Niemal 83 mld zł Polacy przeznaczyli na zakup obligacji oszczędnościowych w 2024 r. – podało Ministerstwo Finansów w czwartek. To absolutny rekord – niemal dwa razy więcej niż w 2023 r. (wówczas było to 48,7 mld zł) i o 45 proc. więcej niż dotychczas najwyższa wartość – w 2022 r. (czyli 57,1 mld zł).
– Rok 2024 był zdecydowanie rokiem detalicznych obligacji skarbowych. Poziom zaufania do naszych produktów jako bezpiecznego sposobu pomnażania oszczędności przełożył się wprost na wielkość zakupów – skomentował Jurand Drop, wiceminister finansów.
Jaka podaż obligacji detalicznych w 2025 r.
Pytanie jednak, co się może dziać na tym rynku w 2025 roku? Czy uda się pobić ubiegłoroczny rekord, czy oferta Ministerstwa Finansów będzie równie atrakcyjna?
Jeśli chodzi o samą podaż, to z uzasadnienia do ustawy budżetowej na ten rok wynika, że resort finansów chciałby rzucić na rynek obligacje detaliczne o wartości nawet 74 mld zł. To gigantyczna kwota (dla porównania w 2024 r. plany MF opiewały na ok. 41 mld zł), ale też i potrzeby pożyczkowe budżetu państwa są rekordowo wysokie (ponad 550 mld zł).
Z drugiej strony, planowana podaż nie do końca pokrywa się później z praktyką. Jak wyjaśniają eksperci, resort finansów w trakcie roku może ją zwiększyć lub zmniejszyć (ogłaszając podaż w danym miesiącu) w zależności od bieżącej sytuacji rynkowej. Jeśli przykładowo inwestorzy chętnie kupują obligacje hurtowe i po rozsądnych cenach, presja na sprzedaż długu klientom detalicznym może być mniejsza. I oczywiście odwrotnie.
Czytaj więcej
Średnio każdego miesiąca 2024 r. Polacy lokowali w rządowych obligacjach oszczędnościowych 6,9 mld zł, a łącznie w całym roku było to aż 82,6 mld z...
Czy uda się pobić rekord sprzedaży obligacji
Podaż to jedno, dla wyników sprzedaży obligacji równie ważny jest popyt ze strony Polaków, a ten zależy od wielu czynników.
– Atrakcyjność obligacji detalicznych zależeć będzie m.in. od szczegółowych warunków określonych przez Ministerstwo Finansów – zaznacza Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. –Niemniej w obliczu dużych potrzeb pożyczkowych państwa w 2025 r. spodziewałbym się, że MF będzie utrzymywać takie warunki, by ich sprzedaż była zbliżona lub nieco wyższa niż w 2024 r. – komentuje Bujak.
– Wyjaśnieniem rekordu sprzedaży w 2024 r. jest wyjątkowo wysoki popyt na obligacje detaliczne ze względu na rosnące dochody gospodarstw domowych i duży wzrost skłonności do oszczędzania – wskazuje też Marcin Luziński, ekonomista Santander Bank Polska. – Polacy szukali produktów, gdzie mogli ulokować swoje nadwyżki finansowe. W 2025 r. wzrost dochodów nie będzie już tak duży. Popyt na papiery skarbowe może nie spadnie z tego tytułu, ale nie sądzę, że rekord z 2024 r. zostanie pobity – analizuje.
Czytaj więcej
W sprzyjających okolicznościach rząd mógłby zapożyczać się w 2025 r. w miarę bezpiecznie. Ale koszty obsługi długu będą szybko rosły. Istnieje ryzy...
Skąd wynika popularność obligacji detalicznych
Jeśli chodzi o atrakcyjność samych obligacji oszczędnościowych, to od pewnego czasu resort finansów raczej delikatnie ją ogranicza. Przykładowo może przyciąć marżę wpływającą na wysokość odsetek przy papierach o zmiennym oprocentowaniu czy proponować niższe oprocentowanie dla papierów o stałym kuponie.
Na obniżenie zysków z tej inwestycji wpływa też oczywiście spadająca inflacja czy cięcia stóp procentowych NBP (dla obligacji indeksowanych inflacją lub stopą procentową). A obecnie inflacja jest przecież nieporównywalnie niższa niż w 2022 czy 2023 r. Efekt jest taki, że o ile resort finansów jeszcze na 2024 r. planował wypłatę ok. 8,7 mld zł odsetek dla klientów detalicznych, o tyle plan na 2025 r. to już tylko ok. 5,7 mld zł. Im więc lepsze perspektywy dla inflacji, tym więc gorsze dla oczekiwanych zarobków.
– Widać jednak, że ludzie nadal chcą kupować obligacje skarbowe – zaznacza Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku. – Polacy przekonali się, że to dobry instrument oszczędnościowy, stanowiący alternatywę dla lokat bankowych. I dopóki nie zmienią swoich zwyczajów, dopóty popyt się tu nie zmieni, nawet jeśli oprocentowanie będzie trochę niższe czy wyższe – podkreśla.
Czytaj więcej
Jeśli Polacy wydają dużo mniej na konsumpcję, to na co przeznaczają znacząco więcej pieniędzy? Dynamicznie rosną inwestycje w obligacje skarbowe cz...
Ile dają zarobić obligacje SP
Ekonomiści podkreślają, że na popularność obligacji detalicznych wśród Polaków spory wpływ ma też atrakcyjność innych form oszczędzania, a ta obecnie nie wydaje się najwyższa. Średnie oprocentowanie lokat bankowych w 2024 wynosiło 4–4,1 proc. Co prawda na rynku można „utrafić” lepsze oferty, niektóre banki nawet w tej chwili kuszą 8-proc. lokatą, ale trzeba tu spełnić wiele dodatkowych warunków, więc ich dostępność jest mocno ograniczona.
W samym listopadzie minionego roku 2024 r. na bankowych depozytach można było zarobić średnio 4,1 proc., czyli mniej, niż wynosił poziom inflacji i poziom stóp procentowych. Dla porównania można podać, że dla trzyletnich obligacji detalicznych o oprocentowaniu stałym sprzedawanych w grudniu 2024 r. oprocentowanie wynosiło 5,95 proc. rocznie. A dla obligacji czteroletnich – 6,3 proc. w pierwszym roku, a w kolejnych latach – inflacja plus 1,5 proc. marży.
Większą stopę zwrotu mogą oczywiście przynosić inwestycje np. w akcje czy w nieruchomości. Ale co do zasady to bardziej ryzykowne, a do tego rynek mieszkań w Polsce obecnie wydaje się być na rozdrożu i nie wiadomo, w którym pójdzie kierunku.
Czytaj więcej:
Malejący popyt, rosnąca oferta, stabilizacja, a nawet korekty cen – oto rynek pierwotny w 2024 r. Co przyniesie kolejny?
Pro
Jakie obligacje Polacy kupują najchętniej
Zaletą obligacji detalicznych może być też ich spora różnorodność, a w ofercie Ministerstwa Finansów zwykle znajduje się osiem produktów. Największym powodzeniem cieszą się jednak obligacje trzyletnie ze stałym oprocentowaniem. W 2024 r. Polacy kupili ich za blisko 32,7 mld zł, co stanowiło 40 proc. całej ubiegłorocznej sprzedaży.
Drugie miejsce pod względem zainteresowania należy do obligacji jednorocznych, których oprocentowanie uzależnione jest od stopy referencyjnej NBP (obecnie to 5,75 proc.). Tu ubiegłoroczna sprzedaż wyniosła ponad 19,9 mld zł (24 proc. w całości). Blisko 20 proc. udział i kwota 16,2 mld zł dotyczy czteroletnich papierów, których oprocentowanie zależne jest od wskaźnika inflacji powiększonego o marżę.