIBOR-u 6M 1,79 proc., a europejskich odpowiedników, czyli EURIBOR-u 3M -0,32 proc. a EURIBOR-u 6M -0,27 proc.

Obligacje korporacyjne: zachwiana wiarygodność

Rynek Catalyst jest zdominowany przez kilka branż: oprócz banków i instytucji finansowych, są to deweloperzy, spółki energetyczne i paliwowe, oraz windykatorzy, których inwestorzy po niewypłacalności GetBacku, zaczęli unikać. Firmy też nie oferowały kolejnych swoich emisji II kwartale. Kredyt Inkaso zdecydował się na to dopiero w środku lata, ale musiał podnieść marżę z 4,3 pkt proc. powyżej WIBOR-u 6M do 4,9 pkt. proc. Wcześniej marża wynosiła 3,7 pkt. proc., więc różnica jest spora.

Mniejszym zaufaniem cieszą się także deweloperzy. Ghelamco zdołał sprzedać papiery za zaledwie 9,1 mln zł, mimo że chciał pozyskać 66 mln zł. Robyg również nie zrealizował swoich planów i z oferty o wartości 100 mln zł zebrał tylko 60 mln zł. Więcej szczęścia miały takie firmy jak Echo Investment oraz i2 Development. Obaj deweloperzy nie musieli nawet oferować wyższej marży niż była w czasie poprzednich emisji.

Obligacje korporacyjne: uwaga na małe emisje

Większość papierów dłużnych oferowanych przez firmy ma oprocentowanie uzależnione od stopy WIBOR powiększonej o marżę. W ostatnich ofertach publicznych wynosiło ono średnio 4-5 proc., ale wśród spółek notowanych na Catalyst może to być nawet więcej. Im oprocentowanie jest jednak atrakcyjniejsze, tym ryzyko większe, ponieważ tylko stabilne firmy mogą sobie pozwolić na dyktowanie warunków. Te o gorszym standingu finansowym muszą czymś kusić inwestorów i robią to – właśnie wysokimi odsetkami. Ryzykantów wśród inwestorów jednak przybywa, mimo że w ostatnich latach bankrutujących firm na Catalyst nie brakowało. Nie brakuje też emitentów o dość kiepskiej kondycji finansowej, ale za to oferujących wysokie stopy zwrotu.

Na rynek wchodzą także spółki, które np. nie dostały kredytu bankowego i wybrały finansowanie emisją obligacji. Oprocentowanie papierów dłużnych takich emitentów jest co prawda wyższe niż w przypadku papierów bardziej stabilnych spółek, ale ryzyko niewypłacalności jest znacznie większe.

Problemy z wykupem obligacji mają k najczęściej spółki, które wprowadzają na rynek niewielkie emisje – do 10 mln zł, przeznaczone przede wszystkim dla inwestorów indywidualnych. Decyzja o zakupie papierów korporacyjnych nie powinna więc być podejmowana zbyt pochopnie. Warto najpierw rozważyć możliwe zagrożenia.

Obligacje korporacyjne: nie tylko procenty

Obligacje nie są inaczej wyceniane niż akcje, bo w procentach. Taka wycena zawiera nie tylko wartość nominalną papieru, ale również odsetki za każdy dzień okresu odsetkowego, w którym transakcja zostanie rozliczona, czyli dwa dni po przeprowadzeniu transakcji. Zysk z inwestycji w obligacje jest więc mniej więcej znany góry, ponieważ notowania giełdowe są w miarę stabilne, nie podlegają dużym wahaniom, zwłaszcza przy oprocentowaniu zmiennym. Gorzej to wygląda przy papierach o oprocentowaniu stałym.

Rentowność nie jest jednak najważniejsza przy chęci inwestowania z ograniczonym ryzykiem, ponieważ żadne wysokie oprocentowanie nie zrekompensuje braku wypłaty w przypadku kłopotów emitenta.

Przy wyborze inwestycji w obligacje korporacyjne należy więc tak samo dobrze orientować się w sytuacji spółki, jak w przypadku długoterminowego inwestowania w akcje. Najlepiej wybierać takie, które mają solidne fundamenty, wiarygodną historię działalności i zyski operacyjne wystarczające na regularne wypłaty odsetek. Wybierać również te, które mają solidne zabezpieczenia emisji obligacji – około 150 proc. wartości oferty, choć takich jest znacznie mniej.

Alternatywa nie tylko dla lokat

Paweł Opoka, wiceprezes Aforti Holding przyznaje, że przy słabościach rynku akcji i niskim oprocentowaniu lokat – będącym następstwem historycznie niskich stóp procentowych utrzymywanych przez Radę Polityki Pieniężnej – alternatywnym rozwiązaniem pozostają korporacyjne papiery dłużne.

– W większości przypadków papiery dłużne, szczególnie te emitowane przez największe spółki lub podmioty o stabilnej sytuacje finansowej, umożliwiają osiągnięcie satysfakcjonujących jak na nasze lokalne warunki stóp zwrotu – zapewnia ekspert.
Przeszkodą w inwestowaniu jest tylko wciąż nie wielka liczba wiarygodnych emitentów i niewielka liczba emisji przeprowadzanych w trybie publicznej oferty. Zainteresowani przeważającymi ofertami prywatnymi – adresowanymi ze względu na obowiązujące przepisy do ograniczonego grona inwestorów – muszą korzystać z ofert biur maklerskich, zgłaszać zainteresowanie zakupem obligacji i czekać na odpowiednią ofertę.

Tagi: