Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto prawdopodobnie stoi za największą kradzieżą cybernetyczną w historii i jaka jest jej skala.
- W jaki sposób przejęcie jednego urządzenia mogło umożliwić kradzież aktywów o wartości miliardów dolarów.
- Dlaczego ten incydent podważa zaufanie do całej branży i może odstraszyć inwestorów instytucjonalnych.
- Jakie inne spektakularne ataki na giełdy kryptowalut są przypisywane grupom z Korei Północnej.
To najprawdopodobniej północnokoreańscy hakerzy stali za atakiem na Binance, największą giełdę kryptowalutową świata, podczas którego ukradziono nawet 6,3 mld dol. – taka jest opinia wielu ekspertów, w tym firmy badawczej Chainalysis.
– To największa kradzież cybernetyczna w historii, nie tylko największa w branży kryptowalutowej. To naruszy zaufanie do kryptowalut. Branża zabiega o kapitał instytucjonalny, ale instytucje nie przymkną oka na powtarzające się uchybienia w zakresie przechowywania aktywów i bezpieczeństwa – wskazuje Aneirin Flynn, prezes firmy FailSafe specjalizującej się w technologiach cyberbezpieczeństwa.
To nie pierwszy raz, gdy hakerzy z Korei Północnej dokonali spektakularnej kradzieży kryptoaktywów. Wiele spośród incydentów hakerskich dotyczących giełd kryptowalutowych jest przypisywanych północnokoreańskim grupom cyberprzestępców, takich jak Lazarus.
Jakie były wcześniej największe ataki hakerskie na firmy kryptowalutowe?
W lutym 2025 r. giełda Bybit z siedzibą w Dubaju padła ofiarą kradzieży 1,5 mld dol., co było wówczas największym pojedynczym atakiem hakerskim w historii krypto. FBI obarczyło odpowiedzialnością północnokoreańskich hakerów, którzy rozproszyli skradzione aktywa na tysiące adresów w blockchainie.
Czytaj więcej
Kursy bitcoina oraz innych kryptowalut zniżkowały po tym, jak hakerzy ukradli z giełdy Binance 6,3 mld dolarów.
Wcześniej grupa Lazarus była oskarżana m.in. o: kradzież w 2019 r. 41 mln dol. z UpBit, zrabowanie 275 mln dol. z giełdy KuCoin (większość z tych pieniędzy została jednak odzyskana), kradzież 600 mln dol. z Ronin Bridge w 2002 r. i przejęcie około 100 mln dol. w ataku na Atomi Wallet w 2023 r.
Według danych firmy TRM Labs, w pierwszym półroczu 2026 r. hakerzy związani z Koreą Północną ukradli kryptowaluty o wartości 643 mln dol., co stanowi 66,2 proc. z 972 mln dol. strat globalnych spowodowanych hakerskimi atakami na kryptowaluty. Udział Korei Północnej w statystykach za cały rok prawdopodobnie będzie znacznie większy. Oprócz gigantycznego ataku na Binance, w ostatnich miesiącach doszło bowiem do kilku dużych kradzieży kryptoaktywów.
W sierpniu hakerzy ukradli bitcoiny o wartości ponad 100 mln dol. z tysięcy portfeli zabezpieczonych urządzeniami sprzętowymi kanadyjskiej firmy Coinkite. W ataku wykorzystano błąd w oprogramowaniu, który sprawiał, że klucze prywatne chroniące kryptowaluty były przewidywalne.
We wrześniu giełda krypto Bitget poinformowała, że napastnicy ukradli około 388 mln dol. Z kolei w październiku przestępcy zmodyfikowali portfele sprzętowe Ledger dystrybuowane przez odsprzedawcę z Południowo-Wschodniej Azji – badacze blockchain szacują straty na ponad 90 mln dol. Firma Ledger oświadczyła, że jej własne systemy nie zostały naruszone.
Rynek prognoz Polymarket tymczasowo wstrzymał handel w tym tygodniu po tym, jak doszło do naruszenia bezpieczeństwa u dostawcy zewnętrznego, w wyniku czego utracono ponad 2,5 mln dol.
Incydenty te podkreślają szeroki wachlarz luk w zabezpieczeniach, z jakimi mierzą się firmy z branży krypto – od ich własnych portfeli i systemów technologicznych po łańcuchy dostaw i zewnętrznych dostawców.
Czytaj więcej
Binance, jedna z największych na świecie giełd kryptowalut, przyznała, że padła ofiarą dużego ataku hakerskiego. Straty, do których doszło w wyniku...
Ryzyko wykracza poza firmy typowo kryptowalutowe. W Korei Południowej seria cyberataków uderzyła w ostatnich tygodniach w instytucje finansowe, w tym giełdę kryptowalut Bithumb, Mirae Asset Global Investments oraz Daishin Securities, które zgłosiły nieautoryzowany dostęp i ujawnienie danych użytkowników.
Naruszenia te wywołały pytania o bezpieczeństwo zewnętrznych systemów i dostawców technologii, jako że firmy finansowe w coraz większym stopniu polegają na połączonej ze sobą infrastrukturze cyfrowej.
– Każdy bank, zarządca aktywów i operator giełdy próbujący przenieść obligacje skarbowe, fundusze czy akcje do sieci blockchain musi wybrać warstwę rozliczeniową, a do dzisiejszego wieczoru „największa giełda” była uzasadnioną odpowiedzią. Teraz jest to jak decyzja o udzieleniu niezabezpieczonego kredytu. Lekcja dla inwestora dysponującego kapitałem nie polega na tym, że kryptowaluty są ryzykowne. Polega na tym, że saldo na giełdzie to pożyczka bez zabezpieczenia udzielona firmie, która może stracić swoje klucze – stwierdził w rozmowie z agencją Bloomberga, Luca Parlamento, założyciel i dyrektor inwestycyjny w D2 Finance.
Jak doszło do ataku na Binance?
W oświadczeniu opublikowanym w serwisie X giełda Binance podała, że wstępne ustalenia wskazują na udział „zainfekowanego laptopa inżyniera DevOps”, co umożliwiło napastnikowi „przesłanie nieautoryzowanych transakcji wypłaty”. „Ściśle współpracujemy z partnerami z organów ścigania, aby potwierdzić tożsamość przestępców i pociągnąć ich do odpowiedzialności” – zadeklarował rzecznik Binance.
Giełda poinformowała, że przejęcie kontroli nad laptopem mogło umożliwić napastnikowi uzyskanie dostępu do kontenera usługowego i przesłanie nieautoryzowanych transakcji wypłaty. Oświadczono, że nie znaleziono dowodów na wyciek klucza prywatnego portfela, choć dochodzenie nadal trwa.
Czytaj więcej
Dzięki jednej kradzieży hakerzy Kima zdobyli więcej kryptowalut, niż wynosi roczny budżet wojskowy KRLD. To oni umożliwiają Kim Dzong Unowi rozwija...
– Skala tego incydentu jest porażająca, ale jeszcze bardziej niepokojący jest prawdopodobny sposób przeprowadzenia ataku. Jeśli przejęcie jednego laptopa rzeczywiście umożliwiło przestępcom uzyskanie dostępu do systemów obsługujących transfery warte miliardy dolarów, oznaczałoby to poważne problemy z kontrolą uprawnień i zabezpieczeniami krytycznej infrastruktury. W dobrze zaprojektowanym systemie bezpieczeństwa przejęcie pojedynczego urządzenia nie powinno wystarczyć do przeprowadzenia operacji o takiej skali. Konieczne są dodatkowe, niezależne mechanizmy autoryzacji, ograniczanie uprawnień i stałe monitorowanie nietypowych działań. Nawet najbardziej zaawansowane zabezpieczenia kryptograficzne nie pomogą, jeżeli cyberprzestępcy zdołają wykorzystać zaufane systemy do zatwierdzania nieuprawnionych transakcji. Ostateczna ocena tego, które mechanizmy zawiodły, będzie jednak możliwa dopiero po zakończeniu dochodzenia – komentuje Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń ESET.