Materiał przygotowany we współpracy z Grupą Goldenmark SA

Czy istnieje idealny portfel inwestycyjny? Po tak postawionym pytaniu od razu nasuwają się kolejne. Idealny dla kogo? Na jakie czasy? Przy jakim kapitale początkowym? Nie. Nie istnieje portfel idealny. Z całą pewnością można jednak powiedzieć, że istnieje portfel bezpieczny, optymalny dla większości osób, dla których inwestowanie jest jedynie formą uzyskania dodatkowych profitów z domowych oszczędności.

Czytaj także: Złoto niezmiennie zapewnia bezpieczeństwo

Pieniądze najbezpieczniejsze są w materacu. Ale wtedy podgryza je inflacja. W banku mamy procent, więc podgryza je trochę mniej, ale jednak. Do tego dochodzi podatek Belki. Wyjście z bankowej strefy komfortu naraża nas na utratę oszczędności – każda inwestycja wiąże się z ryzykiem straty. Jednak strata jest tym większa, im większy jest potencjalny zysk. Krótko mówiąc: inwestycje bezpieczne rzadko przynoszą spektakularne zyski. Zyski przynoszą inwestycje ryzykowne, brawurowe, takie, które często narażają nas na utratę całego kapitału oraz zadłużenie (np. dźwignia na rynku forex).

Inwestycje można podzielić na: obligacje skarbowe, obligacje korporacyjne, fundusze inwestycyjne, akcje w obrocie publicznym (giełda), akcje w obrocie prywatnym (private equity), instrumenty pochodne, forex, kryptowaluty, nieruchomości oraz inwestycje alternatywne, do których należą m.in. metale szlachetne, diamenty, dzieła sztuki czy wszelkiego rodzaju przedmioty kolekcjonerskie.

Można wymienić jeszcze: kryptowaluty, instrumenty pochodne, obligacje korporacyjne, forex oraz akcje w obrocie prywatnym, ale to wszystko aktywa bardzo ryzykowne.

Bardzo dobrą praktyką, z której warto korzystać podczas budowania portfela inwestycyjnego, jest reguła „sto minus wiek”. Dzielimy nasz portfel na dwie części: ryzykowną i bezpieczną. Przy czym ryzykowna wynosi tyle, ile wychodzi z równania sto minus nasz wiek.

Przemawia za tym bardzo prosta logika: jeżeli mamy 20 lat, możemy obciążyć ryzykiem 80 proc. naszego kapitału, ponieważ, po pierwsze, nie będzie on jeszcze zbyt duży, po drugie – mamy czas na jego odbudowanie w przypadku straty.

W wieku 35 lat, kiedy większość z nas ma już rodzinę i kredyt na karku, ryzykiem obarczamy już tylko 65 proc. Choć, prawdę powiedziawszy, chciałoby się zmniejszyć tę wartość do 55–50 proc. Jednak już to 35 proc. kapitału trzymane w aktywach bezpiecznych może nas uchronić przed większymi wstrząsami życiowymi czy gospodarczymi.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Zgodnie z powyższym portfel bezpieczny dla nas w danym momencie życia to taki, który dzieli się na część bezpieczną oraz część zarabiającą (gorzej brzmiące określenie: ryzykowną).

Część zarabiająca może się składać z akcji spółek notowanych na GPW lub jakiejkolwiek innej giełdzie, funduszy inwestycyjnych czy instrumentów pochodnych. Część bezpieczna to oczywiście nieruchomości, inwestycje alternatywne oraz obligacje skarbowe (choć tutaj również należy być rozważnym).

Warto przy tym pamiętać o progu wejścia w inwestycję, poziomie wymaganej wiedzy oraz czasie, jaki potrzebujemy na zarządzanie naszą inwestycją. Spośród trzech wymienionych inwestycji nieruchomości są zdecydowanie najdroższą i najbardziej wymagającą. Obligacje możemy kupować regularnie co miesiąc, za kilkaset złotych, nie poświęcając na nie ani chwili. Inwestycje alternatywne, w szczególności metale szlachetne i diamenty, nie wymagają od nas aż takiej wiedzy jak dzieła sztuki. Są także dużo bardziej dostępne (ceny na 28 sierpnia 2018 r.):

– srebrna uncjowa moneta – 73 zł,

– sztabka złota 1 uncja – 4589 zł,

– diament 0,5 ct – 2500–3000 zł.

Są to inwestycje, którym w ogóle nie trzeba poświęcać czasu, albowiem po zakupie zamykamy je w bezpiecznym miejscu i… zapominamy o nich. Można sobie na to pozwolić, ponieważ nie da się w prosty sposób z dnia na dzień przegrać i stracić wszystkiego.