Crowdfunding udziałowy. Ryzykowne inwestycje, wysokie zyski

Crowdfunding udziałowy
Crowdfunding udziałowy
Fotolia

Crowdfunding, czyli inaczej finansowanie społecznościowe jest w Polsce popularne już od wielu lat. Teraz nadchodzi czas crowdfundingu udziałowego. Zyskują na tym zarówno spółki jak i inwestorzy, którzy nie obawiają się ryzykownych inwestycji w zamian za potencjalnie wysokie zyski.

Każdego roku przybywa platform, które zbierają fundusze na rozwój projektów, biznesów, a nawet komercjalizację wynalazków i badań naukowych. Coraz większym zainteresowaniem cieszy się również crowdinvesting, czyli crowdfunding udziałowy, umożliwiający inwestowanie wielu osobom w rozwój start-upów w zamian za udziały.

Powstał nawet pierwszy podręcznik dla zainteresowanych – „Crowdfunding udziałowy dla startupów (i nie tylko)” Bartosza Filipa Malinowskiego, założyciela WeTheCrowd – think tanku, na którego stronie książkę można przeczytać bez żadnych opłat.

Czytaj także: Crowdfunding w Polsce. O co w tym chodzi?

Ideą zainteresowała się również GPW i w ubiegłym roku podpisała porozumienie o współpracy z największą polską platformą equity crowdfundingową. Dotyczyło ono utworzenia Akceleratora GPW, który ma ułatwiać networking, czyli wymianę informacji, między start-upami i spółkami giełdowymi a w przyszłości tym pierwszym debiut na NewConnect lub nawet na rynku głównym GPW. Do Akceleratora mogą się zgłaszać firmy emitenci Beesfund i inni nie tylko polscy, ale również z innych krajów Europy Centralnej.

Crowdfunding udziałowy: Inwestycja za 30-50 zł

Na platformie Beesfund inwestować można w spółki na początkowym etapie rozwoju, które w przyszłości będą się wybierały na NewConnect już od kilku lat. Spółka dla swoich emitentów pozyskała od drobnych inwestorów ponad 8 mln i ma prawie 8 tys. zarejestrowanych uczestników tego rynku.

Inwestowanie jest proste, wystarczy wybrać odpowiednią ofertę i opłacić udziały bezpośrednio na platformie. Emitenci po zebraniu odpowiedniej wysokości funduszy, maksymalnie po dwóch miesiącach od zakończenia oferty, wysyłają inwestorom numerowane imienne akcje w formie papierowej i wpisują ich do księgi akcjonariuszy.

W ten sposób inwestorzy uzyskują prawa do udziału w walnym zgromadzeniach akcjonariuszy, do wyboru zarządu i do otrzymywania dywidendy. Cała inwestycja przebiega szybko, nie wymaga wizyty u notariusza, wystarczy zaakceptowanie warunków umowy przy rozpoczęciu inwestycji.

Ryzyko inwestycji w start-upy jest jednak wysokie, ponieważ większość młodych spółek upada, ale można je obniżyć na kilka sposobów. Na akcje wpłacać można bowiem od kilkudziesięciu złotych. Nie trzeba więc angażować dużego kapitału. Przed zainwestowaniem na stronie Beesfund można też zapoznać się z dokumentem ofertowym każdej spółki, zobaczyć, ile już zostało zebranych pieniędzy, ilu inwestorów zainwestowało i jakiej wysokości są wpłaty.

Można też zadawać spółce pytania i wziąć udział w toczącej się dyskusji, aby rozwiać ewentualne wątpliwości dotyczące planów spółki, prognoz finansowych itp. FindFunds.pl – inna z platform crowdfundingowych udziałowych, udostępnia informacje dotyczące działalności spółek, ich modelu biznesowego, planów rozwoju i prognoz finansowych, zakładanych w biznesplanie, choć gwarancji one nie dają.

Niebawem zacznie się pierwsza kampania crowdfundingowa na nowo powstałej platformie Stockrocket.pl, która powstała przy współpracy firmy IPO Doradztwo Kapitałowe oraz Grupy Wspieram, od dawna specjalizującej się w finansowaniu społecznościowym.

Crowdfunding udziałowy: Ograniczanie ryzyka

Nie zawsze jednak ocena ryzyka inwestycyjnego jest łatwa. Można też trafić na oszustwa. Aby ich uniknąć warto inwestować na znanych i sprawdzonych platformach, które maja jasne reguły gry, działają zgodnie z prawem i prowadzą selekcję zgłaszających się emitentów.

Trzeba się też liczyć z utratą kapitału, jeżeli spółka, w którą się zainwestuje, zbankrutuje. Nie powinno się więc inwestować pieniędzy, z których stratą trudno by było się pogodzić. Poza tym lepiej robić niższe wpłaty, ale na więcej projektów. To również ograniczy ryzyko. Nie jest to też inwestycja krótkoterminowa.

Z realizacją zysku trzeba czekać do debiutu spółki na giełdzie. Wcześniej można najwyżej liczyć na dywidendy, ale niewiele spółek je przewiduje podczas zbierania funduszy na rozwój, większość woli inwestować w budowanie wartości. Do nielicznych wyjątków należy Browar Jastrzębie, w którego akcje można jeszcze inwestować na platformie Beesfund.

Warto też pomyśleć o inwestowaniu mniejszych kwot w kilka spółek i najlepiej z różnych branż. Zawsze mniejsze jest prawdopodobieństwo, że zbankrutują wszystkie. Dywersyfikacja sprawdza się w przypadku budowania portfel zarówno akcji notowanych na GPW, jednostek funduszy i innych inwestycji. Sprawdzi się więc i tu. Poza tym budowę portfela można rozłożyć w czasie.

Crowdfunding udziałowy nie tylko dla start-upów

W firmy, które dopiero powstają lub chcą rozwijać swój biznes inwestują nie tylko ci, którzy dysponują małymi kwotami. Interesują się nimi również duzi inwestorzy, którzy – jeżeli uwierzyli w daną spółkę, decydują się na wysokie wpłaty, licząc na wysoki zysk w przyszłości.

W wiele spółek po udanej kampanii crowdfundingowej, inwestują aniołowie biznesu. Tak było w przypadku spółki Migam.pl. W 2015 r. zebrała ona na platformie Beesfund 600 tys. zł, a rok później zainwestował w nią cały milion anioł biznesu. W ubiegłym roku zbiórka od wielu inwestorów pozwoliła na pozyskanie kolejnych 400 tys. zł. Spółka planuje w przyszłości emisję akcji na rynku publicznym lub pozyskanie inwestora branżowego.

Innych równie udanych projektów również na platformach nie brakuje. Zainteresowanych więc przybywa. Kuszą wysokie zyski z udanych projektów, które mogą wynosić nawet kilkadziesiąt procent rocznie. Inwestuje się jednak na długo. Migam.pl np. przewiduje wyjście z inwestycji w ciągu 3 do 7 lat.

Na platformie Crowdway można inwestować w trzech liniach portfelowych: w spółki, które są kwalifikowane jako szybko rosnące, ale będące już dojrzałymi biznesami, inwestycje zaliczane do stabilnych biznesów takich jak condo hotele i apartamenty oraz start-upy i inicjatywy społecznie odpowiedzialne.

W listopadzie rozpoczęła się kampania firmy Doctor Brew, wytwarzającej piwa rzemieślnicza. Browar działa i odnosi sukcesy. Teraz chce pozyskać pieniądze na objęcie Browaru Lwówek, który dzierżawi. Na platformie Beesfund można zainwestować natomiast w steakhouse EdRed, który ma dwa lokale: w Warszawie i Krakowie oraz 10 milionów przychodu.

Nie wszystkie oferty dotyczą więc jedynie start-upów. Każdy może zadecydować jakie chce podjąć ryzyko inwestując.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

CD Projekt z indeksu WIG Games jest dobrym przykładem producenta gier, na którego akcjach można bardzo dużo zarobić, ale również bardzo dużo stracić.

Ryzykowne gry giełdowe. Przeglądamy gamingowe spółki

WIG.Games od 18 marca, czyli pierwszego dnia notowań, do końca czerwca wzrósł o 23 ...

Dotychczas najwięcej można było zarobić na palladzie i miedzi, która na giełdzie w Londynie wspinała się w tym roku na szczyty

Surowce rosną i dają nieźle zarobić

Ceny surowców, zwłaszcza metali szlachetnych, mocno odbiły. Warto poważnie rozważyć takie inwestycje. Z początkiem ...

W co inwestować w 2019

W co inwestować w 2019

W 2019 roku nie zabraknie okazji do zarobku. Zapytaliśmy analityków, w czym warto ulokować swój ...