To jest pierwsza wielka obietnica wyborcza Donalda Trumpa, której spełnić nie zdoła. Nie tylko nie zatrzyma walk „w ciągu dwudziestu czterech godzin”, jak to zapowiadał do znudzenia w trakcie spotkań z wyborcami, ale najpewniej nie uda mu się zapobiec przekształceniu konfliktu w „Wietnam naszego pokolenia”: wojnę, która trwała blisko dwie dekady do czasu całkowitej porażki jednej ze stron.
Na to składają się przynajmniej cztery powody. Pierwszym jest postawa Władimira Putina. Mówiąc o tym, że zawieszenie broni nie będzie możliwe, dopóki nie uwzględni „źródeł konfliktu”, Kreml sygnalizuje, że nie zrezygnuje z ofensywy, aż Ukraina nie zostanie całkowicie podporządkowana Moskwie.